Dzisiaj jest 20 lutego 2018, 00:00

Czas środkowoeuropejski letni




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 183 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna
Autor Wiadomość
Post: 21 września 2017, 15:24 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Tajemnica jasnej gwiazdy Regulus ujawniona

Prawie 50 lat po tym, jak astronomowie przewidzieli, że szybko rotujące gwiazdy mogą emitować spolaryzowane światło, zespół naukowców kierowany przez UNSW w Sydney (University of New South Wales) po raz pierwszy zaobserwował to zjawisko.

Aby wykryć spolaryzowane światło pochodzące od Regulusa, jednej z najjaśniejszych gwiazd nocnego nieba, astronomowie użyli bardzo czułego instrumentu zbudowanego w UNSW i przyłączonego do Anglo-Australijskiego Teleskopu w Obserwatorium Siding Spring w zachodniej Południowej Nowej Walii.

Poszukiwania wniosły wiele w wiedzę o tej gwieździe znajdującej się w konstelacji Lwa i pozwoliły naukowcom określić prędkość rotacji oraz orientację w przestrzeni jej osi wirowania.

Badanie prowadzone przez zespoły z UNSW, University College London, Uniwersytetu Waszyngtona oraz Uniwersytetu Hertfordshire zostało opublikowane w czasopiśmie Nature Astronomy.

Naukowcy odkryli, że Regulus rotuje z prędkością wynoszącą 96,5% prędkości kątowej prowadzącej do rozerwania gwiazdy. Wiruje ona z prędkością 320 km/s.

W 1946 roku Indyjski astrofizyk i laureat Nagrody Nobla, Subrahmanyan Chandrasekhar, przewidywał spolaryzowaną emisję światła z krawędzi gwiazdy, co spowodowało nagły rozwój w budowie bardzo czułych instrumentów zwanych polarymetrami gwiezdnymi, by móc spróbować wykryć ten efekt. Polaryzacja optyczna jest miarą oscylacji wiązki światła do kierunku jej podróży.

Inni badacze w roku 1968 opierając się na pracy Chandrasekhara przewidzieli, że zniekształcony czy spłaszczony kształt szybko rotującej gwiazdy doprowadziłby do emisji spolaryzowanego światła. Jednak dotychczas nie udawało się tego efektu wykryć.

„Instrument, który zbudowaliśmy – HIPP (High Precision Polarimetric Instrument) – jest najbardziej czułym polarymetrem astronomicznym na świecie. Jego wysoka precyzja pozwoliła nam po raz pierwszy wykryć spolaryzowane światło pochodzące z szybko rotującej gwiazdy” - powiedział dr Cotton z UNSW's School of Physics.

Astronomom udało się także połączyć nowe informacje o Regulusie z wyrafinowanymi modelami komputerowymi, które zostały opracowane w UNSW w celu określenia stopnia nachylenia i tempa rotacji gwiazdy. Wcześniejsze określenie tych czynników przy szybko rotujących gwiazdach było niezwykle trudne. Informacje te są kluczowe dla zrozumienia cyklu życia większości najgorętszych i największych gwiazd w galaktykach, czyli tych, które wytwarzają najcięższe pierwiastki w przestrzeni międzygwiezdnej, takie jak żelazo i nikiel.

Regulus znajduje się w odległości 79 lat świetlnych od nas. Podczas całkowitego zaćmienia Słońca, które miało miejsce 21 sierpnia b.r. w USA, znajdował się w odległości zaledwie 1 stopnia od naszej dziennej gwiazdy i był widoczny w trakcie fazy maksymalnej zjawiska.

Źródło:
Uniwersytet Nowej Południowej Walii

Urania - PA
Vega


Załączniki:
IMG_3685.jpg
IMG_3685.jpg [ 186.31 KiB | Przeglądany 928 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 23 września 2017, 15:37 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Szybkie rozbłyski radiowe mogą być wyzwalane co sekundę

Do momentu, gdy w 2001 roku po raz pierwszy zaobserwowano szybkie rozbłyski radiowe (fast radio bursts – FRB), astronomowie nie widzieli czegoś podobnego. Od tego czasu zaobserwowali kilkadziesiąt tego typu zjawisk, jednak ciągle nie wiedzą, co jest przyczyną tych szybkich i potężnych wybuchów radiowych.

Po raz pierwszy dwoje astronomów z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA) oszacowało, ile FRB powinno wystąpić w całym obserwowalnym Wszechświecie. Ich praca wskazuje, że następuje co najmniej jeden rozbłysk każdej sekundy.

Aby móc je oszacować, Anastasia Fialkov i współautor pracy Avi Loeb założyli, że FRB 121102, szybki rozbłysk radiowy znajdujący się w galaktyce odległej od nas o ok. 3 miliardy lat świetlnych jest reprezentantem wszystkich FRB. Ponieważ ten akurat rozbłysk od momentu odkrycia w 2002 roku wielokrotnie się powtarzał, astronomowie mogli go zbadać bardziej szczegółowo, niż inne FRB. Wykorzystując te informacje wywnioskowali, ile z nich zaistnieje na całym niebie.

W każdej minucie w całym Wszechświecie pojawiają się setki rozbłysków. Jeżeli astronomom uda się zbadać choćby ułamek z nich dostatecznie dobrze, powinni być w stanie odkryć ich pochodzenie.

Chociaż natura pochodzenia FRB wciąż nie jest znana, większość astronomów sądzi, że wywodzą się one z galaktyk oddalonych o miliardy lat świetlnych od nas. Jeden z wiodących pomysłów jest taki, że szybkie rozbłyski radiowe są produktami ubocznymi młodych, szybko rotujących gwiazd neutronowych o wyjątkowo silnych polach magnetycznych.

Fialkov i Loeb wskazują, że FRB mogą być wykorzystywane do zbadania struktury i ewolucji Wszechświata, niezależnie od tego, czy ich pochodzenie jest w pełni zrozumiałe. Duża populacja odległych FRB mogłaby działać jako sondy materii na gigantycznych odległościach. Ta wmieszana materia zamazuje sygnał z kosmicznego promieniowania tła, pozostawionego przez promieniowanie z Wielkiego Wybuchu.

FRB mogą być również wykorzystane do śledzenia tego, co złamało “mgłę” atomów wodoru, które napełniały wczesny Wszechświat wolnymi elektronami i protonami, gdy jego temperatura po Wielkim Wybuchu spadła. Ogólnie uważa się, że światło ultrafioletowe z pierwszych gwiazd podróżowało jonizując wodór, oczyszczając mgłę i pozwalając temu ultrafioletowi uciec. Studiowanie bardzo odległych rozbłysków pozwoliły naukowcom zbadać gdzie, kiedy i jak nastąpił proces “rejonizacji”.

Autorzy pracy zbadali również, w jaki sposób nowe radioteleskopy mogą odkrywać dużą liczbę szybkich rozbłysków radiowych. Na przykład obecnie rozbudowywana sieć Square Kilometer Array będzie potężnym narzędzie do wykrywania FRB. Nowe badania sugerują, że SKA może wykryć na całym niebie więcej niż jeden rozbłysk na minutę, który będzie pochodził z czasu rejonizacji.

Canadian Hydrogen Intensity Mapping Experiment (CHIME), który został zapoczątkowany w ostatnim czasie, także będzie potężną maszyną do odkrywania FRB, chociaż jego zdolność do wykrywania rozbłysków zależy od ich widma. Jeżeli spektrum FRB 121102 jest typowe, wtedy CHIME będzie mógł zmierzyć się z wykrywaniem tych rozbłysków.

Źródło:
CfA

Urania - PA
Vega


Załączniki:
base.jpg
base.jpg [ 962.86 KiB | Przeglądany 925 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 października 2017, 15:11 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Planeta karłowata Haumea posiada pierścienie

Naukowcy znaleźli w Układzie Słonecznym planetę karłowatą, która ma pierścienie. Tym samym obalili mit, że tylko gazowe olbrzymy mogą być nimi obdarzone.

Planeta, o której mowa nosi nazwę Haumea i okrąża Słońce za orbitą Neptuna, ostatniej planety Układu Słonecznego. Podobnie jak Pluton jest planetą karłowatą.

Haumea została odkryta w 2004 roku. Krąży po orbicie oddalonej od Słońca o około 8 miliardów kilometrów. Rotuje bardzo szybko wokół własnej osi, przez co jej kształt jest spłaszczony (podobny do cygara). Rok na tej planecie trwa 285 ziemskich lat.

Nazwana na cześć hawajskiej bogini narodzin, należy do garstki znanych planet karłowatych krążących poza orbitą Neptuna, które wraz z gazowymi olbrzymami – Jowiszem, Saturnem, Uranem i Neptunem – mają pierścienie.

“Nasze odkrycie świadczy o tym, że w Układzie Słonecznym jest dużo więcej różnorodności i fantazji, niż byliśmy w stanie to sobie wyobrazić” – mówi Bruno Sicardy z Obserwatorium Paryskiego, współautor badania. Praca została opublikowana 10 października w czasopiśmie Nature.

System pierścieni został już wcześniej odkryty wokół planetoidy z rodziny Centaurów – Chariklo. Centaury, które mają niestabilną orbitę, są uważane za duże komety a nie planety, co oznacza, że jest to pierwsza obserwacja pierścieni wokół planety karłowatej.

Nowe odkrycie nastąpiło w momencie, gdy Sicardy i jego zespół obserwowali przejście Haumea na tle pewnej gwiazdy 21 stycznia bieżącego roku.

W 2004 roku naukowcy korzystając z 12 teleskopów potrafili określić wiele cech fizycznych mało wtedy znanej planety odkrytej w tymże roku. Astronomowie mogą wiele wnioskować na temat wielkości i gęstości planety tylko obserwując spadek jasności gwiazdy, na tle której ona przechodzi.

W przypadku Haumea stwierdzili, że posiada gęsty, podobny jak przy Saturnie, pierścień o szerokości 70 km, składający się z zamrożonych cząsteczek. Planeta ma także dwa księżyce.

Źródło:
phys.org

Urania - PA
Vega


Załączniki:
Haumea.jpg
Haumea.jpg [ 649.24 KiB | Przeglądany 895 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 13 października 2017, 19:16 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Rekord pomiaru odległości jasnego obiektu w Drodze Mlecznej

Wykonano bezpośrednie pomiary jasno świecącego obiektu, który znajduje się po przeciwnej stronie Galaktyki. Tym sposobem niemal dwukrotnie zwiększono pomiar odległości do obiektu znajdującego się w Drodze Mlecznej.

Naukowcy wykorzystali system dziesięciu teleskopów znajdujących się w Nowym Meksyku (VLBA) w celu określenia odległości do jasnego obszaru formowania się gwiazd.

