Dzisiaj jest 13 grudnia 2018, 02:05

Czas środkowoeuropejski letni




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 331 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12 ... 17  Następna
Autor Wiadomość
Post: 13 stycznia 2018, 17:11 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Wykryto ruch wirowy we wczesnych galaktykach

Astronomowie spojrzeli wstecz do czasu wkrótce po Wielkim Wybuchu i odkryli w niektórych najwcześniej powstałych galaktykach wirujący gaz. Te „noworodki” – obserwowane, gdy się pojawiły blisko 13 miliardów lat temu – kręciły się jak wir, podobnie do naszej Drogi Mlecznej.

Międzynarodowy zespół pod kierownictwem Renske Smit z Kavli Institute of Cosmology na Uniwersytecie Cambridge, użył ALMA, aby otworzyć nowe okno na odległy Wszechświat, i zidentyfikowali normalne, gwiazdotwórcze galaktyki na bardzo wczesnym etapie historii kosmosu. Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie Nature i zostaną przedstawione na 231 spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego.

Światło z odległych obiektów potrzebuje czasu, aby dotrzeć do Ziemi, więc obserwowanie tych oddalonych o miliardy lat świetlnych pozwala spojrzeć wstecz w czasie i bezpośrednio obserwować powstawanie najwcześniejszych galaktyk. Jednak Wszechświat w tym czasie był wypełniony ukrytą „mgiełką” neutralnego wodoru, co utrudnia zobaczenie procesu formowania się pierwszych galaktyk za pomocą teleskopów optycznych.

Smit i jej koledzy wykorzystali ALMA do obserwacji dwóch nowonarodzonych galaktyk, które istniały zaledwie 800 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Analizując spektralny „odcisk palca” światła w dalekiej podczerwieni zebrany przez ALMA, byli w stanie ustalić odległość do galaktyki i po raz pierwszy zobaczyć wewnętrzny ruch gazu, który napędzał ich wzrost.

„Przed ALMA nigdy nie byliśmy w stanie zobaczyć formowania się galaktyk w tak dokładny sposób i nigdy nie byliśmy w stanie zmierzyć przepływu gazu w galaktykach tak wcześnie w historii Wszechświata” – powiedział współautor, Stefano Carniani, z Cambridge’s Cavendish Laboratory i Kavli Institute of Cosmology.

Naukowcy odkryli, że gaz w tych nowonarodzonych galaktykach rotował w ruchu wirowym, podobnie do naszej galaktyki oraz innych, bardziej dojrzałych galaktyk znacznie później w historii Wszechświata. Pomimo ich stosunkowo niewielkich rozmiarów – około pięć razy mniejsze, niż Droga Mleczna – galaktyki te tworzyły gwiazdy w większym tempie, lecz naukowcy byli zaskoczeni odkryciem, że nie były one tak chaotyczne, jak oczekiwano.

„We wczesnym Wszechświecie grawitacja powodowała szybki przepływ gazu do galaktyk, mieszanie go i tworzenie wielu nowych gwiazd – gwałtowne eksplozje supernowych również powodowały turbulencje. Spodziewaliśmy się, że młode galaktyki będą dynamicznie ‘nieuporządkowane’ ze względu na spustoszenie spowodowane wybuchem młodych gwiazd, ale te mini-galaktyki pokazują zdolność zachowania porządku i wyglądają na dobrze uregulowane. Pomimo niewielkich rozmiarów rosną szybko, aby stać się jednymi z ‘dorosłych’ galaktyk, takich, w jakiej obecnie żyjemy” – mówi Smit.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NRAO

Urania
Vega


Załączniki:
ArtistImpression_final-1024x724.jpg
ArtistImpression_final-1024x724.jpg [ 64.96 KiB | Przeglądany 769 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 14 stycznia 2018, 17:09 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Wolontariusze odkrywają układ złożony z pięciu planet

W poszukiwaniu planet pozasłonecznych kosmiczny teleskop Keplera krąży po orbicie Ziemi, mierząc jasność gwiazd, które mogą posiadać planety. Instrument identyfikuje potencjalne planety wokół innych gwiazd, szukając spadków w ich jasności, do których dochodzi gdy planety przechodzą na ich tle. Programy komputerowe oznaczają te gwiazdy, których spadek jasności zanotowały a następnie astronomowie przyglądają się każdej z nich i decydują, czy może być za to odpowiedzialna planeta.

W ciągu trzech lat misji K2 zaobserwowano 287 309 gwiazd i dziesiątki tysięcy więcej co kilka miesięcy. W jaki sposób astronomowie przeglądają wszystkie te dane?

Exoplanet Explorers to projekt nauk obywatelskich opracowany przez astronoma z UC Santa Cruz, Iana Crossfielda oraz pracownika naukowego Caltech, Jessie Christiansen. Exoplanet Explorers znajduje się na Zooniverse, internetowej platformie do badań crowdsourcingowych.

„Ludzie gdziekolwiek mogą się zarejestrować i poznać, jak wyglądają prawdziwe sygnały z egzoplanet, a następnie przejrzeć rzeczywiste dane zebrane z teleskopu Keplera aby zagłosować, czy zaklasyfikować dany sygnał jako tranzyt, czy po prostu szum. Każdy potencjalny sygnał tranzytowy analizowany jest przez co najmniej 10 osób, a każdy z nich potrzebuje przynajmniej 90% głosów na ‘tak’, aby można go było uwzględnić w dalszej charakterystyce” – mówi Christiansen.

Na początku kwietnia, zaledwie dwa tygodnie po utworzeniu wstępnego prototypu Exoplanet Explorers na Zooniverse, pojawił się na trzydniowym wydarzeniu w serialu telewizji ABC Australia – Stargazing Live. W ciągu pierwszych 48 godzin od wprowadzenia projektu eksperci Exoplanet Explorers otrzymali ponad 2 miliony klasyfikacji od ponad 10 000 użytkowników. W tym poszukiwaniu zawarte było zupełnie nowe zestawienie danych z misji K2 (reinkarnacja misji Kepler, która zakończyła się 3 lata temu). K2 ma całkowicie nowe pole widzenia i zbiór gwiazd, wokół których można szukać planet. Żaden zawodowy astronom nie obejrzał jeszcze tego zbioru danych, nazwanego C12.

Crossfield i Christiansen dołączyli do astronoma z NASA, Geerta Barentsena i jego badań wyników w miarę ich pojawiania się. Wykorzystując głębokość krzywej tranzytu i częstotliwość, z jaką się pojawiał, oszacowali jak duża jest potencjalna planeta i jak blisko swojej gwiazdy krąży. Drugiej nocy programu naukowcy omówili demografię dotychczas odkrytych planet – 44 planety wielkości Jowisza, 72 wielkości Neptuna, 44 wielkości Ziemi i 53 tak zwane superziemie, które są większe od Ziemi ale mniejsze od Neptuna.

„Chcieliśmy znaleźć nową klasyfikację, która byłaby sensacyjną do ogłoszenia w ostatnią noc, więc początkowo przeczesywaliśmy kandydatki na planety, aby znaleźć tę krążącą w strefie nadającej się do zamieszkania – rejon wokół gwiazdy, w którym może znajdować się woda w stanie ciekłym. Ale może zająć trochę czasu sprawdzenie, czy rzeczywiście jest to prawdziwa planeta, a nie fałszywy alarm. Dlatego postanowiliśmy poszukać układu złożonego z kilku planet, gdyż bardzo trudno jest uzyskać fałszywy sygnał kilku planet” – mówi Christiansen.

Christiansen posortowała zgromadzone dane, aby znaleźć gwiazdę z wieloma tranzytami i odkryła taką, wokół której krążą cztery planety. Trzy z miały miały 100% głosów na „tak” od ponad 10 osób a czwarta miała ich 92%. Jest to pierwszy wieloplanetarny układ odkryty w całości przez crowdsourcing.