Jesteśmy w stanie obserwować obiekty oddalone od nas o 13,3 miliarda lat świetlnych (1 rok świetlny to odległość, jaką pokonuje światło w ciągu roku), na samych krawędziach obserwowalnego Wszechświata. Dlaczego więc tak trudno jest dokonać pomiaru odległości w Drodze Mlecznej, której rozmiar to “zaledwie” 100 000 lat świetlnych?

Odpowiedź ma związek z lokalizacją. Układ Słoneczny znajduje się w połowie drogi jednego z masywnych ramion spiralnych Galaktyki, więc jedyny widok, jaki dostajemy z Drogi Mlecznej jest na bok. To tak, jakby próbować sporządzić mapę lasu, w którym stoisz mierząc odległości między drzewami wokół siebie. Poza tym nie można chodzić wokół tego “lasu”, ponieważ Ziemia nie porusza się wystarczająco szybko, by dać Ziemianom inną perspektywę w ludzkiej skali czasowej. Dlatego konstelacje wyglądają tak samo, jak tysiące lat temu.

Gaz, pył i gwiazdy w dysku galaktycznym sprawiają, że widok na dalsze obiekty jest niewyraźny. Jednak dzięki zjawisku paralaksy astronomowie są w stanie dokonywać obserwacji i pomiarów obiektów znajdujących się po drugiej stronie Galaktyki.

Większość odległości w astronomii jest mierzona na podstawie danych o jasności różnych obiektów. Często naukowcy używają jednej odległości aby skalibrować odległość do innego obiektu, i powtarzają ten proces wielokrotnie.

Grupa Toma Dame’a, badacza z Centrum Astrofizyki Harvard-Smithsonian w Massachusetts i współautora nowej pracy wykorzystała technikę paralaksy do pomiaru odległości do regionu formowania się gwiazd o nazwie G007.47+00.05, który znajduje się po przeciwnej stronie Drogi Mlecznej. Naukowcy skorzystali z VLBI aby zmierzyć widoczne przesunięcie regionu na niebie, gdy obserwowali go z przeciwległych punktów na orbicie okołosłonecznej.

Rozmiary kątowe regionu widzianego z obu punktów orbity były takie, jak byłaby widziana piłka do koszykówki umieszczona na powierzchni Księżyca. Odpowiada to odległości większej, niż 66 500 lat świetlnych. Poprzednia rejestracja pomiaru paralaksy wynosiła 36 000 lat świetlnych.

“Większość gwiazd i gazu w Galaktyce znajduje się w zasięgu tej niedawno zmierzonej odległości od Słońca. Dzięki VLBA mamy teraz możliwość pomiaru wystarczającej odległości, aby dokładnie śledzić ramiona spiralne Galaktyki i poznać ich prawdziwe kształty” - powiedział Alberto Sanna, autor badań i naukowiec z Instytutu Maxa Plancka Astronomii Radiowej.

G007.47+00.05 jest potężnym źródłem mikrofalowym. Fale te przechodzą przez pył i gaz stosunkowo nieznacznie zredukowane, powiedział Dame. Niesamowita jasność tego regionu wprowadzała naukowców w zadumę, dopóki nie stwierdzili, że cząsteczki w tym obszarze rezonują i wzmacniają światło młodej, masywnej gwiazdy znajdującej się w jego pobliżu. Układ funkcjonuje jak laser mikrofalowy, nazywany maserem. W tym przypadku mamy szczęście przechodzić przez jego wiązkę - mówi Dame.

Pomiar był częścią większego, pięcioletniego projektu o nazwie Bar and Spiral Structure Legacy Survey (BeSSeL), mającego na celu odwzorowanie odległej części Drogi Mlecznej przy użyciu pomiarów paralaksy do źródeł maserowych. Pomiary miały miejsce w ostatnim roku badania. BeSSeL mierzyło łącznie 200 źródeł maserowych. W ciągu najbliższych dziesięciu lat astronomowie powinni uzyskać dość kompletny obraz.

Praca została opublikowana 12 października w dzienniku Science.

Źródło:
Science

Urania - PA
Vega


Załączniki:
Jasny_obiekt.jpg
Jasny_obiekt.jpg [ 292.69 KiB | Przeglądany 886 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 20 października 2017, 14:43 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Potężne narzędzie do charakteryzowania i klasyfikacji rozbłysków gamma

Nowe narzędzie do charakteryzowania i klasyfikacji błysków gamma (GRBs) pozwoli astronomom na wykorzystanie ich jako wskaźników historii rozszerzania się Wszechświata. Zostało niedawno zaprezentowane przez międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez dr Marię Dainotti, która pracuje na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, a oprócz tego jest związana z Istituto Nazionale di Astrofisica we Włoszech.

Praca, która została opublikowana w "Astrophysical Journal", jest statystyczną analizą właściwości nadal tajemniczych błysków gamma, mającą na celu określenie podgrup GRB oraz badanie fizycznego pochodzenia tych układów.

Rozbłyski promieniowania gamma są najpotężniejszymi znanymi zdarzeniami wysokich energii, trwającymi od kilku sekund do kilku godzin. Podczas ich krótkotrwałej fazy emisji promieniowania gamma o bardzo wysokiej energii, emitują taką samą ilość energii, jaką Słońce emituje przez cały okres swojego życia. Dzięki temu są one wykrywane na dalekich odległościach, a ich światło zmierza do nas z okresu, gdy Wszechświat miał zaledwie tysięczną część swojego obecnego rozmiaru. Pomimo obserwacji od dziesięcioleci, wciąż mało wiemy na temat mechanizmów fizycznych, które je wytwarzają. Przy czym proponowanych hipotez nie brakuje, jak np. eksplozje masywnych gwiazd, połączenie się dwóch gwiazd neutronowych, czy spowalnianie obrotu masywnych gwiazd o silnym polu magnetycznym.

Zainteresowanie badaniami nad GRB jest nie tylko ukierunkowane na ich pochodzenie. Ponieważ możemy je wykryć w znacznie wcześniejszych epokach niż supernowe, to jeżeli astronomowie mogliby ustalić ich szczegółowe właściwości fizyczne, a zwłaszcza faktyczną jasność każdego odrębnego obserwowanego błysku gamma, mogłyby one być wykorzystywane do śledzenia historii ekspansji Wszechświata w znacznie bardziej odległych kosmologicznych skalach czasu niż obecnie jest to możliwe.

We wspomnianym artykule naukowcy przeanalizowali mniej energetyczną, ale dłużej trwającą fazę promieniowania rentgenowskiego po rozbłysku gamma. Sugerują, że można na tej podstawie wyróżnić podklasę rozbłysków GRB, w której istnieje zależność pomiędzy długością trwania fazy rentgenowskiego plateau i jasnością, a jasnością samego błysku gamma. Rozrzut jest niewielki w porównaniu do innych klas tych zjawisk, co rodzi nadzieje na wykorzystanie do badań kosmologicznych, w których konieczne jest poznanie precyzyjnej jasności stosowanych znaczników kosmologicznych oraz pewnych innych ich własności.

Istnieją dowody na odmienne fizyczne pochodzenie krótkich rozbłysków gamma. Ma to szczególne znaczenie dla rozwijającej się astronomii fal grawitacyjnych, gdzie można oczekiwać różniących się sygnałów związanych z krótkimi lub długimi rozbłyskami gamma.

W komunikacie wydanym przez włoski instytut INAF można znaleźć obrazowe stwierdzenie, że poszukiwanie tych różnych podgrup rozbłysków gamma przypomina spacerowanie przez nieprzeniknioną dżunglę i słuchanie odgłosów nieznanych zwierząt w oddali - potrafimy w jakiś sposób rozpoznać dłuższe i krótsze odgłosy, ale poza tym pozostają one dla nas nierozróżnialne. Jeżeli jednak komuś uda się ustalić bardziej subtelną klasyfikację opartą na innych szczegółach, zaczniemy zauważać dużo innych własności.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
INAF

Urania - PA
Vega


Załączniki:
apowerfultoo.jpg
apowerfultoo.jpg [ 25.5 KiB | Przeglądany 858 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 28 października 2017, 16:06 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Hubble odkrywa "chwiejące się" galaktyki

Korzystając z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a astronomowie odkryli, że najjaśniejsze galaktyki w gromadach galaktyk “chwieją się” w stosunku do środka ich masy. Wynik ten jest jednak niezgodny z przewidywaniami zawartymi w aktualnym standardowym modelu ciemnej materii. Dalsze analizy mogą dostarczyć wiedzy na temat natury ciemnej materii, być może nawet wskazując, że działa nowa fizyka.

Ciemna materia stanowi zaledwie 25% całej materii we Wszechświecie. Ponieważ nie można jej obserwować bezpośrednio, staje się ona jedną z największych tajemnic współczesnej astronomii. Niewidzialne halo nieuchwytnej ciemnej materii otaczają zarówno galaktyki jak i gromady galaktyk. Te ostatnie to masywne zgrupowania ponad tysiąca galaktyk zanurzonych w gorącym międzygalaktycznym gazie. Gromady takie mają bardzo gęste jądra, każde zawierające masywną galaktykę, zwaną najjaśniejszą gromadą galaktyk – brightest cluster galaxy (BCG).

Model standardowy ciemnej materii (zimnej ciemnej materii – cold dark matter) przewiduje, że kiedy gromada galaktyk raz powróci do stanu “rozluźnienia” po burzliwym doświadczeniu łączenia się, BCG nie przenosi się z centrum gromady. Utrzymuje się w miejscu dzięki ogromnemu wpływowi grawitacyjnemu ciemnej materii.

Jednakże teraz zespół szwajcarskich, francuskich i brytyjskich astronomów przeanalizował dziesięć gromad galaktyk obserwowanych za pomocą teleskopu Hubble’a i stwierdził, że ich BCG nie są nieruchome w centrach, tak jak się tego spodziewano.

Dane z Hubble’a wykazują, że “chwieją” się one względem środka masy każdej gromady na długo po tym, jak gromada galaktyk powróciła do stanu rozluźnienia po połączeniu. Innymi słowy środek widocznych części każdej gromady galaktyk i środek całkowitej masy gromady – wraz z jego halo ciemnej materii – są przesunięte aż o 40 000 lat świetlnych.

“Odkryliśmy, że BCG ‘chwieją’ się wokół centrum halo, co wskazuje na to, że zamiast gęstego obszaru w centrum gromady galaktyk (jak przewiduje model zimnej ciemnej materii), jest tam znacznie płytsze zgrubienie centralne. To frapujący sygnał dotyczący egzotycznych form ciemnej materii w samym sercu gromad galaktyk” – wyjaśnia David Harvey, astronom z EPFL w Szwajcarii i główny autor artykułu.

"Chwiejące" się BCG można było przeanalizować jedynie wtedy, gdy badane gromady galaktyk były jednocześnie soczewkami grawitacyjnymi. Są tak masywne, że zakrzywiają czasoprzestrzeń wystarczająco, aby zniekształcić światło odległych obiektów znajdujących się poza nimi. Efekt ten, zwany silnym soczewkowaniem grawitacyjnym, może być wykorzystany do stworzenia mapy ciemnej materii powiązanej z gromadą, umożliwiając astronomom dokładne określenie położenia środka masy a następnie zmierzyć przesunięcie od niego BCG.