Po ogłoszeniu odkrycia w Stargazing Live, Christiansen i jej koledzy kontynuowali badania i charakterystykę układu, nazwanego K2-138. Statystycznie potwierdzili zestaw sygnałów planet jako „bardzo prawdopodobne”, że są sygnałami z prawdziwych planet. Naukowcy odkryli także, że planety orbitują w interesującej relacji matematycznej, zwanej rezonansem, w którym każda planeta potrzebuje prawie dokładnie 50% dłuższego czasu, aby okrążyć gwiazdę, niż następna planeta. Znaleźli także piątą planetę w tym samym łańcuchu rezonansu oraz wskazówki na istnienie szóstej.

Jest to jedyny układ planetarny z szeregiem nieprzerwanych rezonansów w tej konfiguracji i może dostarczyć wskazówek teoretykom, którzy chcą odkryć tajemnice formowania się i wędrówki planet.

„Mechaniczna architektura orbitalna tego układu planetarnego bardzo przypomina galileuszowe księżyce Jowisza. Współrzędne orbitalne planet są zasadniczo delikatne, więc dzisiejsza konfiguracja planet K2-138 wyraźnie wskazuje na dość łagodne środowisko formowania tych odległych światów” – mówi Konstantin Batygin, adiunkt nauk planetarnych i Van Nuys Page Scholar, który nie był zaangażowany w badania.

„Niektóre obecne teorie sugerują, że planety powstają w wyniku chaotycznego rozpraszania się skał i gazów oraz innej materii we wczesnych stadiach życia układu planetarnego, ale teorie te raczej nie doprowadzą do tak ścisłego, uporządkowanego systemu, jakim jest K2-138. To ekscytujące, że znaleźliśmy niecodzienny układ z pomocą ogółu społeczeństwa” – mówi Christiansen.

Gwiazda centralna jest nieco mniejsza i chłodniejsza, niż Słońce. Pięć znanych planet ma rozmiary Ziemi i Neptuna. Planeta b może być skalista, ale planety c, d, e i f prawdopodobnie zawierają duże ilości lodu i gazu. Wszystkie pięć planet ma okresy orbitalne krótsze, niż 13 dni i wszystkie są niesamowicie gorące, od 430 - 980 stopni.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Caltech

Urania
Vega


Załączniki:
K2-138 Artwork.jpg
K2-138 Artwork.jpg [ 1.28 MiB | Przeglądany 766 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 16 stycznia 2018, 18:42 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Przegląd słabych obiektów w mgławicy w Orionie

Wykorzystując Kosmiczny Teleskop Hubble’a do zagłębienia się w rozległy gwiezdny żłobek zwany mgławicą Oriona, astronomowie poszukiwali małych, słabych obiektów. To, co odkryli to największa jak dotąd populacja brązowych karłów – obiektów, które są bardziej masywne niż planety ale nie świecą tak jak gwiazdy. Naukowcy zidentyfikowali 17 par brązowy karzeł – czerwony karzeł, jedną parę brązowych karłów oraz jednego brązowego karła z planetą. Znaleźli także trzy olbrzymie planety, w tym układ podwójny, w którym dwie planety krążą wokół siebie bez obecności gwiazdy macierzystej.

Brązowe karły są dziwną klasą ciał niebieskich, których masa jest tak mała, że jądro nigdy nie staje się wystarczająco gorące, aby podtrzymać syntezę jądrową, która zasila gwiazdy. Zamiast tego brązowe karły z wiekiem ochładzają się i blakną. Pomimo swojej małej masy, brązowe karły są ważnymi wskazówkami do zrozumienia, w jaki sposób tworzą się gwiazdy i planety a także mogą być jednymi z najczęściej występujących obiektów w Galaktyce.

Mgławica w Orionie znajduje się 1350 lat świetlnych stąd i jest stosunkowo bliskim laboratorium do badania procesu powstawania gwiazd w szerokim zakresie, od obfitych gwiazd olbrzymów po maleńkie czerwone karły i nieuchwytne brązowe karły.

Ponieważ brązowe karły są zimniejsze niż gwiazdy, astronomowie użyli HST do ich identyfikacji, kierując się obecnością wody w ich atmosferach. Im masa obiektu jest mniejsza, tym gwiazda staje się coraz bardziej czerwona i słabsza. Trzeba ją zatem obserwować w podczerwieni, a w świetle podczerwonym najbardziej widoczną właściwością jest woda.

Jednak gorąca para wodna w atmosferze brązowego karła nie może być łatwo widoczna z Ziemi, ze względu na absorbujące działanie pary wodnej w naszej atmosferze. Na szczęście Hubble znajduje się ponad ziemską atmosferą i widzi w bliskiej podczerwieni, która w łatwy sposób może wykrywać wodę na odległych światach.

Zespół Hubble’a zidentyfikował 1200 kandydatek na czerwonawe gwiazdy. Okazało się, że podzieliły się one na dwie populacje: te z wodą oraz te bez niej. Jasne gwiazdy zawierające wodę zostały potwierdzone jako słabe, czerwone karły. Mnóstwo słabszych, bogatych w wodę, swobodnie unoszących się brązowych karłów i planet w mgławicy Oriona to nowe odkrycie. Znaleziono również wiele gwiazd bez wody, które są gwiazdami tła w Drodze Mlecznej. Ich światło było poczerwienione przejściem przez pył międzygwiezdny, a zatem nie miało związku z badaniem zespołu.

Astronomowie poszukiwali także słabszych towarzyszy tych 1200 czerwonawych gwiazd. Ponieważ znajdują się tak blisko swoich gwiazd głównych, są niemożliwe do wykrycia przy użyciu standardowych metod obserwacji. Ale dzięki zastosowaniu unikalnej techniki obrazowania wysokokontrastowego, opracowanej przez Laurenta Pueyo ze Space Telescope Science Institute, astronomowie byli w stanie analizować słabsze obrazy dużej liczby kandydatów na towarzyszy.

Pierwsza analiza nie pozwoliła astronomom stwierdzić, czy te obiekty krążą wokół jaśniejszej gwiazdy, czy też ich bliskość na zdjęciu z Hubble’a jest wynikiem przypadkowego wyrównania. W konsekwencji są teraz analizowane jako kandydaci. Jednak obecność wody w ich atmosferach wskazuje, że większość z nich nie może być gwiazdami na galaktycznym tle, a zatem muszą być brązowymi karłami lub towarzyszącymi egzoplanetami.

„Eksperymentowaliśmy z metodą przetwarzania obrazu o wysokim kontraście, którą astronomowie wykorzystują od lat – zwykle używamy jej do wyszukiwania bardzo słabych planet w sąsiedztwie pobliskich gwiazd. Tym razem postanowiliśmy połączyć nasze algorytmy ze stabilnością Hubble’a, aby zbadać otoczenie setek bardzo młodych gwiazd w każdym pojedynczym naświetlaniu uzyskanym w przeglądzie Oriona. Okazuje się, że nawet jeżeli nie osiągniemy głębokiej czułości dla pojedynczej gwiazdy, sama ilość próbki pozwoliła nam uzyskać niespotykany statystyczny obraz młodych egzoplanet i towarzyszy brązowych karłów w Orionie” – mówi Pueyo.

Łącząc dwie unikalne techniki, przegląd dostarczył obiektywnej próbki nowo uformowanych źródeł o małej masie, zarówno rozproszonych w polu, jak i towarzyszy innych obiektów o małej masie.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
HST

Urania
Vega


Załączniki:
STSCI-H-p1803a-m-2000x1500.jpg
STSCI-H-p1803a-m-2000x1500.jpg [ 167.98 KiB | Przeglądany 761 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 17 stycznia 2018, 22:11 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Jak masywne mogą być gwiazdy neutronowe?

Od czasu ich odkrycia w latach ‘60 ubiegłego stulecia, naukowcy próbowali odpowiedzieć na ważne pytanie: jak masywne mogą być gwiazdy neutronowe? W przeciwieństwie do czarnych dziur gwiazdy te nie mogą zyskać masy samoistnie. Po przekroczeniu pewnej granicy, nie ma w przyrodzie siły fizycznej, która mogłaby przeciwstawić się ich ogromnej sile grawitacyjnej. Po raz pierwszy astrofizykom z Uniwersytetu Goethego we Frankfurcie udało się wyliczyć ścisłą górną granicę maksymalnej masy gwiazd neutronowych.

Przy promieniu około dwunastu kilometrów i masie, która może być dwa razy większa od Słońca, gwiazdy neutronowe należą do najgęstszych obiektów we Wszechświecie, tworząc pola grawitacyjne porównywalne z czarnymi dziurami. Podczas gdy większość gwiazd neutronowych ma masę 1,4 razy większą od Słońca, cięższe przypadki także są znane, takie jak na przykład pulsar PSR J0348+0432 z 2,01 masy Słońca.

Gęstość tych gwiazd jest ogromna, tak jakby całe Himalaje zostały ściśnięte w kuflu piwa. Są jednak wskazania, że gwiazda neutronowa o maksymalnej masie zapadłaby się w czarną dziurę, gdyby dodano nawet pojedynczy atom.

Razem ze swoimi uczniami Eliasem Most i Lukasem Weih, profesor Luciano Rezzolla, fizyk, starszy członek we Frankfurckim Instytucie Badań Zaawansowanych (FIAS) oraz profesor astrofizyki teoretycznej na Uniwersytecie Goethego we Frankfurcie, rozwiązał problem, który pozostawał bez odpowiedzi przez 40 lat: z dokładnością do kilku procent, maksymalna masa nierotujących gwiazd neutronowych nie może przekroczyć 2,16 masy Słońca.

Podstawą tego wyniku było „uniwersalne relacje” opracowane we Frankfurcie kilka lat temu. Istnienie „uniwersalnych relacji” oznacza, że praktycznie wszystkie gwiazdy neutronowe „wyglądają podobnie”, co oznacza, że ich właściwości można wyrazić w kategoriach wartości bezwymiarowych. Badacze połączyli te „uniwersalne relacje” z danymi dotyczącymi sygnałów fal grawitacyjnych i następującego po nich promieniowania elektromagnetycznego (kilonowa) uzyskanych podczas obserwacji w zeszłym roku dwóch łączących się gwiazd neutronowych w ramach eksperymentu LIGO. Upraszcza to ogromnie obliczenia, ponieważ uzależnia je od równania stanu. Równanie to jest modelem teoretycznym opisującym gęstą materię wewnątrz gwiazdy, która dostarcza informacji o jej składzie na różnych gęstościach. Taka uniwersalna relacja odgrywa więc istotną rolę w definiowaniu nowej masy maksymalnej.

Wynik jest dobrym przykładem interakcji między badaniami teoretycznymi i eksperymentalnymi. „Piękno badań teoretycznych polega na tym, że można je przewidywać. Teoria jednak desperacko potrzebuje eksperymentów, aby zawęzić niektóre z jej niepewności. Z tego powodu niezwykłe jest to, że obserwacja pojedynczego połączenia się dwóch gwiazd neutronowych, które nastąpiło w ciągu milionów lat świetlnych, w powiązaniu z uniwersalnymi relacjami odkrytymi dzięki naszej pracy teoretycznej, pozwoliła nam rozwiązać zagadkę, która dostarczała tylu spekulacji w przeszłości” – mówi profesor Rezzolla.

Wyniki opublikowano w The Astrophysical Journal. Zaledwie kilka dni później grupy badawcze z USA i Japonii potwierdziły wyniki, mimo że do tej pory stosowały różne i niezależne podejścia.

Oczekuje się, że astronomia fal grawitacyjnych zaobserwuje więcej takich zdarzeń w niedalekiej przyszłości, zarówno pod względem sygnałów fal grawitacyjnych, jak i w bardziej tradycyjnych zakresach częstotliwości. To jeszcze bardziej zmniejszy niepewność dotyczącą maksymalnej masy i doprowadzi do lepszego zrozumienia tego, co dzieje się w ekstremalnych warunkach. Będzie to symulowane w nowoczesnych akceleratorach cząstek, na przykład CERN w Szwajcarii lub w zakładzie FAIR w Niemczech.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Uniwersytet Goethego

Urania
Vega


Załączniki:
Neutronensterne.jpg
Neutronensterne.jpg [ 663.13 KiB | Przeglądany 757 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 20 stycznia 2018, 17:24 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Łączenie się gwiazd neutronowych skutkuje nowymi niewiadomymi dla astrofizyków

Poświata z odległego połączenia się gwiazd neutronowych wykryta w sierpniu ubiegłego roku wciąż się rozjaśnia – ku zaskoczeniu astrofizyków badających następstwa masowej kolizji, która miała miejsce około 138 milionów lat świetlnych stąd i wysyła fale grawitacyjne, które mkną przez Wszechświat.

Nowe obserwacje z obserwatorium rentgenowskiego Chandra, opublikowane w Astrophysical Journal Letters, wskazują, że rozbłysk gamma uwolniony podczas kolizji jest bardziej złożony, niż naukowcy początkowo to sobie wyobrażali.

„Zwykle, gdy widzimy krótki rozbłysk gamma, generowana przez strumień emisja staje się jasna na krótki czas, gdy rozbija się w otaczającym medium – następnie znika, gdy system przestaje wstrzykiwać energię do wypływów. Ten jest inny” – mówi astrofizyk Uniwersytetu McGill, Daryl Haggard, której grupa badawcza prowadziła te nowe badania.

Nowe dane mogą być wyjaśnione za pomocą bardziej skomplikowanych modeli pozostałości po połączeniu gwiazd neutronowych. Jedna z możliwości jest taka: fuzja uruchomiła strumień, który wstrząsnął otaczającymi gazowymi odpadami, tworząc gorący kokon wokół strumienia, a ten świecił w promieniach rentgenowskich i na falach radiowych przez wiele miesięcy.

Obserwacje rentgenowskie są zgodne z danymi fal radiowych przekazanymi w zeszłym miesiącu przez inny zespół naukowców, który stwierdził, że emisje z kolizji także nieprzerwanie jaśnieją na przestrzeni czasu.

Podczas gdy teleskopy radiowe były w stanie monitorować poświatę przez całą jesień, obserwatoria rentgenowskie i optyczne nie mogły jej oglądać przez trzy miesiące, ponieważ ten punkt na niebie był wówczas zbyt blisko Słońca.

„Gdy źródło wyłoniło się z tego martwego punktu na niebie na początku grudnia, nasz zespół Chandra skorzystał z okazji, aby zobaczyć, co się dzieje. Rzeczywiście, poświata okazała się jaśniejsza w falach rentgenowskich, tak samo jak w radiowych” – mówi John Ruan, dr hab. w McGill Space Institute i główny autor artykułu.

Ów nieoczekiwany wzorzec zainicjował wśród astronomów próbę zrozumienia, co fizycznie napędza tę emisję. „To połączenie gwiazd neutronowych nie przypomina niczego, co widzieliśmy wcześniej. Dla astrofizyków to dar, który wydaje się nadal dawać” – mówi Melania Nynka, inna badaczka z McGill a także współautorka artykułu wraz z astronomami z Uniwersytetu Northwestern i Uniwersytetu Leicester.

Połączenie się gwiazd neutronowych zostało wykryte po raz pierwszy 17 sierpnia 2017 r. amerykański detektor przez LIGO. Europejski detektor Virgo i około 70 obserwatoriów naziemnych i kosmicznych pomogły potwierdzić to odkrycie.

To odkrycie otworzyło nową erę w astronomii. Po raz pierwszy naukowcy byli w stanie zaobserwować kosmiczne wydarzenie zarówno w świetle widzialnym – podstawa tradycyjnej astronomii, jak i fale grawitacyjne, zmarszczki w czasoprzestrzeni przewidziane sto lat temu przez ogólną teorię względności Einsteina. Uważa się, że łączenie się gwiazd neutronowych, najgęstszych spośród obiektów we Wszechświecie, jest odpowiedzialne za wytwarzanie ciężkich pierwiastków, takich jak złoto, platyna i srebro.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
McGill University

Urania
Vega


Załączniki:
haggard-image.jpg
haggard-image.jpg [ 68.42 KiB | Przeglądany 729 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 21 stycznia 2018, 18:01 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Gwiezdny pył meteorytowy ujawnia czas formowania się pyłu supernowych

Pył jest wszędzie. Nie tylko na strychu czy pod łóżkiem ale także w przestrzeni kosmicznej. Dla astronomów pył może być uciążliwy, blokując światło odległych gwiazd, ale może być także narzędziem do badania historii naszego Wszechświata, galaktyk i Układu Słonecznego.