Jeżeli to “chwianie się” nie jest nieznanym zjawiskiem astrofizycznym a właściwie rezultatem zachowania ciemnej materii, jest to niezgodne ze standardowym modelem ciemnej materii i może być wyjaśnione tylko wtedy, gdy cząstki ciemnej materii wejdą w interakcję ze sobą, co z kolei jest sprzeczne z obecnym zrozumieniem ciemnej materii. Może to wskazywać, że do rozwiązania zagadki ciemnej materii są potrzebne nowe zasady fizyki.

Współautor pracy, Frederic Courbin, także z EPFL stwierdza: Z niecierpliwością czekamy na obszerniejsze przeglądy, takie jak np. Euklides, które zwiększą nasz zestaw danych. Wtedy będziemy mogli ustalić, czy "chwianie" się BCG jest wynikiem nowego zjawiska w astrofizyce czy nowymi zasadami fizyki. Obydwa wyniki byłyby ekscytujące!

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Space Telescope

Urania - PA
Vega


Załączniki:
heic1216a.jpg
heic1216a.jpg [ 143.88 KiB | Przeglądany 823 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 29 października 2017, 16:07 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Plamy na nadolbrzymach napędzają spirale wiatru gwiazdowego

Międzynarodowy zespół astronomów prowadzony przez Kanadyjczyków odkrył niedawno, że plamy na powierzchni nadolbrzymów (podobne do plam słonecznych) napędzają ogromne struktury spiralne ich wiatru gwiazdowego. Wyniki badań zostały opublikowane w ostatnim wydaniu Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

Masywne gwiazdy są odpowiedzialne za produkcję ciężkich pierwiastków, które tworzą całe życie na Ziemi. Pod koniec swojego życia gwiazdy te rozrzucają materię w przestrzeń międzygwiazdową w katastrofalnych eksplozjach zwanych supernowymi – bez tych dramatycznych wydarzeń Układ Słoneczny nigdy by nie powstał.

Zeta Puppis to rozwinięta masywna gwiazda czyli nadolbrzym. Jest około sześćdziesiąt razy masywniejsza od Słońca a jej powierzchnia jest siedem razy od niego gorętsza. Masywne gwiazdy są rzadkością i zwykle występują w parach zwanych układami podwójnymi lub w małych grupach zwanych układami wielokrotnymi. Zeta Puppis jest jednak wyjątkowa, ponieważ jest pojedynczą masywną gwiazdą poruszającą się przez przestrzeń samotnie, z prędkością około 60 km/s. “Wyobraź sobie obiekt około sześćdziesiąt razy masywniejszy od Słońca, który porusza się sześćdziesiąt razy szybciej, niż pocisk!” - mówią badacze. Dany Vanbeveren, profesor na Vrije Universiteit Brussel podaje możliwe wyjaśnienie, dlaczego gwiazda porusza się tak szybko: “Jedna z teorii jest taka, że Zeta Puppis w przeszłości należała do układu podwójnego lub wielokrotnego i została wyrzucona w przestrzeń z niewiarygodną prędkością.”

Dzięki sieci nanosatelitów misji kosmicznej BRITE (BRIght Target Explorer, w której uczestniczy także Polska wraz z dwoma nanosatelitami – Lem i Heweliusz) astronomowie monitorowali jasność powierzchni Zeta Puppis przez sześć miesięcy oraz równocześnie monitorowali zachowanie jej wiatru gwiazdowego przy użyciu kilku naziemnych profesjonalnych i amatorskich obserwatoriów.

Tahina Ramiaramanantsoa (doktorantka z Université de Montréal oraz członek Centre de Recherche i Astrophysique du Québec, CRAQ) tłumaczy te wyniki: “Obserwacje pokazały powtarzający się wzór co 1,78 doby, zarówno na powierzchni gwiazdy jak i w jej wietrze. Sygnał okresowy okazuje się odzwierciedlać rotację gwiazdy przez olbrzymie jasne plamy na jej powierzchni, które napędzają na dużą skalę struktury spiralne wiatru, zwane “współrotującymi oddziałującymi regionami” (co-rotating interaction regions) lub CIR.”

“Badając światło emitowane na określonej długości fali przez zjonizowany hel z wiatru słonecznego, wyraźnie widzieliśmy wzór “S” spowodowany przez ramiona CIR wywołane w wietrze przez jasne plamy na powierzchni!” - kontynuuje Tahina. Poza okresem 1,78-dniowym zespół badaczy wykrył także losowe zmiany w okresach czasowych godzin na powierzchni Zeta Puppis silnie skorelowane z zachowaniem małych regionów o większej gęstości w wietrze, zwanych “skupiskami”, które podróżują z gwiazdy na zewnątrz.

Po kilku dekadach zastanawiania się nad potencjalnym związkiem między zmiennością powierzchniową bardzo gorących masywnych gwiazd i ich zmiennym wiatrem, wyniki te są znaczącym przełomem w badaniach masywnych gwiazd, głównie dzięki nanosatelitom BRITE i ogromnemu wkładowi astronomów amatorów. Bardzo ważne jest to, że w dobie wielkich profesjonalnych teleskopów, amatorzy korzystający z niewielkich sprzętów mogą znacząco przysłużyć się prawdziwej nauce. Paul Luckas z International Centre for Radio Astronomy Research (ICRAR) na University of Western Australia jest jednym z sześciu astronomów amatorów, którzy intensywnie obserwowali Zeta Puppis ze swojego domu podczas kampanii obserwacyjnej w ramach "Southern Amateur Spectroscopy initiative".

Fizyczne pochodzenie jasnych plam powierzchniowych i przypadkowe odchylenie jasności odkryte na Zeta Puppis pozostają w tym momencie nieznane i będą przedmiotem przyszłych badań, prawdopodobnie wymagających wielu dalszych obserwacji za pomocą obserwatoriów kosmicznych, dużych naziemnych teleskopów a także małych teleskopów.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Royal Astronomical Society

Urania - PA
Vega


Załączniki:
zetaPup_8Bits.jpg
zetaPup_8Bits.jpg [ 531.62 KiB | Przeglądany 820 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 05 listopada 2017, 15:38 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Potwierdzono spiralną naturę wyjątkowo odległej soczewkowanej galaktyki

Obserwatorium Gemini, wykorzystując zintegrowany spektrograf pola w bliskiej podczerwieni na teleskopie Gemini North na Hawajach, potwierdziło spiralną naturę tego, co jest obecnie najodleglejszą znaną galaktyką. Światło galaktyki sprzed 11 miliardów lat jest soczewkowane grawitacyjnie przez masywną gromadę galaktyk, co pomaga odkryć spiralną naturę odległej galaktyki.

Najstarsza odkryta dotąd galaktyka spiralna ujawniła swoje sekrety zespołom astronomów z Swinburne University of Technology i Australian National University (ANU), będących częścią Australian Research Council Centre of Excellence in All Sky Astrophysics in 3D (ASTRO 3D).

Galaktyka, znana jako A1689B11, istniała w przeszłości, 11 miliardów lat temu, zaledwie 2,6 miliarda lat po Wielkim Wybuchu, kiedy wiek Wszechświata stanowił zaledwie ⅕ obecnego. Jest to zatem najstarsza galaktyka spiralna odkryta do tej pory.

Naukowcy wykorzystali potężną technikę, która łączy soczewkowanie grawitacyjne z najnowocześniejszym instrumentem – zintegrowanym spektrografem pola w bliskiej podczerwieni (Near-infrared Integral Field Spectrograph - NIFS), znajdującym się na teleskopie Gemini North na Hawajach. Celem obserwacji była weryfikacja spiralnej natury galaktyki A1689B11. NIFS to pierwszy australijski instrument Gemini, który został zaprojektowany i zbudowany przez zmarłego już Petera McGregora z ANU.

Soczewki grawitacyjne to największe naturalne teleskopy, stworzone przez masywne gromady złożone z tysięcy galaktyk oraz ciemnej materii. Gromada zakrzywia i wzmacnia światło galaktyk znajdujących się poza nią w sposób podobny do zwykłego obiektywu, jednak na znacznie większą skalę.

Technika ta pozwala astronomom badać najstarsze galaktyki w wysokiej rozdzielczości, z niespotykanymi szczegółami. Są oni w stanie spojrzeć 11 miliardów lat wstecz i bezpośrednio obserwować proces formowania się pierwszych, prymitywnych ramion spiralnych galaktyki. Badanie najstarszych spiralnych galaktyk, takich jak A1689B11 jest kluczem do odkrycia tajemnicy, jak i kiedy pojawia się sekwencja Hubble’a.

Galaktyki spiralne są dość rzadkim zjawiskiem we wczesnym Wszechświecie. Odkrycie to otwiera drzwi do zbadania, w jaki sposób galaktyki przechodzą od wysoce chaotycznych, niespokojnych dysków do spokojnych, cienkich dysków podobnych do naszej Drogi Mlecznej. Galaktyka A1689B11 formuje gwiazdy 20 razy szybciej, niż czynią to galaktyki obecnie. Tak szybko, jak inne młode galaktyki o podobnych masach we wczesnym Wszechświecie. Jednak w przeciwieństwie do innych galaktyk z tamtej epoki, A1689B11 ma bardzo chłodny i cienki dysk rotujący spokojnie, z zaskakująco małymi turbulencjami. Ten rodzaj galaktyki spiralnej nie był nigdy widziany w tak wczesnej epoce Wszechświata.

Badanie to jest międzynarodową współpracą pomiędzy astrofizykami z Uniwersytetu Lyon we Francji, Uniwersytetu Princeton w USA oraz Uniwersytetu Hebrajskiego w Izraelu i zostało przyjęte do publikacji w The Astrophysical Journal.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Obserwatorium Gemini

Urania - PA
Vega


Załączniki:
figure.jpg
figure.jpg [ 465.81 KiB | Przeglądany 779 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 08 listopada 2017, 17:27 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Zdjęcie czerwonego olbrzyma daje zaskakujące spojrzenie na przyszłość Słońca

Astronomowie po raz pierwszy zaobserwowali szczegóły powierzchni starzejącej się gwiazdy o takiej samej masie, jaką ma Słońce. Zdjęcia uzyskane dzięki ALMA pokazują, że gwiazda jest czerwonym olbrzymem a jej średnica jest dwukrotnie większa, niż orbita Ziemi wokół Słońca. Na atmosferę gwiazdy wpływają potężne, niespodziewane fale uderzeniowe. Badania zostały opublikowane w Nature Astronomy.