Na przykład astronomowie próbowali wyjaśnić, dlaczego niektóre niedawno odkryte, ale młode galaktyki, zawierają ogromne ilości pyłu. Obserwacje te wskazują, że eksplozje supernowych typu II – eksplozje gwiazd o masach ponad dziesięciokrotnie masywniejszych niż Słońce – wytwarzają obfite ilości pyłu, ale jak i kiedy to robią, nie jest dobrze zrozumiane.

Nowe prace kosmochemików z Carnegie, opublikowane przez Science Advances donoszą o analizach bogatych w węgiel ziaren pyłu uzyskanych z meteorytów, które pokazują, że ziarna te powstały w wyniku wypływu z jednej lub więcej supernowych typu II ponad dwa lata po eksplozji gwiazd przodków. Pył następnie został wdmuchnięty w przestrzeń kosmiczną, aby ostatecznie zostać włączonym do nowych układów gwiezdnych, w tym przypadku także w nasz własny.

Naukowcy – kierowani przez Nan Liu, wraz z Larrym Nittlerem, Conelem Alexandrem i Jianhua Wang z Department of Terrestrial Magnetism Carnegie – nie doszli do swoich wniosków przez badanie supernowych przy użyciu teleskopów. Zamiast tego przeanalizowali mikroskopijne węgliki krzemu, SiC, ziarna pyłu, które utworzyły się w supernowych ponad 4,6 miliarda lat temu i zostały uwięzione w meteorytach, kiedy nasz Układ Słoneczny powstał z popiołów poprzedniej generacji gwiazd galaktyki.

Wiadomo od dziesięcioleci niektóre meteoryty znane są z tego, że zawierają zapis oryginalnych budulców Układu Słonecznego, w tym ziaren pyłu gwiezdnego, które powstały w poprzednich generacjach gwiazd.

„Ponieważ te protołoneczne ziarna są dosłownie gwiezdnym pyłem, który można szczegółowo zbadać w laboratorium, są one doskonałymi próbkami dla szeregu procesów astrofizycznych” – wyjaśnia Nittler.

W ramach tego badania zespół postanowił zbadać czas powstawania pyłu supernowej, mierząc izotopy – wersje pierwiastków o tej samej liczbie protonów, ale o różnej liczbie neutronów – w rzadkich protołonecznych ziarnach pyłu SiC z kompozycjami wskazującymi, że powstały one w supernowych typu II.

Niektóre izotopy umożliwiają naukowcom ustalenie ram czasowych dla kosmicznych wydarzeń, ponieważ są one radioaktywne. W takim przypadku liczba neutronów obecnych w izotopie powoduje, że jest on niestabilny. Aby uzyskać stabilność, uwalnia on cząstki energetyczne w sposób, który zmienia liczbę protonów i neutronów, przekształcając go w inny pierwiastek.

Zespół Carnegie skupił się na rzadkim izotopie tytanu, tytan-49, ponieważ jest on produktem radioaktywnego rozpadu wanadu-49, który jest wytwarzany podczas wybuchów supernowych i przekształca się w tytan-49 z okresem wynoszącym 330 dni. Jak bardzo tytan-49 dostaje się do ziaren pyłu supernowej, zależy od tego, kiedy po eksplozji się ono formuje.

Korzystając z najnowocześniejszego spektrometru masowego do pomiaru izotopów tytanu w ziarnach SiC supernowych o znacznie lepszej precyzji, niż można było uzyskać w poprzednich badaniach, zespół odkrył, że ziarna musiały powstać co najmniej dwa lata po eksplozjach ich masywnych gwiazd progenitorów.

Ze względu na to, że ziarna grafitu protołonecznej supernowej są pod wieloma względami podobne izotopowo do ziaren SiC, zespół argumentował także, że opóźniony czas formowania odnosi się ogólnie do pyłu supernowej bogatego w węgiel, zgodnie z niektórymi niedawnym obliczeniami teoretycznymi.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Carnegie science

Urania
Vega


Załączniki:
sn-grain-scale-750x808.jpg
sn-grain-scale-750x808.jpg [ 111.65 KiB | Przeglądany 722 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 23 stycznia 2018, 16:38 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
‘Gorący Jowisz’ z niezwykłymi wiatrami

Intrygujące odkrycie rodzi nowe pytania dotyczące fizyki atmosfer planet olbrzymów.

Najgorętszy punkt na gazowej planecie krążącej w pobliżu odległej gwiazdy nie znajduje się tam, gdzie tego spodziewali się astrofizycy – odkrycie to kwestionuje wiedzę naukowców dotyczącą wielu planet tego typu znalezionych w innych układach słonecznych.

W przeciwieństwie do znanego nam Jowisza, tak zwane gorące Jowisze krążą zadziwiająco blisko swojej macierzystej gwiazdy – tak blisko, że rok na niej zwykle trwa mniej niż trzy dni. Planety takie są zwrócone w stronę gwiazdy zawsze tą samą stroną, podczas gdy druga strona zostaje skąpana w ciemności.

Nic dziwnego, że dzienna strona planety jest znacznie cieplejsza, niż ta nocna a najcieplejszym jej miejscem jest punkt znajdujący się najbliżej gwiazdy. Astrofizycy teoretyzują i obserwują, że na planetach tych występują również silne wiatry wiejące na wschód w pobliżu równików, przez co gorące plamy mogą czasem przesuwać się w kierunku wschodnim.

W tajemniczym przypadku egzoplanety CoRoT-2b, gorący punkt jest przesunięty na zachód od jej centrum. Zespół badaczy prowadzony przez astronomów z McGill Space Institute (MSI) oraz Institute for research on exoplanets (iREx) w Montrealu dokonał tego odkrycia za pomocą teleskopu Spitzera. Zostało to ogłoszone 22 stycznia w czasopiśmie Nature Astronomy.

„Wcześniej badaliśmy dziewięć innych gorących Jowiszów, planet orbitujących bardzo blisko swoich gwiazd. W każdym przypadku planety miały wiatry wiejące w kierunku wschodnim, zgodnie z teoretycznymi przewidywaniami. Jednak teraz natura rzuciła nam podkręconą piłkę. Na tej planecie wiatr wieje w złym kierunku. Ponieważ często są to wyjątki potwierdzające regułę, mamy nadzieję, że badanie tej planety pomoże nam dowiedzieć się więcej o gorącym Jowiszu” – mówi astronom McGill Nicolas Cowan, współautor badań oraz naukowiec z MSI i iREx.

CoRoT-2b, odkryta ponad dekadę temu przez francuską misję kosmiczną, znajduje się ponad 930 lat świetlnych od Ziemi. Podczas gdy w ostatnich latach wykryto wiele innych gorących Jowiszy, CoRoT-2b nadal intryguje astronomów z powodu dwóch czynników: jej ogromnych rozmiarów oraz zagadkowego widma emisji światła z powierzchni.

„Obydwa te czynniki sugerują, że dzieje się coś niezwykłego w atmosferze tego gorącego Jowisza” – mówi Lisa Dang, doktorantka McGill i główny autor nowego badania. Używając kamery na podczerwień Spitzera do obserwacji planety podczas jej krążenia wokół gwiazdy macierzystej, naukowcy po raz pierwszy mogli odwzorować jej jasność powierzchniową, ukazując gorący punkt na zachodzie.

Badacze oferują trzy wyjaśnienia nieoczekiwanego odkrycia – każde z nich rodzi nowe pytania:

• Planeta może wirować tak wolno, że jeden obrót wokół własnej osi trwa dłużej, niż jeden obieg wokół gwiazdy; mogłoby to spowodować wiatry wiejące raczej w kierunku zachodnim niż wschodnim – jednak podważyło by to też teorie oddziaływania grawitacyjnego gwiazda-planeta na tak ciasnych orbitach.
• Atmosfera planety może oddziaływać z swoim polem magnetycznym zmieniając układ wiatrów; może to stanowić rzadką okazję do badania pola magnetycznego egzoplanety.
• Duże chmury pokrywające wschodnią stronę planety mogą sprawiać wrażenie, że jest ona ciemniejsza niż byłaby, gdyby ich nie było – ale to podważyło by obecne modele cyrkulacji atmosfer na takich planetach.

„Będziemy potrzebować lepszych danych, aby rzucić światło na pytania wynikające z naszych odkryć. Na szczęście Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który ma wystartować w przyszłym roku, powinien być w stanie poradzić sobie z tym problemem. Będzie uzbrojony w lustro o 100-krotnie większej powierzchni zbierającej, niż Spitzer, co powinno dostarczyć nam znakomitych danych” – powiedziała Dang.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
McGill University

Urania
Vega


Załączniki:
dang_cowan_natureastro_nasa_image_2018.jpg
dang_cowan_natureastro_nasa_image_2018.jpg [ 495.58 KiB | Przeglądany 718 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 24 stycznia 2018, 22:04 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Naukowcy odkrywają silne wiatry na zewnątrz czarnych dziur

Badania rzucają nowe światło na to, w jaki sposób czarne dziury zużywają masę i wpływają na swoje środowisko.

Nowe badania pokazują pierwsze dowody silnych wiatrów wokół czarnych dziur podczas intensywnych wybuchów, w których te szybko zużywają masę.

Badanie rzuca nowe światło na to, w jaki sposób masa jest przenoszona do czarnych dziur i jak mogą one wpływać na otaczające je środowisko.

„Wiatry muszą wydmuchnąć znaczną część materii, którą czarna dziura mogłaby zjeść. W jednym z naszych modeli wiatr usunął 80% potencjalnego posiłku czarnej dziury” – mówi Bailey Tetarenko, doktorantka z University of Alberta i główna autorka badania.

Badanie zostało przeprowadzone przez zespół badaczy pod kierownictwem Tetarenko i naukowców z wydziału fizyki UA.

Analizując dane z trzech międzynarodowych agencji kosmicznych sięgające 20 lat, naukowcy wykorzystali nowe techniki statystyczne do badania wybuchów promieniowania X z układów podwójnych czarnych dziur o masach gwiazdowych. Widzieli dowody stałego i silnego wiatru otaczającego czarne dziury podczas wybuchów. Do tej pory silne wiatry były widoczne tylko w ograniczonej części tych wydarzeń.

Zauważyli również, że czarne dziury o masie gwiazdowej mogą konsumować wszystko wokół siebie w promieniu od trzech do 150 kilometrów, w zależności od ich wielkości.

„Nawet światło nie może się wydostać z miejsca tak bliskiego czarnej dziurze” – wyjaśnia Gregory Sivakoff, profesor fizyki i współautor pracy. Inne, znacznie większe czarne dziury, zwane supermasywnymi, wydają się mieć wpływ na tworzenie się całych galaktyk.

„Ale nawet supermasywne czarne dziury są mniejsze, niż nasz Układ Słoneczny. Chociaż czarne dziury są małe, mogą mieć zaskakująco duże efekty” – wyjaśnia Sivakoff.

Co dokładnie wywołuje te wiatry w kosmosie? Na razie pozostaje to tajemnicą.

„Uważam, że pola magnetyczne odgrywają kluczową rolę. Ale będziemy musieli przeprowadzić wiele dalszych badań, aby lepiej zrozumieć te wiatry” – powiedział Craig Heinke, profesor fizyki i współautor.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Alberta

Urania
Vega


Załączniki:
1920_18012-black-hole-winds-banner.jpg
1920_18012-black-hole-winds-banner.jpg [ 238.38 KiB | Przeglądany 705 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 26 stycznia 2018, 19:58 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Egzokomety
Obecnie istnieje ponad 3500 potwierdzonych planet pozasłonecznych. Było to możliwe dzięki niezwykłej czułości sprzętu misji kosmicznej Kepler oraz postępowi technologicznemu w kosmosie i w metodach naziemnych, dokonanym w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Stosunkowo niewiele wiadomo jednak o drobnych ciałach niebieskich, które mogą krążyć w tych układach, na przykład asteroidach czy kometach. Teorie planetarne przewidują, że takie mniejsze ciała powinny być powszechne, ale ich niskie masy i małe promienie stanowią poważne wyzwanie w zakresie wykrywania. Metody polegające na tranzytach ciał stałych lub zmianach prędkości, są zasadniczo o rząd wielkości za słabe, by wykryć tak małe obiekty. Najmniejsze ciało stałe, które zostało do tej pory wykryte metodą tranzytu, jest obiektem o rozmiarach około ¼ wielkości Ziemi.



W analizie danych Keplera obejmujących 201 250 docelowych gwiazd, astronomowie CfA – Andrew Vanderburg, Dave Latham i Allyson Bieryla – dołączyli do ośmiu swoich kolegów w odkrywaniu i modelowaniu prawdopodobnego zestawu sześciu tranzytujących komet wokół jednej gwiazdy oraz innej przypuszczalnej komety orbitującej wokół drugiej gwiazdy. Charakterystyka fizyczna, która umożliwiła te detekcje była nieoczekiwana: komety mają duże, rozszerzone warkocze pyłowe, które mogą na tyle blokować światło gwiazdy, aby mogły być rozpoznawalne dzięki unikalnemu, asymetrycznie ukształtowanym spadkowi absorpcyjnemu w krzywych blasku ich tranzytów. Astronomowie rozważają inne wyjaśnienia spadków, w tym plamy gwiazdowe (podobne do plam słonecznych), a także ewentualne niespójności w modelu kometarnym, takie jak orbitalne zachowanie, ale odrzucają je.

Astronomowie mogą oszacować masę komet z obserwowanych właściwości tranzytowych i prostych założeń, i konkludują, że ciała te mają prawdopodobnie masę podobną do komety Halleya. Naukowcy stwierdzili również, że egzokomety przypuszczalnie nie są rzadkością, zważywszy na to, że te siedem zostało dostrzeżonych bez użycia zaawansowanych narzędzi komputerowych, chociaż trzeba będzie przeprowadzić głębsze poszukiwania, aby je znaleźć. Chociaż dwie gwiazdy w tych badaniach posiadające egzokomety są podobne, astronomowie wnioskują zastanawiając się, czy tranzyty komet zdarzają się tylko wokół pewnego rodzaju gwiazd, ale dlaczego tak się dzieje, tego na razie nie wiedzą.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics

Urania
Vega


Załączniki:
su201804.jpg
su201804.jpg [ 244.88 KiB | Przeglądany 699 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 27 stycznia 2018, 17:40 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Mrugająca gwiazda może pochłaniać zniszczone planety

Zespół astronomów, w tym Benjamin Zuckerman z Uniwersytetu Kalifornijskiego (UCLA), znalazł dowody sugerujące, że dziwne, nieprzewidywalne ściemnianie gwiazdy oddalonej od nas o 550 lat świetlnych może być wywołane przez rozległe chmury gazu i pyłu.

Gwiazda, RZ Piscium, znajduje się w konstelacji Ryb, a ogromne chmury pyłu wydają się być pozostałościami jednej lub kilku zniszczonych planet. Podczas epizodów nieregularnego ściemniania, które mogą trwać nawet dwa dni, gwiazda staje się jaśniejsza o 0,1.

Jak szacują astronomowie, gwiazda jest młoda – między 30 a 50 milionów lat. Ale zazwyczaj pył z „młodości” gwiazdy rozprasza się po kilku milionach lat, więc naukowcy nie spodziewali się, że „stara” gwiazda będzie otoczona tak dużą ilością pyłu i gazu.

„Przez 20 lat badałem młode gwiazdy w pobliżu Ziemi i nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Większość gwiazd podobnych do Słońca straciło swoje dyski planetarne w ciągu kilku milionów lat od swoich narodzin. Fakt, że RZ Piscium ma tyle gazu i pyłu od dziesiątek milionów lat, oznacza, że prawdopodobnie niszczy, a nie buduje planety” – powiedział Zuckerman, profesor astronomii.

Naukowcy ustalili, że RZ Piscium jest otoczona dyskiem ciepłego pyłu, ponieważ gwiazda wytwarza znacznie więcej energii w podczerwieni, niż gwiazdy takie jak nasze Słońca. Około 8% jej całkowitego światła jest w podczerwieni.