Zespół kierowany przez Woutera Vlemmingsa z Chalmers University of Technology, użył anten ALMA, aby wykonać najostrzejsze obserwacje gwiazdy o takiej samej masie, jaką ma Słońce. Nowe zdjęcia po raz pierwszy pokazują szczegóły na powierzchni czerwonego olbrzyma W Hydrae, który znajduje się w odległości 320 lat świetlnych od Ziemi, w konstelacji Hydry.

W Hydrae jest przykładem gwiazdy AGB (asymptotic giant branch - gwiazda na asymptotycznej gałęzi olbrzymów diagramu H-R). Tak stare gwiazdy są chłodne, jasne i tracą swoją masę poprzez wiatr gwiazdowy. Nazwa pochodzi od ich położenia na diagramie Hertzsprunga-Russella, który to klasyfikuje gwiazdy według ich jasności i temperatury.

Dla astronomów ważne jest zbadanie nie tylko wyglądu czerwonych olbrzymów, ale także tego, w jaki sposób się zmieniają oraz zasilają galaktykę pierwiastkami, które są składnikami życia. Wykorzystując anteny ALMA w konfiguracji o najwyższej rozdzielczości, mogą oni wykonywać najbardziej szczegółowe obserwacje tych gwiazd.

Gwiazdy podobne do Słońca ewoluują w skali czasowej wielu miliardów lat. Gdy osiągną starość, stają się większe, chłodniejsze i bardziej podatne na utratę masy w postaci wiatru gwiazdowego. Gwiazdy wytwarzają ważne pierwiastki, m.in. takie jak węgiel i azot. Kiedy dochodzą do etapu czerwonego olbrzyma, pierwiastki te są uwalniane w kosmos, gotowe do bycia użytymi w kolejnych generacjach nowych gwiazd.

Zdjęcia ALMA zapewniają najwyraźniejszy widok powierzchni czerwonego olbrzyma o masie podobnej do Słońca. Wcześniejsze ostre obrazy pokazywały szczegóły znacznie bardziej masywnych, czerwonych nadolbrzymów, takich jak Betelgeuse i Antares. Obserwacje zaskoczyły również naukowców. Obecność nieoczekiwanie jasnej i zwartej plamy dowodziła, że gwiazda ma zaskakująco gorący gaz w chromosferze. Pomiary wykazują, że w atmosferze gwiazdy występują silne fale uderzeniowe, które osiągają wyższe temperatury, niż przewidują to aktualne modele gwiazd AGB.

Alternatywna możliwość jest również zaskakująca – podczas prowadzenia obserwacji gwiazda przechodziła gigantyczny rozbłysk. Naukowcy wykonują obecnie nowe obserwacje, zarówno z ALMA jak i przy użyciu innych instrumentów, by móc lepiej zrozumieć zaskakującą atmosferę W Hydrae. Takie obserwacje, wykorzystujące konfigurację ALMA o najwyższej rozdzielczości są wyzwaniem, ale także satysfakcjonujące.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
phys.org

Urania - PA
Vega


Załączniki:
almasimageof.jpg
almasimageof.jpg [ 122.77 KiB | Przeglądany 759 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 15 listopada 2017, 20:09 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Astronomowie odkryli nowy typ kosmicznej eksplozji

Międzynarodowy zespół astronomów odkrył nowy typ eksplozji w odległych galaktykach. Wybuch, nazwany PS1-10adi, wydaje się preferować aktywne galaktyki, zawierające supermasywne czarne dziury, które pochłaniają gaz i materię wokół nich.

Używając teleskopów na La Palma i Hawajach, zespół wykrył eksplozję, która była tak energetyczna, że musiała pochodzić z jednego z dwóch źródeł: niezwykle masywnej gwiazdy – ponad kilkaset razy masywniejszej, niż Słońce – eksplodującej jako supernowa, lub z gwiazdy o niższej masie, która została rozerwana przez ultra mocne siły grawitacyjne zbliżone do supermasywnej czarnej dziury.

Owa eksplozja miała miejsce 2,4 miliarda lat temu, ale ogromna odległość, jaką musiało przebyć światło obiektu aby dotrzeć do Ziemi sprawiła, że astronomowie mogli ją wykryć dopiero w 2010 roku. Powolna ewolucja wybuchu pozwoliła astronomom na monitorowanie go przez kilka lat.

Dr Cosimo Inserra z Uniwersytetu Southampton był zaangażowany w analizę danych i pomógł zidentyfikować tylko dwa scenariusze, które mogłyby wyjaśnić to wydarzenie. Sprawdził również dane, używając przetestowanych fizycznych modeli supernowych, na poparcie swoich wyników.

Skomentował: “Dokonane przez nas odkrycie pokazało wybuchy zdolne do uwolnienia energii dziesięć razy większej, niż normalne eksplozje. Nasze dane pokazują, że takie wydarzenia nie są zbyt rzadkie i stanowią wyzwanie dla naszej wiedzy na temat eksplozji i rozrywania się gwiazd. Jednocześnie ich istnienie dostarcza nam ważnych informacji o ekstremalnym środowisku w centralnej, ukrytej części galaktyk.”

Główny autor pracy, dr Erkki Kankare z Queen’s University w Belfaście dodał: „Jeżeli eksplozje te są zakłóceniami pływów – gdy gwiazda zbliża się wystarczająco do horyzontu zdarzeń czarnej dziury i jest rozrywana przez potężne siły grawitacyjne – wówczas jej właściwości są takie, jakby to był zupełnie nowy rodzaj zakłóceń pływowych. Jeżeli są one wybuchami supernowych, ich właściwości są bardziej ekstremalne, niż kiedykolwiek wcześniej obserwowaliśmy i prawdopodobnie są połączone z centralnym środowiskiem galaktyk macierzystych.”

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Southampton

Urania - PA
Vega


Załączniki:
17_139_Supermassiveblackhole.jpg_SIA_JPG_fit_to_width_INLINE.jpg
17_139_Supermassiveblackhole.jpg_SIA_JPG_fit_to_width_INLINE.jpg [ 23.62 KiB | Przeglądany 716 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 16 listopada 2017, 17:28 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
„Kosmiczny wąż” ujawnia strukturę odległych galaktyk

Formowanie się gwiazd w odległych galaktykach wciąż pozostaje w dużej mierze niezbadane. Po raz pierwszy astronomowie z Uniwersytetu w Genewie byli w stanie dokładnie obserwować układy gwiazd oddalonych o sześć miliardów lat świetlnych od nas. W ten sposób potwierdzają wcześniejsze symulacje wykonane przez Uniwersytet w Zurychu. Jeden szczególny efekt wydaje się możliwy dzięki wielokrotnym odbiciom obrazów, które przebiegają przez kosmos niczym wąż.

Dzisiaj astronomowie mają dosyć dokładne wyobrażenie o tym, w jaki sposób powstały gwiazdy w niedawnej kosmicznej przeszłości. Ale czy te prawa odnoszą się także do starszych galaktyk? Od około dziesięciu lat teleskop Hubble’a pozwala astronomom obserwować układy słoneczne oddalone o sześć czy siedem miliardów lat świetlnych. Dane z Hubble’a sugerują, że istnieją galaktyki mgławic i gromady gwiazd o średnicy ponad 3000 lat świetlnych. Te olbrzymie zgromadzenia („kępy”) gwiazd i gazu – około tysiąca razy większe, niż Droga Mleczna, która jest stosunkowo nowa pod względem historii Wszechświata – wydają się być normą dla starszych galaktyk.

Bardzo trudno jest dokładnie zbadać te zjawiska na tak dużych odległościach. Zespół z Obserwatorium Uniwersytetu Genewskiego i Centrum Astrofizyki Teoretycznej i Kosmologii Uniwersytetu w Zurychu używa szczególnego efektu Wszechświata, który kieruje się własnymi prawami: teleskop jest skierowany na bardzo masywny obiekt, którego pole grawitacyjne wpływa na światło odległej galaktyki leżącej za nim. W czasie oglądania przez tę „soczewkę grawitacyjną” zmienia się kierunek propagacji światła obiektu znajdującego się za nią. To powiększa obraz oraz go zwielokrotnia.

Dzięki soczewkowaniu grawitacyjnemu naukowcy byli w stanie dostrzec zniekształcone, wydłużone obrazy, które wyglądały jak „kosmiczny wąż”. „Obraz powiększony przez soczewkę jest znacznie dokładniejszy i jaśniejszy. Możemy wykryć galaktyczne detale, które są sto razy mniejsze i porównać pięć różnych rozdzielczości, aby określić strukturę i rozmiar tych gigantycznych gromad” - mówi Daniel Schaerer, profesor w Obserwatorium Uniwersytetu Genewskiego.

Międzynarodowa grupa badawcza odkryła, że kępy gwiazd nie były aż tak duże i masywne, jak sugerowały pierwsze obrazy z Hubble’a. W ten sposób potwierdzili wcześniejsze symulacje Valentiny Tamburello wykonane na superkomputerze w Instytucie Obliczeniowym Uniwersytetu w Zurychu. „Dzięki niesłychanie wysokiej rozdzielczości kosmicznego węża, mogliśmy porównać nasze obliczenia z obserwacjami, które już zostały wykonane” – wyjaśnia autorka badania.

W przeciwieństwie do tego, co wcześniej zakładano, badana galaktyka nie składa się z jednej dużej grupy gwiazd, lecz z wielu mniejszych. „Oczywiście gigantyczne skupiska w tak odległych galaktykach mogą powstawać tylko w bardzo szczególnych warunkach, na przykład w wyniku mniejszych fuzji lub pod wpływem zimnego gazu” – mówi pani Tamburello. Z powodu dużej odległości do galaktyki nie można było wcześniej wykryć tego faktu. W swojej rozprawie doktorskiej pani Tamburello wywnioskowała już pod koniec 2016 roku, że rzeczywistą masę i rozmiar kęp można było wykryć tylko w wyższej rozdzielczości.

Lucio Mayer, profesor z Institute of Computational Science, podkreśla: „Obserwacje wykonane przez Uniwersytet Genewski potwierdzają zatem nowe wyniki symulacji. Pokazuje to, że symulacje numeryczne mogą prorokować i przewidywać obserwacje astronomiczne.”

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Zurich

Urania - PA
Vega


Załączniki:
snake-zoom-2.jpg
snake-zoom-2.jpg [ 688.7 KiB | Przeglądany 711 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 21 listopada 2017, 18:16 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Odkrywanie pochodzenia halo galaktycznego

Wykorzystując Teleskop Subaru znajdujący się na szczycie Maun Kea, naukowcy zidentyfikowali 11 galaktyk karłowatych oraz dwa halo galaktyczne, zawierające gwiazdy w zewnętrznym obszarze dużej galaktyki spiralnej, znajdującej się 25 milionów lat świetlnych od Ziemi. Odkrycie to, opublikowane w The Astrophysical Journal, dostarcza nowego spojrzenia na to, w jaki sposób „pływowe strumienie gwiezdne” formują się wokół galaktyk.