„Nasze obserwacje pokazują masywne kleksy gazu i pyłu, które od czasu do czasu blokują światło gwiazdy i prawdopodobnie wpadaja w nią” – powiedziała Kristina Punzi, doktorantka w Rochester Institute of Technology i główny autor badań.

Astronomowie ustalili, że temperatura powierzchni gwiazdy wynosi ok. 5 300oC, tylko nieco mniej, niż Słońca. Wiek gwiazdy ocenili na podstawie ilości litu, który wykryli na jej powierzchni – dobrego przewodnika, ponieważ ilość litu maleje wraz z wiekiem gwiazdy.

Dane wskazują, że szczątki otaczające gwiazdę stanowią następstwo katastrofy o proporcjach planetarnych. Możliwe, że pływy gwiazdy pozbawiają materii pobliskiego towarzysza – prawdopodobnie brązowego karła lub olbrzymiej planety – która wytwarza okresowo strumienie gazu i pyłu, lub że towarzysz jest już całkowicie rozpuszczony. Inna możliwość jest taka, że jedna lub więcej masywnych planet w układzie, bogatych w gaz, przeszła katastroficzną kolizję w astronomicznie niedawnej przeszłości.

Zespół przeprowadził badania korzystając z kosmicznego teleskopu XMM-Newton, 3-metrowego teleskopu Shane w Lick Observatory w Kalifornii oraz 10-metrowego teleskopu Keck I na Hawajach.

Obserwatoria naziemne także badają środowisko gwiazdy, wychwytując dowody na to, że pyłowi towarzyszy znaczna ilość gazu. Na podstawie temperatury pyłu, około 450oC, naukowcy uważają, że większość gazu krąży w odległości ok. 50 milionów km od gwiazdy.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Uniwersytet Kalifornijski

Urania
Vega


Załączniki:
starobscure_wide_v06_00624.jpg
starobscure_wide_v06_00624.jpg [ 126.96 KiB | Przeglądany 690 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 28 stycznia 2018, 21:48 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Propozycja nowej definicji planety

Naukowcy już rozumieją, gdzie kończą się duże planety i zaczynają brązowe karły – odkrycie, które na nowo może definiować termin „planeta”.

Niewiele pojęć w astronomii dzieli tak, jak słowo „planeta”. Chociaż degradacja Plutona w 2006 r. od dawna jest w centrum uwagi, inne wielkie światy także wchodzą w grę. Rzeczywiście, naukowcy długo zastanawiali się, jak masywna może być planeta, zanim przestanie być uważana za planetę.

W artykule opublikowanym niedawno w The Astrophysical Journal, Kevin Schlaufman (Johns Hopkins University) wyznaczył górną granicę planety pomiędzy 4 a 10 masami Jowisza. Każdy bardziej masywny obiekt nie jest planetą a brązowym karłem – tak zwaną „nieudaną gwiazdą”.

Chociaż wyniki nie spowodują przeklasyfikowania żadnych planet w Układzie Słonecznym, mają one ogromne znaczenie dla tego, jak formują się olbrzymie egzoplanety i brązowe karły.

Odkrycie linii podziału między dużymi planetami a brązowymi karłami – lub masy, przy której kończy się jedna a zaczyna druga – pomaga szukać fundamentalnych różnic między tymi dwoma obiektami. Chociaż ich rozmiar wydaje się podobny, wielu naukowców spekulowało, że formują się one zupełnie inaczej.

Planety podobne do Jowisza rozwijają się w procesie zwanym akrecją rdzenia. Najpierw ogromne ilości lodu i skał zderzają się i sklejają, tworząc skalisty zarodek, tak masywny jak Ziemia. Następnie ściąga on gaz z dysku protoplanetarnego na siebie, aż zostanie osłonięty masywną powłoką wodoru i helu. Jednak brązowe karły tworzą się odwrotnie, podobnie jak gwiazdy, zapadając się bezpośrednio z obłoku gazu.

Przynajmniej taka jest hipoteza. Jeżeli to prawda, planety podobne do Jowisza będą znacznie łatwiej powstawać w dyskach protoplanetarnych, które są bogate w pierwiastki ciężkie. To dlatego, że pierwiastki te są fundamentalne dla budowy skał, które formują jądra planetarne. Tak więc, jeżeli będzie więcej ciężkich pierwiastków, będzie więcej planet podobnych do Jowisza – i to jest coś, co astronomowie powinni wykryć.

Już wcześniej były wskazówki w danych. Jednak astronomowie nie byli w stanie jeszcze stwierdzić, czy są one prawdziwe. „Ludzkie oko jest bardzo dobre w widzeniu wzorców nawet wtedy, gdy te nie istnieją, więc śledzenie ich z większą rygorystyką i solidną metodologią statystyczną jest zdecydowanie najlepszą drogą” – mówi Gregory Laughlin (Yale University), który nie uczestniczył w badaniu.

Dokładnie to robił Schlaufman. Odkrył, że w 146 wyselekcjonowanych układach planetarnych obiekty o masach poniżej 4-10 mas Jowisza mają tendencję do formowania się wokół gwiazd, więc bezpośredni kolaps jest prawdopodobnie odpowiedzialny za ich formowanie. Podział oznacza, że obiekt poniżej dziesięciu mas Jowisza jest prawdopodobnie planetą, a obiekt powyżej tej masy jest brązowym karłem.

Schlaufman oparł swoją definicję na fizyce tworzenia się planet. „Jeżeli to wyznacza granicę tego, jak duże rzeczy mogą rosnąć dzięki jednemu mechanizmowi w porównaniu z innymi, myślę, że jest to z natury interesujące. Powinno nam to pomóc wysunąć teorie dotyczące formowania się brązowych karłów oraz planet” – mówi Kaitlin Kratter (University of Arizona).

Jeżeli chodzi o nadrzędne implikacje, Schlaufman nie poprzestaje na tym. Twierdzi także, że jeżeli zna się największą możliwą masę dla planety, można pracować wstecz, aby określić wielkość dysku protoplanetarnego, w którym się ona uformowała.

To może pomóc rozwiązać fundamentalną kwestię w modelach teoretycznych, które pokazują, że nowo narodzone planety będą wchodzić w interakcje z dyskiem protoplanetarnym, tracić moment pędu i gwałtownie skręcać na swoją gwiazdę macierzystą – wszystko to w ciągu 10 000 lat po swoim powstaniu. Nie zgadza się to z obserwacjami, biorąc pod uwagę, że widzimy wiele starych planet wielkości Jowisza. Oczywiście coś musi powstrzymywać tę wewnętrzną migrację.

Schlaufman uważa, że ma odpowiedź. Sugeruje, że dyski protoplanetarne, które mogą tworzyć planety jedynie o masach 4-10 mas Jowisza, będą miały wyjątkową właściwość: albo mają niską gęstość powierzchniową, albo są nieefektywne w przenoszeniu momentu pędu. W obu przypadkach dysk zatrzyma wewnętrzną spiralę planet podobnych do Jowisza, aby przetrwały wystarczająco długo, byśmy mogli je zobaczyć.

Zarówno Kratter jak i Laughlin nie są zdecydowani, aby od razu zastosować ustalenia Schlaufmana do modeli migracji. (Chociaż rozumowanie Laughlina wynika z faktu, że nie jest przekonany, że migracja ma miejsce w większości układów planetarnych). Zamiast tego, twierdzi on, że ważność badania jest nowym dowodem na to, że istnieje wyraźna separacja planet wielkości Jowisza od brązowych karłów.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Sky and Telescope

Urania
Vega


Załączniki:
PIA22192_hires.jpg
PIA22192_hires.jpg [ 191.94 KiB | Przeglądany 688 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 30 stycznia 2018, 18:05 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Astrochemicy ujawniają magnetyczne sekrety metanolu

Zespół astronomów, kierowany przez Boya Lankhaara z Chalmers University of Technology, rozwiązał ważną zagadkę astrochemii: jak mierzyć pole magnetyczne w przestrzeni za pomocą metanolu, najprostszej formy alkoholu. Ich wyniki, opublikowane w dzienniku Nature Astronomy, pokazują astronomom nowy sposób zbadania, jak rodzą się masywne gwiazdy.

W ciągu ostatniego półwiecza odkryto wiele molekuł w przestrzeni kosmicznej. Korzystając z radioteleskopów, astronomowie mogli badać z pomocą tych cząsteczek, co dzieje się w ciemnych i gęstych obłokach, w których rodzą się nowe gwiazdy i planety.

Naukowcy mogą mierzyć temperaturę, ciśnienie i ruchy gazu, gdy badają sygnatury cząstek w wykrywanych przez nich sygnałach. Ale szczególnie tam, gdzie rodzą się najmasywniejsze gwiazdy, jest jeszcze jeden ważny gracz, trudniejszy do zmierzenia: pole magnetyczne.

„Kiedy rodzą się największe i najcięższe gwiazdy, wiemy, że pola magnetyczne odgrywają ważną rolę. Ale to, w jaki sposób pola magnetyczne wpływają na proces, jest przedmiotem dyskusji wśród badaczy. Potrzebujemy więc metod pomiaru pól magnetycznych, i to jest prawdziwe wyzwanie” – mówi Boy Lankhaar z Chalmers University of Technology, kierownik projektu.

Wykorzystanie pomiarów metanolu (CH3OH) w kosmosie do badania pól magnetycznych zasugerowano dekady temu. W gęstym gazie otaczającym wiele nowonarodzonych gwiazd cząsteczki metanolu świecą jasno jak neutralne lasery mikrofalowe lub masery. Sygnały, które możemy mierzyć z maserów metanolu są silne oraz emitowane na bardzo specyficznych częstotliwościach.

„Sygnały masera pochodzą również z regionów, w których pola magnetyczne mają najwięcej do powiedzenia o tym, jak powstają gwiazdy. Dzięki naszej nowej wiedzy na temat wpływu metanolu na pola magnetyczne, możemy wreszcie zacząć interpretować to, co widzimy” – mówi członek zespołu Wouter Vlemmings, Chalmers.

Wcześniejsze próby pomiaru magnetycznych właściwości metanolu w warunkach laboratoryjnych napotykały na problemy. Zamiast tego, naukowcy postanowili zbudować model teoretyczny, upewniając się, że jest on zgodny zarówno z poprzednią teorią, jak i z pomiarami laboratoryjnymi.

„Zbudowaliśmy model zachowania metanolu w polach magnetycznych, wychodząc od zasad mechaniki kwantowej. Wkrótce znaleźliśmy dobrą zgodność między teoretycznymi obliczeniami a dostępnymi danymi eksperymentalnymi. To dało nam pewność ekstrapolacji do warunków, jakich oczekujemy w kosmosie” – wyjaśnia Boy Lankhaar.

Mimo to, zadanie okazało się zaskakująco trudne. Chemicy teoretyczni Ad van der Avoird i Gerrit Groenenboom, obaj z Radboud University w Holandii, musieli dokonać nowych obliczeń i skorygować poprzednie prace.

„Ponieważ metanol jest stosunkowo prostą cząstką, początkowo myśleliśmy, że projekt będzie łatwy. Jednak okazało się to bardzo skomplikowane, ponieważ musieliśmy bardzo szczegółowo obliczyć właściwości metanolu” – mówi Ad van der Avoird.

„Te wyniki otwierają nowe możliwości zrozumienia pól magnetycznych we Wszechświecie. Pokazują także, jak rozwiązywać problemy w astrochemii – gdzie spotykają się dyscypliny chemii i astronomii” – wyjaśnia Huib Jan van Langevelde, członek zespołu i astronom w Joint Institute dla VLBI ERIC oraz Leiden University.

„To zdumiewające, że wymagane są tak szczegółowe obliczenia, aby odkryć złożoność molekularną, której potrzebujemy do zinterpretowania bardzo dokładnych pomiarów, jakie wykonujemy przy użyciu dzisiejszych najlepszych radioteleskopów. Daje to ekspertom z dziedzin chemii i astrofizyki możliwość nowych odkryć w przyszłości, na temat cząstek, pól magnetycznych i tworzenia się gwiazd” – mówi Huib Jan van Langevelde.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Chalmers University of Technology

Urania
Vega


Załączniki:
Pole_magnetyczne.jpg
Pole_magnetyczne.jpg [ 251.29 KiB | Przeglądany 675 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 31 stycznia 2018, 20:39 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Zaskakująco złożone cząstki organiczne w Wielkim Obłoku Magellana

Pobliska galaktyka karłowata – Wielki Obłok Magellana (LMC) jest chemicznie prymitywnym miejscem.

W przeciwieństwie do Drogi Mlecznej, ten pół spiralny zbiór kilkudziesięciu miliardów gwiazd pozbawiony jest ciężkich pierwiastków, takich jak węgiel, tlen i azot. Astronomowie przewidują, że przy tak małej ilości ciężkich pierwiastków LMC powinien zawierać względnie niewielką ilość związków opartych na węglu. Poprzednie obserwacje LMC wydają się potwierdzać ten pogląd.

Nowe obserwacje przy użyciu ALMA odkryły zaskakująco wyraźne ślady chemiczne złożonych związków organicznych: metanolu, eteru dimetylowego i mrówczanu metylu. Choć poprzednie obserwacje wykazały ślady metanolu w LMC, dwa ostatnie związki są niespotykanymi odkryciami i są najbardziej złożonymi związkami, jakie kiedykolwiek zostały ostatecznie wykryte poza Galaktyką.

Astronomowie odkryli delikatną poświatę tych związków na milimetrowej długości fali, emitowaną z dwóch gęstych zalążków gwiazdotwórczych LMC, w regionach znanych jako „gorące rdzenie”. Obserwacje te mogą dostarczyć nowych informacji na temat tworzenia się podobnie złożonych związków organicznych we wczesnym Wszechświecie.

„Chociaż Wielki Obłok Magellana jest jednym z naszych najbliższych galaktycznych towarzyszy, spodziewamy się, że galaktyka powinna być podobna pod względem chemicznym do odległych, młodych galaktyk z wczesnego Wszechświata” – powiedziała Marta Sewiło, astronom z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, Maryland i główna autorka artykułu opublikowanego w Astrophysical Journal Letters.

Astronomowie nazywają taki brak pierwiastków ciężkich „niską metalicznością”. Potrzeba kilku generacji narodzin i śmierci gwiazd, aby galaktyka została wzbogacona w ciężkie pierwiastki, które zostaną przeniesione do kolejnego pokolenia gwiazd i staną się cegiełkami nowych planet.

„Młode, pierwotne galaktyki po prostu nie miały wystarczająco dużo czasu, aby się tak wzbogacić chemicznie. Galaktyki karłowate, takie jak LMC, prawdopodobnie zachowały tę samą młodzieńczą charakterystykę chemiczną z uwagi na ich stosunkowo niewielką masę, która znacznie spowalnia tempo formowania się gwiazd” – mówi Sewiło.

„Z uwagi na swoją niską metaliczność, LMC stanowi okno dla wczesnych, młodzieńczych galaktyk. Badania nad formowaniem się gwiazd w tej galaktyce są krokiem do zrozumienia powstawania gwiazd we wczesnym Wszechświecie” – mówi Remy Indebetouw, astronom z NRAO w Charlottesville, Virginia oraz współautor badania.

Astronomowie skupiali się na Obszarze Gwiazdotwórczym N113 w LMC, który jest jednym z najbardziej masywnych i bogatych w gaz regionów galaktyki. Wcześniejsze obserwacje tego regionu za pomocą kosmicznego teleskopu Spitzera i kosmicznego obserwatorium Herschela pokazały zaskakującą koncentrację młodych obiektów gwiazdowych – protogwiazd, które właśnie zaczęły podgrzewać swoje gwiezdne żłobki, powodując, że świecą jasno w podczerwieni. Co najmniej część tych procesów gwiazdotwórczych wynika z efektu domina, gdzie tworzenie się masywnych gwiazd wyzwala tworzenie się innych gwiazd w ich bezpośrednim otoczeniu.

Sewiło i jej koledzy wykorzystali ALMA do zbadania kilku młodych obiektów gwiazdowych w tym regionie, aby lepiej zrozumieć ich chemię i dynamikę. Dane z ALMA nieoczekiwanie ujawniły charakterystyczne sygnatury spektralne eteru dimetylowego i mrówczanu metylu, związki, które nigdy nie zostały wykryte tak daleko od Ziemi.