Badacze z Uniwersytetu Tohoku, wraz z kolegami, wykorzystali ultra szerokie pole kamery na Teleskopie Subaru aby lepiej zrozumieć gwiezdne halo. Owe zgromadzenia gwiazd o kształcie pierścienia okrążają duże galaktyki i często mogą pochodzić od pobliskich mniejszych galaktyk karłowatych.

Zespół skupił swoją uwagę na galaktyce NGC 4631, zwanej również galaktyką Wieloryba, ze względu na swój kształt. Zidentyfikowali 11 galaktyk karłowatych w jej zewnętrznym regionie a niektóre z nich były już wcześniej znane. Galaktyki karłowate nie są łatwe do wykrycia z powodu małych rozmiarów, masy oraz słabej jasności. Zespół odkrył także dwa pyłowe strumienie gwiezdne krążące wokół galaktyki: jeden, zwany Strumień SE (południowo-wschodni), znajduje się przed, a drugi, zwany Strumień NW (północno-zachodni), który znajduje się za galaktyką.

Bazując na obliczeniach mających na celu oszacowanie metalicznej zawartości strumieni gwiezdnych, zespół wierzy, że możliwe jest, że powstały one w wyniku oddziaływania grawitacyjnego między galaktyką Wieloryb a orbitującą wokół niej galaktyką karłowatą. Zespół odkrył również, że oba strumienie są relatywnie słabsze niż inne strumienie gwiazd, które badano wokół galaktyk w pobliżu Drogi Mlecznej. Strumień NW jest jaśniejszy w parze i ma bardzo zagęszczone jądro. Naukowcy stawiają hipotezę, że jasność ta jest spowodowana przez galaktykę karłowatą, prawdopodobnie osadzoną w nim, oraz że galaktyka karłowata oddziaływała grawitacyjnie z galaktyką Wieloryba, aby utworzyć Strumień SE.

Uważa się, że halo gwiazdowe są mniej powszechne gdy całkowita masa gwiazd w galaktyce jest mniejsza niż masa gwiazd w większych galaktykach, takich jak na przykład galaktyka Trójkąta. W wyniku swoich obliczeń naukowcy wnioskują, że galaktyka Wieloryba, choć duża, ma masę mniejszą niż Droga Mleczna. Niemniej jednak wciąż znajduje się w fazie aktywnego wzrostu, podobnie jak otaczające ją halo. Przyszłe badania mogą pomóc w dokładniejszym objaśnieniu, w jaki sposób gwiezdne halo formują się wokół galaktyk o relatywnie małych masach.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Subaru Telescope

Urania - PA
Vega


Załączniki:
fig2e.jpg
fig2e.jpg [ 506.56 KiB | Przeglądany 673 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 24 listopada 2017, 15:31 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
NuSTAR bada tajemnicę dżetów czarnych dziur

Czarne dziury słyną z tego, że mają „wilczy apetyt”, jednak nie pożerają wszystkiego, co na nie opada. Mała część materii zostaje wystrzelona jako potężne strumienie gorącego gazu, zwanego plazmą, która może siać spustoszenie w ich otoczeniu. Po drodze plazma zostaje w jakiś sposób wystarczająco naładowana, aby silnie promieniować światłem, tworząc dwie jasne kolumny wzdłuż osi obrotu czarnej dziury. Naukowcy długo debatowali, gdzie i w jaki sposób się to dzieje w dżetach.

Astronomowie mają nowe tropy dotyczące tej tajemnicy. Korzystając z kosmicznego teleskopu NuSTAR oraz szybkiej kamery ULTRACAM w Obserwatorium Williama Herschela w La Palma, w Hiszpanii, naukowcy byli w stanie zmierzyć odległość, jaką przemierzają cząsteczki w dżetach, zanim się „włączą”, stając się jasnymi źródłami światła. Odległość ta nazywa się „strefą przyspieszenia”.

Naukowcy przyjrzeli się dwóm układom w Drodze Mlecznej, w których każdy składa się z czarnej dziury żywiącej się normalną gwiazdą. Badali te układy w różnych momentach wybuchów, kiedy dysk akrecyjny rozjaśniał się przez materię na niego opadającą.

Jeden z systemów, nazywany V404 Cygni, osiągnął niemal najwyższą jasność, gdy naukowcy zaobserwowali go w czerwcu 2015 roku. W tym czasie doświadczył najjaśniejszego wybuchu rentgenowskiego widzianego w XXI wieku. Drugi układ, zwany GX 339-4, gdy został wykryty, miał mniej niż 1% swojej maksymalnej spodziewanej jasności. Gwiazda i czarna dziura w GX 339-4 są znacznie bliżej siebie, niż ma to miejsce w układzie V404 Cygni.

Pomimo różnic, układy wykazały podobne czasowe opóźnienie – około 1/10 sekundy – pomiędzy momentem, w którym NuSTAR wykrył światło rentgenowskie a ULTRACAM, który wykrył błyski w świetle widzialnym nieco później. Opóźnienie to trwa mniej niż mrugnięcie okiem, ale dla fizyki dżetów z czarnej dziury jest bardzo znaczące.

„Jedna z możliwości jest taka, że fizyka dżetu nie jest określona przez wielkość dysku, lecz przez prędkość, temperaturę i inne właściwości cząstek dżetu” – powiedział Poshak Gandhi, główny autor badań i astronom na Uniwersytecie Southampton, Wielka Brytania.

Najlepsza teoria wyjaśniająca te wyniki jest taka, że światło rentgenowskie pochodzi z materii bardzo blisko czarnej dziury. Silne pola magnetyczne napędzają część tej materii do wysokich prędkości wzdłuż dżetu. Powoduje to zderzanie się cząstek bliskich prędkości światła, pobudzając plazmę, dopóki nie zacznie emitować strumienia promieniowania optycznego uchwyconego przez ULTRACAM.

Gdzie to zachodzi w dżecie? Zmierzone opóźnienie między światłem optycznym a promieniowaniem rentgenowskim wyjaśnia to. Mnożąc ten czas przez prędkość cząsteczek, która jest prawie równa prędkości światła, astronomowie określają maksymalną przebytą drogę.

Obszar 30 000 km reprezentuje wewnętrzną strefę przyspieszenia w dżecie, gdzie plazma odczuwa najsilniejsze przyspieszenie i „włącza się” emitując światło. To prawie trzy razy więcej, niż średnica Ziemi, ale niewiele w kosmicznej skali, zwłaszcza biorąc pod uwagę czarną dziurę w V404 Cygni o wadze aż 3 milionów mas Ziemi.

„Astronomowie mają nadzieję udoskonalić modele mechanizmów napędzania dżetów za pomocą wyników tych badań” – powiedział Daniel Stern, współautor i astronom z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie, Kalifornia.

Wykonanie tych pomiarów nie było łatwe. Teleskopy rentgenowskie w kosmosie oraz optyczne na ziemi muszą na takie układy dokładnie w tym samym czasie podczas wybuchów, aby naukowcy obliczyli niewielkie opóźnienie pomiędzy wykryciem przez teleskopy. Taka koordynacja wymaga złożonego planowania pomiędzy zespołami obserwacyjnymi. W rzeczywistości koordynacja pomiędzy NuSTAR i ULTRACAM była możliwa tylko przez około godzinę podczas wybuchu w 2015 roku, ale wystarczyło, aby obliczyć przełomowe wyniki dotyczące strefy przyspieszenia.

Wydaje się również, że wyniki łączą się ze zrozumieniem przez naukowców supermasywnych czarnych dziur, znacznie większych niż te brane pod uwagę w badaniu. W jednym supermasywnym układzie, zwanym BL Lacertae, ważącym 200 milionów Słońc, naukowcy wywnioskowali, że opóźnienia czasowe są miliony razy większe niż to, co stwierdzono w tym badaniu. Oznacza to, że obszar przyspieszenia dżetów jest prawdopodobnie związany z masą czarnej dziury.

Astronomowie cieszą się, ponieważ prawdopodobnie znaleźli miernik związany z wewnętrznym działaniem dżetów, nie tylko w czarnych dziurach o masach gwiazdowych, jak ma to miejsce w przypadku V404 Cygni, ale także w supermasywnych potworach. Następnym krokiem jest potwierdzenie tego zmierzonego opóźnienia w obserwacjach innych układów rentgenowskich i opracowanie teorii, która może wiązać dżety w czarnych dziurach każdej wielkości.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
JPL

Urania - PA
Vega


Załączniki:
nustar20171030-16.jpg
nustar20171030-16.jpg [ 435.05 KiB | Przeglądany 664 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 30 listopada 2017, 13:32 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Niedawne odkrycie bliźniaczych planet może pomóc rozwiązać zagadkę nadętych planet

Od kiedy astronomowie siedemnaście lat temu po raz pierwszy zmierzyli wielkość planety pozasłonecznej, starali się odpowiedzieć na pytanie: w jaki sposób największe planety stały się tak duże?

Dzięki ostatniemu odkryciu bliźniaczych planet, dokonanemu przez zespół z Instytutu Astronomii Uniwersytetu Hawajskiego, którym kierował student Samuel Grunblatt, naukowcy zbliżają się do poznania odpowiedzi na to pytanie.

Gazowe olbrzymy zbudowane są głównie z wodoru i helu i mają średnicę co najmniej 4 Ziem. Planety te orbitują wyjątkowo blisko swoich gwiazd macierzystych i znane są jako „gorące Jowisze”. Mają masy zbliżone do Jowisza i Saturna, jednak wydają się być znacznie większe – niektóre z nich są nadmuchane do rozmiarów nawet większych, niż najmniejsze gwiazdy.

Niezwykle duże rozmiary tych planet są prawdopodobnie związane z ciepłem płynącym do i z atmosfery, a zostało opracowanych kilka teorii, w celu wyjaśnienia tego procesu. Ponieważ nie mamy milionów lat, aby zobaczyć, jak rozwija się dany układ planetarny, teorie inflacji planet byłyby trudne do udowodnienia bądź obalenia.

Aby rozwiązać ten problem, Grunblatt przeszukał dane zebrane przez misję Kepler 2, polując na gorące Jowisze krążące wokół czerwonych olbrzymów. Gwiazdy te, znajdujące się na późnym etapie swojego życia, same stają się znacznie większe w ciągu życia towarzyszących im planet. Zgodnie z teorią wysuniętą przez Erica Lopeza z Centrum Lotów Kosmicznych Goddarda NASA, gorące Jowisze krążące wokół czerwonych olbrzymów powinny być bardzo nadęte, jeżeli bezpośrednim źródłem energii z macierzystej gwiazdy jest dominujący proces nadmuchiwania planet.

Poszukiwanie ujawniło dwie planety, z których każda krąży wokół macierzystej gwiazdy z okresem około 10 dni. Używając oscylacji gwiazdowych do dokładnego obliczenia promienia zarówno gwiazdy jak i planety, zespół odkrył, że planety są o 30% większe od Jowisza.

Obserwacje z wykorzystaniem teleskopów Kecka na Maunakea na Hawajach pokazały również, że pomimo dużych rozmiarów, planety miały tylko połowę masy Jowisza. Są one niemal bliźniacze, jeżeli wziąć pod uwagę ich okres orbitalny, promień i masę.

Używając modeli do śledzenia ewolucji planet i gwiazd na przestrzeni czasu, zespół obliczył efektywność planet w absorbowaniu ciepła z gwiazdy i przenoszeniu go głęboko do swojego wnętrza, co powoduje, że cała planeta zwiększa swój rozmiar oraz zmniejsza swoją gęstość. Ich odkrycia pokazują, że planety te prawdopodobnie potrzebowały zwiększonego promieniowania pochodzącego od czerwonego olbrzyma, aby się nadmuchać, jednak ilość pochłanianego promieniowania była również niższa, niż oczekiwano.

Ryzykiem jest próba uzyskania mocnych wniosków, mając zaledwie dwa przykłady. Jednak wyniki te zaczynają wykluczać pewne wyjaśnienia dotyczące inflacji planety i są zgodne ze scenariuszem, w którym to planety są bezpośrednio nadmuchiwane przez ciepło z gwiazd macierzystych. Dowody naukowe zdają się sugerować, że to samo promieniowanie gwiezdne może bezpośrednio zmieniać wielkość i gęstość planety.

Nasze Słońce w końcu także stanie się czerwonym olbrzymem, więc ważne jest określenie wpływu, jaki jego ewolucja będzie miała na resztę Układu Słonecznego. „Badanie, w jaki sposób ewolucja gwiazdy wpływa na planety, jest nową granicą, zarówno w innych układach planetarnych jak i w naszym. Mając lepsze wyobrażenie o tym, jak planety reagują na te zmiany, możemy zacząć określać, w jaki sposób ewolucja Słońca wpłynie na atmosferę, oceany i życie tutaj, na Ziemi” – powiedział Grunblatt.

Poszukiwania gazowych olbrzymów krążących wokół czerwonych olbrzymów trwają, ponieważ dodatkowe układy mogłyby jednoznacznie odróżnić scenariusz inflacji planety. Grunblatt i jego zespół zostali nagrodzeni czasem na Kosmicznym Teleskopie Spitzera, aby dokładniej zmierzyć rozmiary tych bliźniaczych planet. Ponadto poszukiwanie planet krążących wokół czerwonych olbrzymów przez misję K2 będzie kontynuowane co najmniej przez kolejny rok, a Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS), który NASA ma wystrzelić w 2018 roku, będzie obserwował setki tysięcy czerwonych olbrzymów na całym niebie.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Obserwatorium Kecka

Urania - PA
Vega


Załączniki:
K2-132b-800x350.jpg
K2-132b-800x350.jpg [ 239.44 KiB | Przeglądany 620 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 30 listopada 2017, 13:36 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Ślady życia na pobliskich egzoplanetach mogą być ukryte w pułapce równikowej

Symulacje pokazują, że poszukiwanie życia na innych planetach może być trudniejsze, niż wcześniej zakładano. Na planetach, takich jak Proxima b lub TRAPPIST-1d, nietypowy układ przepływu powietrza może ukrywać atmosferyczny ozon przed obserwacjami teleskopowymi. Ozon, będący odmianą tlenu, jest postrzegany jako jeden z możliwych śladów pozwalających na wykrywanie z daleka życia na innej planecie. Symulacje prowadzone przez Ludmiłę Carone z Instytutu Astronomicznego Maxa Plancka mają konsekwencje dla sformułowania optymalnej strategii poszukiwania życia, takiego jak bakterie czy rośliny na planetach pozasłonecznych.

Jak możemy mieć nadzieję na wykrycie życia na egzoplanecie – planecie krążącej wokół gwiazdy innej, niż Słońce? Przyjęta strategia poszukiwania wygląda następująco: zbadać atmosferę egzoplanety i zidentyfikować związki chemiczne, które zostały wytworzone przez żywe istoty, podobnie jak ma to miejsce z ogromną ilością tlenu w ziemskiej atmosferze. Teraz astronomowie kierowani przez Ludmiłę Carone odkryli, że ślady te mogą być ukryte lepiej, niż wcześniej się spodziewano.

Carone i jej zespół rozważyli kilka egzoplanet, które mogą być podobne do Ziemi: Proximę b, która okrąża najbliższą Słońcu gwiazdę (Proximę Centauri), oraz najbardziej obiecującą z rodziny planet TRAPPIST-1 – TRAPPIST-1d. Planety te krążą na tyle blisko swoich gwiazd macierzystych, że powinny znajdować się w „rotacji odwróconej”: grawitacyjne oddziaływanie między planetami a gwiazdą macierzystą obraca planetę na „preferowaną orientację”. Efekt jest taki, że po jednej stronie planety, zwróconej w stronę gwiazdy, jest wieczny dzień a po drugiej stronie wieczna noc.

Modelując przepływ powietrza w atmosferach tych planet, Carone i jej koledzy odkryli, że niezwykły podział dzień-noc może mieć znaczący wpływ na poszukiwanie życia na takiej planecie. Powodem jest to, że jeden ze związków chemicznych, używanych jako znacznik w większości poszukiwań, czyli ozon, podlega tym niezwykłym warunkom. W atmosferze Ziemi związek ten tworzy warstwę ozonową, która chroni nas przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym Słońca. Na obcej planecie ozon, jako odmiana tlenu, może być elementem układanki, który wskazuje na obecność bakterii lub roślin wytwarzających tlen.

Czy to oznacza, że ilekroć nie zaobserwujemy ozonu, planeta jest martwa? Niekoniecznie, według Carone i jej zespołu. Powodem jest przepływ powietrza na dużą skalę. Jednak dla planet z odwróconą rotacją sprawa może wyglądać inaczej. Przynajmniej dla tych, które okrążają swoją gwiazdę macierzystą w ciągu 25 dni lub krócej, główny strumień powietrza będzie biegł od biegunów do równika, systematycznie odkładając ozon w rejonach równikowych.

Ludmiła Carone mówi: „Brak śladów ozonu w przyszłych obserwacjach nie musi oznaczać, że tlenu nie ma w ogóle. Może on się znajdować w innych miejscach, niż na Ziemi, lub może być bardzo dobrze ukryty. Z drugiej strony wszyscy od początku wiedzieliśmy, że polowanie na obce życie będzie wyzwaniem. Na razie zaczynamy się przekonywać o tym, jak trudne to będzie naprawdę”. Trzeba wziąć to pod uwagę, gdy formułuje się strategie poszukiwania życia na innych planetach.

Czy egzoplaneta podobna do Ziemi, której warstwa ozonowa pokrywa tylko regiony równikowe, lub też z zupełnym jej brakiem, może być zdolna do zamieszkania, nawet nie chroniona przed promieniowaniem UV? „Zasadniczo, tak. Proxima b i TRAPPIST-1d krążą wokół czerwonych karłów, gwiazd, które na początku produkują bardzo mało promieniowania ultrafioletowego. Z drugiej jednak strony gwiazdy te mogą być podatne na wybuchy szkodliwego promieniowania, w tym UV. Wiele jeszcze nie wiemy o czerwonych karłach, ale jestem pewna, że za pięć lat będziemy wiedzieć więcej” – mówi Carone. Połączenie postępów w modelowaniu ze znacznie lepszymi danymi z teleskopów, takich jak np. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, prawdopodobnie doprowadzi do znaczących postępów w tej dziedzinie.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Instytut Astronomii Maxa Plancka

Urania - PA
Vega


Załączniki:
TRAPPIST-1D.jpg
TRAPPIST-1D.jpg [ 145.2 KiB | Przeglądany 620 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 03 grudnia 2017, 15:47 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Sfotografowano parę gigantycznych czarnych dziur w M31?

Wygląda na to, że nawet czarne dziury nie mogą się oprzeć pokusie dodania swoich niezapowiedzianych fotografii. Kosmiczna „fotobomba” znaleziona jako obiekt tła na zdjęciach pobliskiej galaktyki Andromedy ukazała coś, co może być najciaśniejszym układem supermasywnych czarnych dziur, jakie kiedykolwiek widziano. Astronomowie dokonali tego niesamowitego odkrycia korzystając z danych z kosmicznego obserwatorium rentgenowskiego – Chandra oraz naziemnych optycznych – Gemini-North na Hawajach i Palomar Transient Factory w Kalifornii.

To niezwykłe źródło, nazwane LGGS J004527.30+413254.3 (w skrócie J0045+41), było widziane na zdjęciach rentgenowskich oraz optycznych galaktyki Andromedy. Do niedawna naukowcy uważali, że J0045+41 jest obiektem w M31, dużej galaktyki spiralnej, leżącej stosunkowo blisko nas (2,5 miliona lat świetlnych stąd). Nowe dane ujawniły jednak, że obiekt ten znajduje się znacznie dalej, mianowicie w odległości 2,6 mld lat świetlnych od Ziemi.

Astronomowie szukali specjalnego typu gwiazd w M31 i wydawało im się, że znaleźli jedną. Byli jednak zaskoczeni odkryciem czegoś tak dziwnego. Jeszcze dziwniejsze, niż odległość J0045+41 jest to, że prawdopodobnie zawiera parę olbrzymich czarnych dziur okrążających się po bardzo ciasnej orbicie. Szacowana masa całkowita obydwu czarnych dziur wynosi około 200 mas Słońca.

Wcześniej inny zespół astronomów zaobserwował okresowe zmiany jasności w świetle widzialnym J0045+41, ale sądząc, że obiekt należy do M31, wziął go za parę gwiazd, które okrążają się z okresem 80 dni.

Intensywność źródła promieniowania rentgenowskiego obserwowanego przez Chandra wykazała, że pierwotna klasyfikacja obiektu była nieprawidłowa. J0045+41 miał być układem podwójnym w M31 zawierającym gwiazdę neutronową lub czarną dziurę, która wyrywa materię od gwiazdy towarzysza – gatunek układu, którego początkowo szukał w galaktyce Dorn-Wallenstein – bądź o wiele masywniejszy i odleglejszy układ zawierający co najmniej jedną, szybko rosnącą supermasywną czarną dziurę.

Widmo z teleskopu Gemini-North wykonane przez zespół z Uniwersytetu Waszyngtona pokazało, że J0045+41 musi posiadać co najmniej jedną supermasywną czarną dziurę oraz pozwoliło naukowcom oszacować odległość do niego. Widmo dostarczyło także możliwych dowodów na to, że jest tam także druga czarna dziura i porusza się z inną prędkością, niż ta pierwsza, jak się spodziewano, jeżeli obie się wspólnie okrążają.

Następnie zespół wykorzystał Palomar Transient Factory do wyszukania okresowych zmian w świetle J0045+41 i znalazł ich kilka, w tym około 80 i 320 dni. Stosunek pomiędzy tymi okresami odpowiada przewidywanemu przez teoretyczne prace nad dynamiką dwóch wielkich czarnych dziur orbitujących wokół siebie. Są to pierwsze tak mocne dowody na parę czarnych dziur okrążających się.

Naukowcy szacują, że dwie przypuszczalne czarne dziury okrążają się w odległości zaledwie kilkuset razy większej, niż wynosi odległość Ziemia-Słońce, czyli zaledwie 1/100 roku świetlnego. Dla porównania, najbliższa Słońcu gwiazda znajduje się w odległości 4 lat świetlnych.

Układ taki mógłby powstać w wyniku połączenia się miliardy lat wcześniej dwóch galaktyk, z których każda zawierała supermasywną czarną dziurę. W obecnej chwili bliska separacja dwóch czarnych dziur nieuchronnie zbliża je do siebie, przez co emitują fale grawitacyjne. W zależności od tego, jakie masy mają owe czarne dziury, naukowcy szacują, że zderzą się one ze sobą przynajmniej za 350 a najpóźniej za 360 000 lat.

Jeżeli J0045+41 rzeczywiście zawiera dwie czarne dziury orbitujące blisko siebie, będzie emitować fale grawitacyjne, jednak sygnał taki nie był jeszcze wykryty przez LIGO czy Virgo (detektory fal grawitacyjnych). Jak do tej pory wykryły one połączenie się czarnych dziur o masie nie większej, niż 60 mas Słońca a ostatnio także zderzenie się dwóch gwiazd neutronowych.

Łączenie się supermasywnych czarnych dziur zajmuje znacznie więcej czasu niż tych o masach gwiazdowych. Dlatego fale grawitacyjne z obiektu J0045+41 mogą być łatwiej wykryte przez inny rodzaj urządzenia o nazwie Pulsar Timing Array.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Chandra

Urania - PA
Vega


Załączniki:
m31.jpg
m31.jpg [ 647.15 KiB | Przeglądany 616 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 04 grudnia 2017, 18:33 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Zagubione gwiazdy Obłoków Magellana

Korzystając z Anglo-Australijskiego Teleskopu (AAT), międzynarodowy zespół astrofizyków potwierdził istnienie gwiazd w Moście Magellana, gazowej strukturze łączącej dwa Obłoki Magellana. Te „zagubione gwiazdy” zostały wydarte z Małego Obłoku Magellana przez grawitacyjne przyciąganie Wielkiego Obłoku Magellana w ich ostatnim bliskim spotkaniu. Nasza Galaktyka, Droga Mleczna, posiada dwie galaktyki satelitarne: Obłoki Magellana.

Widoczne jedynie z południowej półkuli, Mały i Wielki Obłok Magellana wydają się być obiektami odizolowanymi. Są jednak połączone ze sobą strukturą gazową: Mostem Magellana. Materia tego mostu została usunięta z Obłoków Magellana w wyniku silnych oddziaływań grawitacyjnych pomiędzy dwiema małymi galaktykami i Drogą Mleczną.

Używając 3,9-metrowego Anglo-Australijskiego Teleskopu znajdującego się w Obserwatorium Siding Spring (Coonabarabran, Australia) i zarządzanego przez Australijskie Obserwatorium Astronomiczne (AAO), międzynarodowy zespół astrofizyków potwierdził po raz pierwszy wykrycie gwiazd w Moście Magellana.

Aby dokonać tego fascynującego odkrycia, astronomowie użyli robota „2dF” na AAT razem ze spektrografem AAOmega do pomiaru 1500 gwiazd w tym rejonie nieba.

„Robot 2fF, który jest pionierem w swojej klasie, pozwala nam obserwować jednocześnie 400 obiektów w obszarze nieba o średnicy 4 Księżyców w pełni. Dzięki temu można uzyskać wysokiej jakości dane tysięcy gwiazd w ciągu zaledwie kilku nocy” – mówi dr Ángel López-Sánchez, astronom w AAO i członek zespołu badawczego.

Obserwacje w AAT były możliwe dzięki programowi OPTICON z Unii Europejskiej, który umożliwia astronomom z Europy dostęp do obiektów w innych krajach, takich jak AAT w Australii.

Obserwacje AAT pokazały, że niektóre gwiazdy w regionie, gdzie znajduje się Most Magellana, nie poruszają się z Drogą Mleczną. Zamiast tego ruchy tych gwiazd zgadzają się z ruchem Mostu Magellana. Naukowcy odkryli, że te „zagubione gwiazdy” są bardzo stare, powstały pomiędzy 1 a 10 miliardami lat temu.

Most Magellana powstał zaledwie 200 milionów lat temu, znacznie później, niż związane z nim gwiazdy, co oznacza, że „zaginione gwiazdy” faktycznie powstały Wielkim lub Małym Obłoku Magellana, a następnie zostały usunięte z galaktyk.

Niektóre dynamiczne modele wyjaśniające powstanie i ewolucję Mostu Magellana już przewidywały obecność gwiazd i gazu. Nowe obserwacje potwierdziły jednoznacznie, że jest to prawda.

„Istotna część gazu i gwiazd w Obłokach Magellana została ‘wydarta’ przez działanie sił grawitacyjnych. Porównując z modelami dynamicznymi można oszacować, że doszło do tego około 200 milionów lat temu, kiedy obie galaktyki karłowate znajdowały się bardzo blisko siebie. To był początek Mostu Magellana” – mówi dr Noelia E. D. Noël, wykładowca fizyki na Uniwersytecie w Surrey, w Wielkiej Brytanii.

Ponadto dane spektroskopowe dostarczone przez AAT zostały również wykorzystane do oszacowania składu chemicznego “zaginionych gwiazd” znalezionych w Moście Magellana. Łącząc kinematykę i skład chemiczny astronomowie potwierdzili jednoznacznie, że gwiazdy te faktycznie powstały w Małym Obłoku Magellana.

Wzajemne oddziaływanie i łączenie się galaktyk były bardzo powszechne we wczesnym Wszechświecie i trwają nadal. Rzeczywiście, ewolucja galaktyk jest zdominowana przez takie spotkania. Oddziaływania takie mogą zniekształcić a nawet drastycznie zmienić morfologię galaktyk. Podczas tych spotkań dochodzi do wymiany materii między galaktykami, powstają nowe regiony formowania się gwiazd, a często gaz i gwiazdy są również usuwane w przestrzeń pomiędzy galaktykami, zwaną ośrodkiem międzygalaktycznym.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Anglo-Australijskie Obserwatorium

Urania - PA
Vega


Załączniki:
2017-11-30-Fig03-LMC-SMC-AAT-gasstars.jpg
2017-11-30-Fig03-LMC-SMC-AAT-gasstars.jpg [ 304.59 KiB | Przeglądany 613 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 07 grudnia 2017, 16:55 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Odkryto najodleglejszą czarną dziurę

Naukowcy odkryli rzadki relikt wczesnego Wszechświata: najodleglejszą supermasywną czarną dziurę. Jest ona 800 milionów razy masywniejsza, niż Słońce, co jest zaskakująco dużą masą jak na jej wiek.

„Ta czarna dziura urosła znacznie bardziej, niż oczekiwaliśmy, w ciągu zaledwie 690 milionów lat po Wielkim Wybuchu, co kwestionuje nasze teorie na temat powstawania czarnych dziur” – powiedział współautor badania Daniel Stern z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie, Kalifornia.

Astronomowie połączyli dane w podczerwieni z WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer) z danymi z naziemnych przeglądów, aby zidentyfikować potencjalne odległe obiekty do obserwacji, a następnie zbadali je za pomocą teleskopów Magellana znajdujących się w Chile. Astronom z Obserwatorium Carnegie, Eduardo Bañados zidentyfikował kandydatów spośród setek milionów obiektów odkrytych przez WISE, które byłyby warte dalszej obserwacji przez teleskopy Magellana.

We wczesnym Wszechświecie musiały istnieć specjalne warunki, żeby czarne dziury mogły stać się tak duże w tamtym okresie. Jednak jak na razie stanowią one zagadkę.

Nowo odkryta czarna dziura intensywnie pożera materię w centrum galaktyki – zjawisko zwane kwazarem. Kwazar ów jest szczególnie interesujący, ponieważ pochodzi z czasów, kiedy Wszechświat właśnie zaczynał się wyłaniać z wieków ciemnych. To odkrycie dostarczy podstawowych informacji o Wszechświecie, którego wiek stanowił zaledwie 5% obecnego.

„Kwazary są najdalszymi i najjaśniejszymi znanymi ciałami niebieskimi i mają kluczowe znaczenie dla zrozumienia wczesnego Wszechświata” – wyjaśnia współautor opracowania, Bram Venemans z Instytutu Astronomii Maxa Plancka w Niemczech.

Wszechświat rozpoczął się jako gorąca zupa cząstek, która szybko rozprzestrzeniła się w okresie zwanym inflacją. Około 400 000 lat po Wielkim Wybuchu cząstki te ochłodziły się i utworzyły neutralny gazowy wodór. Ale Wszechświat pozostał ciemny, bez żadnych źródeł światła, dopóki grawitacja nie skondensowała materii w pierwszych gwiazdach i galaktykach. Energia uwalniana przez te dawne galaktyki powodowała wzbudzenie i jonizację atomów neutralnego wodoru. Od tego czasu gaz pozostaje w tym stanie. Gdy Wszechświat uległ rejonizacji, fotony mogły zacząć swobodnie podróżować w przestrzeni kosmicznej. Dopiero wtedy stał on się przezroczysty dla światła.

Większość wodoru otaczającego nowo odkrytego kwazaru jest neutralna. Oznacza to, że nie tylko jest to najodleglejszy kwazar, ale jest to również jedyny obiekt, jaki możemy zobaczyć z okresu sprzed rejonizacji.

Odległość do kwazaru określona jest przez jego przesunięcie ku czerwieni (miara tego, jak bardzo długość fali światła została rozciągnięta przez rozszerzający się Wszechświat, zanim dotarła ona do Ziemi). Im wyższe przesunięcie ku czerwieni, tym większa odległość i tym dalej astronomowie patrzą w przeszłość obserwując dany obiekt. Ten kwazar ma przesunięcie ku czerwieni wynoszące 7,54 – bazując na odkryciu zjonizowanej emisji węgla z galaktyki macierzystej tej masywnej czarnej dziury. Oznacza to, że światło z tego kwazaru biegło do nas ponad 13 miliardów lat.

Naukowcy przewidują, że na niebie znajduje się od 20 do 100 kwazarów tak jasnych i odległych, jak ten nowo odkryty. Aby znaleźć więcej takich obiektów, astronomowie czekają na misje: ESA Euklides oraz NASA WFIRST.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NASA

Urania - PA
Vega


Załączniki:
quasar20171206.jpg
quasar20171206.jpg [ 670.74 KiB | Przeglądany 608 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 14 grudnia 2017, 21:23 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Misja marsjańska rzuca światło na ekosferę odległych planet

Jak długo skalista planeta, podobna do Marsa, nadawałaby się do życia, gdyby krążyła wokół czerwonego karła? To skomplikowane pytanie, ale misja NASA Mars Atmosphere and Volatile Evolution (MAVEN) może pomóc nam na nie odpowiedzieć.

„Misja MAVEN mówi nam, że Mars utracił znaczną ilość atmosfery na przestrzeni czasu, zmieniając swoją ekosferę. Możemy wykorzystać Marsa, planetę, o której dużo wiemy, jako laboratorium do badania skalistych planet poza Układem Słonecznym, o których jeszcze niewiele wiemy” – mówi David Brain, współwykonawca MAVEN i profesor w Laboratory for Atmospheric and Space Physics na Uniwersytecie Colorado Boulder.

Podczas jesiennego spotkania Amerykańskiej Unii Geofizycznej, 13 grudnia b.r. w Nowym Orleanie Brian opisał, w jaki sposób spostrzeżenia z misji MAVEN mogą być zastosowane do zamieszkania planet skalistych krążących wokół innych gwiazd.

MAVEN posiada zestaw instrumentów, które mierzyły straty atmosferyczne Marsa od listopada 2014 roku. Badania wskazują, że Mars stracił większość swojej atmosfery w wyniku połączenia procesów chemicznych i fizycznych. Instrumenty pojazdu zostały wybrane w celu określenia, jak bardzo każdy z procesów przyczynia się do całkowitej ucieczki atmosfery.

W ciągu ostatnich trzech lat Słońce przechodziło okres wyższej i niższej aktywności słonecznej, a Mars także doświadczył burz słonecznych, rozbłysków słonecznych oraz koronalnych wyrzutów masy. Owe zmienne warunki dały MAVEN okazję do obserwowania uciekającej atmosfery Marsa.

Brian i jego koledzy zaczęli myśleć o zastosowaniu tych obserwacji do hipotetycznej planety podobnej do Marsa, która orbituje wokół gwiazdy klasy M (czerwony karzeł), najpowszechniejszej klasy gwiazd w Galaktyce.

Naukowcy przeprowadzili wstępne obliczenia na podstawie danych z MAVEN. Podobnie, jak w przypadku Marsa założyli, że planeta może znajdować się na skraju ekosfery swojej gwiazdy. Ponieważ czerwony karzeł jest ciemniejszy niż Słońce, planeta w strefie zdatnej do zamieszkania musiałaby krążyć znacznie bliżej swojej gwiazdy, niż Merkury od Słońca.

Jasność czerwonego karła w najdalszym ultrafiolecie w połączeniu z bliską orbitą oznaczałaby, że hipotetyczna planeta byłaby narażona na promieniowanie UV 5-10 razy większe, niż ma to miejsce w przypadku Marsa. Zwiększa to ilość energii odpowiedzialnej za ucieczkę atmosfery. W oparciu o dane MAVEN, Brian i współpracownicy oszacowali, w jaki sposób poszczególne procesy ucieczki zareagują na wywołanie UV.

Ich obliczenia wykazują, że atmosfera planety może stracić od 3 do 5 razy więcej naładowanych cząstek. Proces ten nazywany jest ucieczką fotochemiczną, do której dochodzi gdy promienie UV rozbijają cząstki w górnych warstwach atmosfery.

Wreszcie, hipotetyczna planeta może doświadczyć tej samej ilości ucieczki termicznej. Ucieczka termiczna występuje tylko w przypadku lżejszych cząstek, takich jak wodór. Mars traci swój wodór przez ucieczkę termiczną w górnej części atmosfery. Na egzo-Marsie ucieczka wzrośnie tylko wtedy, gdy wzrost promieniowania UV dociśnie więcej wodoru do górnej warstwy atmosfery.

W sumie szacunki sugerują, że orbitowanie na skraju ekosfery cichej gwiazdy kasy M, inaczej niż w przypadku Słońca, może skrócić okres zdolności do zamieszkania planety o współczynnik około 5 do 20. Dla gwiazdy klasy M okres zamieszkania można zmniejszyć o około 1000 – redukując go zaledwie do mrugnięcia okiem w kategoriach geologicznych. Burze słoneczne mogły zaatakować planetę promieniami tysiąckrotnie intensywniejszymi, niż normalna aktywność Słońca.

Jednak Brian i jego koledzy rozważali szczególnie trudną sytuację w zakresie ekosfery, umieszczając Marsa wokół gwiazdy klasy M. Na innej planecie mogą występować pewne czynniki łagodzące - na przykład aktywne procesy geologiczne, które do pewnego stopnia uzupełniają atmosferę, pole magnetyczne, które chroni atmosferę przed rozbiciem przez wiatr gwiazdowy, lub większy rozmiar, który zapewnia większą grawitację do utrzymania atmosfery.

„Strefa zdolna do zamieszkania jest jednym z większych tematów w astronomii, a te szacunki pokazują jeden ze sposobów wykorzystania informacji o Marsie i Słońcu, aby pomóc w określeniu czynników kontrolujących, czy planety w innych układach mogą być odpowiednie do życia” – powiedział Bruce Jakosky, główny badacz MAVEN na Uniwersytecie Colorado Boulder.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NASA

Urania
Vega


Załączniki:
marssolarstormionloss.jpg
marssolarstormionloss.jpg [ 506.77 KiB | Przeglądany 542 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 15 grudnia 2017, 19:17 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 631
Oddział PTMA: Kraków
Lepszy sposób na zważenie milionów samotnych gwiazd

W jaki sposób lepiej mierzyć masy samotnych gwiazd? Astronomowie opracowali nową i ulepszoną metodę takiego pomiaru, szczególnie gwiazd z układami planetarnymi.

Uzyskanie dokładnych pomiarów wagi gwiazdy nie tylko odgrywa kluczową rolę w zrozumieniu, w jaki sposób gwiazdy się rodzą, ewoluują i umierają, ale ma również zasadnicze znaczenie w ocenie prawdziwej natury tysięcy egzoplanet, o których teraz wiadomo, że krążą wokół większości innych gwiazd.

Metoda ta jest dostosowana do potrzeb misji Europejskiej Agencji Kosmicznej GAIA, która jest w trakcie mapowania Drogi Mlecznej w trzech wymiarach, oraz do celów badań przyszłego satelity NASA Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS), który ma wystartować w przyszłym roku i prowadzić przegląd 200 000 najjaśniejszych gwiazd na niebie, szukając obcych ziem.

„Opracowaliśmy nowatorską metodę ‘ważenia’ samotnych gwiazd. Najpierw wykorzystujemy całe światło gwiazdy i jej paralaksę aby wywnioskować średnicę obiektu. Następnie analizujemy sposób, w jaki światło gwiazdy migota, co pozwala nam zmierzyć jej powierzchnię grawitacyjną. Następnie łączymy to razem, aby uzyskać całkowitą masę gwiazdy” – mówi Keivan Stassun, profesor fizyki i astronomii Uniwersytetu Vanderbilt.

Stassun i jego koledzy – Enrico Corsaro z INAF-Osservatorio Astrofisico di Catania we Włoszech, Joshua Pepper z Uniwersytetu Leigh oraz Scott Gaudi z Uniwersytetu Stanowego Ohio – opisali metodę oraz zaprezentowali jej dokładność używając 675 gwiazd o znanej masie, w artykule zatytułowanym „Empirical, accurate masses and radii of single stars with TESS and GAIA”, który został zaakceptowany do publikacji w Astronomical Journal.

Tradycyjnie, najdokładniejszą metodą określania masy odległych gwiazd jest mierzenie orbit układów podwójnych. Prawa ruchu Newtona pozwalają astronomom obliczyć masy obu gwiazd, mierząc ich orbity ze znaczną dokładnością. Jednak mniej niż połowa układów gwiezdnych w galaktyce to układy podwójne, a spośród nich zaledwie 20% to czerwone karły, które stały się cennymi łowiskami dla planet pozasłonecznych, więc astronomowie wymyślili wiele innych metod szacowania masy samotnych gwiazd. Metoda fotometryczna, która klasyfikuje gwiazdy według koloru i jasności, jest najbardziej ogólna ale nie jest bardzo dokładna. Asterosejsmologia, która mierzy fluktuacje światła powodowane przez impulsy dźwiękowe podróżujące przez wnętrze gwiazdy, jest bardzo dokładna, ale działa tylko na kilku tysiącach najbliższych, najjaśniejszych gwiazd.

„Nasza metoda pozwala mierzyć masę dużej liczby gwiazd z dokładnością 10% – 25%. W większości przypadków jest to o wiele dokładniejsza, niż w przypadku innych dostępnych metod, a co ważniejsze, można ją zastosować do samotnych gwiazd, więc nie ograniczamy się do układów podwójnych” – powiedział Stassun.

Technika ta jest rozwinięciem tego, co Stasuun opracował cztery lata temu z absolwentką Fabienne Bastien, która jest teraz adiunktem na Pennsylvania State University. Używając specjalnego oprogramowania do wizualizacji danych opracowanego przez zespół astronomów z Uniwersytetu Vanderbilt, Bastien odkryła subtelny wzór migotania światła gwiazd zawierający cenne informacje o grawitacji powierzchniowej gwiazdy.

W zeszłym roku Stassun i jego współpracownicy opracowali empiryczną metodę określania średnicy gwiazdy za pomocą danych z opublikowanego katalogu gwiazd. Polega ona na połączeniu informacji o jasności i temperaturze gwiazdy z danymi paralaksy z misji GAIA (efekt paralaksy to pozorne przesunięcie obiektu spowodowane zmianą punktu widzenia obserwatora).

„Łącząc te dwie techniki, pokazaliśmy, że możemy oszacować masę gwiazd skatalogowanych przez misję Kepler z dokładnością 25% i szacujemy, że zapewni to dokładność 10% dla typów gwiazd, na które misja TESS będzie skierowana” – powiedział Stassun.

Ustalenie masy gwiazdy, która posiada układ planetarny, jest kluczowym czynnikiem w określaniu masy i wielkości planet krążących wokół niej. Błąd wynoszący 100% w ocenie masy gwiazdy, co jest typowe przy zastosowaniu metody fotometrycznej, może spowodować błąd aż do 67% przy obliczaniu masy jej planet. Jest to mniej więcej odpowiednik różnicy pomiędzy Marsem a Ziemią. Jest więc niezwykle ważne, aby właściwie ocenić naturę wszystkich obcych światów, które astronomowie zaczęli wykrywać w ostatnich latach.

Opracowanie
Agnieszka Nowak

Źródło:
Uniwersytet Vanderbilt

Urania
Vega


Załączniki:
9-abetterwayto.jpg
9-abetterwayto.jpg [ 21.52 KiB | Przeglądany 525 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 183 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna

Czas środkowoeuropejski letni


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group