Złożone związki organiczne, które zawierają sześć lub więcej atomów, w tym węgiel, są jednymi z podstawowych składników cząsteczek niezbędnych do życia na Ziemi i prawdopodobnie w innych częściach Wszechświata. Chociaż metanol jest względnie prostym związkiem w porównaniu do innych związków organicznych, jest niezbędny do tworzenia bardziej złożonych związków, takich jak te ostatnio zaobserwowane przez ALMA.

Jeżeli złożone związki mogą łatwo tworzyć się wokół protogwiazd, prawdopodobnie przetrwają i staną się częścią dysków protoplanetarnych otaczających młode gwiazdy. Związki takie prawdopodobnie zostały dostarczone na prymitywną Ziemię przez komety i meteoryty, pomagając przyspieszyć rozwój życia na naszej planecie.

Astronomowie spekulują, że skoro skomplikowane związki organiczne mogą tworzyć się w prymitywnych chemicznie środowiskach, takich jak LMC, możliwe jest, że chemiczne ramy życia mogły pojawić się stosunkowo wcześnie w historii Wszechświata.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NRAO

Urania
Vega


Załączniki:
nrao18cb2b.jpg
nrao18cb2b.jpg [ 701.61 KiB | Przeglądany 670 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 01 lutego 2018, 19:55 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Modelowanie Wszechświata

Symulacja komputerowa Wszechświata dała nowe wskazówki dotyczące tego, w jaki sposób czarne dziury wpływają na rozkład ciemnej materii, jak ciężkie pierwiastki są produkowane i rozprowadzane w kosmosie oraz gdzie powstają pola magnetyczne.

Astrofizycy z MIT, Harvard University, Heidelberg Institute for Theoretical Studies, Max-Planck Institutes for Astrophysics and for Astronomy oraz Center for Computational Astrophysics uzyskali świeże spojrzenie na tworzenie się i ewolucję galaktyk, opracowując i programując nowy model symulacji dla Wszechświata – „Illustris – The Next Generation” czyli IllustrisTNG.

Mark Vogelsberger, adiunkt fizyki na MIT oraz MIT Kavli Institute for Astrophysics and Space Research, pracuje nad rozwijaniem, testowaniem oraz analizą nowych symulacji IllustrisTNG. Razem z Federico Marinacci i Paulem Torreyem, Vogelsberger używał IllustrisTNG do badania obserwowalnych sygnatur z wielkoskalowych pól magnetycznych przenikających Wszechświat.

Vogelsberger użył modelu IllustrisTNG, aby pokazać, że niespokojne ruchy gorących gazów napędzają na małą skalę magnetary, które mogą w sposób wykładniczy zmieniać pola magnetyczne w jądrach galaktyk, oraz że model dokładnie prognozuje obserwowaną siłę tych pól magnetycznych.

„Wysoka rozdzielczość IllustrisTNG w połączeniu z wyrafinowanym modelem formowania się galaktyk, pozwoliła nam bardziej szczegółowo zbadać zagadnienia dotyczące pól magnetycznych, niż jakakolwiek poprzednia symulacja kosmologiczna” – mówi Vogelsberger.

Projekt IllustrisTNG jest kontynuacją modelu oryginalnej symulacji Illustris opracowanego przez ten sam zespół badawczy, który został zaktualizowany, aby uwzględnić niektóre procesy fizyczne odgrywające kluczową rolę w tworzeniu i ewolucji galaktyk.

Podobnie, jak w przypadku Illustris, projekt modeluje kawałek Wszechświata o kształcie sześcianu. Tym razem projekt podążał za formowaniem się milionów galaktyk w reprezentatywnym regionie Wszechświata o rozmiarach blisko miliarda lat świetlnych (cztery lata temu było to zaledwie 350 mln lat świetlnych). IllustrisTNG jest największym dotychczas projektem hydrodynamicznej symulacji powstawania struktur kosmicznych – mówi Volker Springel, główny badacz IllustrisTNG i badacz w Heidelberg Institute for Theoretical Studies, Heidelberg University, oraz Max-Planck Institute for Astrophysics.

Kosmiczna sieć gazu i gwiazd, przewidziana przez IllustrisTNG, tworzy galaktyki dość podobne w kształcie i wielkości do tych rzeczywistych. Po raz pierwszy symulacje hydrodynamiczne mogłyby bezpośrednio obliczyć szczegółowy wzór grupowania się galaktyk w przestrzeni. W porównaniu z danymi obserwacyjnymi – w tym najnowsze przeglądy dotyczące dużych galaktyk, takie jak SDSS – IllustrisTNG wykazuje wielki stopień realizmu, mówi Springel.

Ponadto, symulacje przewidują, w jaki sposób kosmiczna sieć zmienia się w czasie, w szczególności w odniesieniu do szkieletu ciemnej materii kosmosu. „Szczególnie fascynujące jest to, że możemy dokładnie przewidzieć wpływ supermasywnych czarnych dziur na rozkład materii na dużą skalę. Jest to kluczowe dla niezawodnej interpretacji przyszłych pomiarów kosmologicznych” – mówi Springel.

W ramach projektu naukowcy opracowali wyjątkowo wydajną wersję swojego kodu AREPO i wykorzystali go na maszynie „Hazel-Hen" w Supercomputing Center w Stuttgarcie, najszybszym niemieckim komputerze typu mainframe.

Aby obliczyć jeden z dwóch głównych przebiegów symulacji, w ciągu ponad dwóch miesięcy wykorzystano ponad 24 000 procesorów.

W innym badaniu, Dylan Nelson z Max-Planck Institute for Astrophysics, był w stanie zademonstrować istotny wpływ czarnych dziur na galaktyki.

Galaktyki gwiazdotwórcze świecą jasno niebieskim światłem swoich młodych gwiazd do czasu, aż nagłe przesunięcie ewolucyjne ugasi powstawanie gwiazd, tak, że galaktyka zostanie zdominowana przez stare, czerwone gwiazdy i dołączy do cmentarzyska starych, wymarłych galaktyk.

„Jedynym, co może ugasić procesy gwiazdotwórcze w dużych galaktykach eliptycznych są supermasywne czarne dziury w ich jądrach. Bardzo szybkie wypływy z tych grawitacyjnych pułapek osiągają prędkości dochodzące do 10% prędkości światła i wpływają na olbrzymie układy gwiezdne, które są miliardy razy większe niż porównywalnie mniejsze czarne dziury” – wyjaśnia Nelson.

IllustrisTNG pozwala również badaczom lepiej zrozumieć hierarchiczną strukturę formowania się galaktyk. Teoretycy twierdzą, że najpierw powinny powstać małe galaktyki, a następnie łączyć się w coraz większe obiekty, napędzane przez nieustające przyciąganie grawitacyjne. Liczne zderzenia galaktyk dosłownie rozrywają niektóre z nich i rozpraszają ich gwiazdy na szerokich orbitach wokół nowo powstałych dużych galaktyk, które powinny dać im słabą poświatę tła światła gwiazd.

Owe przewidywane blaknące gwiezdne halo są bardzo trudne do zaobserwowania ze względu na małą jasność powierzchniową, ale IllustrisTNG był w stanie dokładnie symulować to, czego astronomowie powinni szukać.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
MIT

Urania
Vega


Załączniki:
CampusNews_180201-fig2.jpg
CampusNews_180201-fig2.jpg [ 517.53 KiB | Przeglądany 667 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 02 lutego 2018, 20:00 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Supermasywne czarne dziury mogą pożerać gwiazdy w tempie jednej na rok

Naukowcy z CU Boulder odkryli mechanizm wyjaśniający trwałość asymetrycznych gromad gwiazd otaczających supermasywne czarne dziury w niektórych galaktykach i sugerują, że podczas okresów łączeniach się galaktyk, orbitujące gwiazdy mogły zostać wrzucone do czarnej dziury i zniszczone w tempie jednej na rok.

Badania, które niedawno opublikowano w The Astrophysical Journal, sugerują również odpowiedź na astronomiczną tajemnicę dotyczącą zachowania ekscentrycznych orbit gwiazdowych w pobliżu supermasywnych czarnych dziur oraz dlaczego pozornie niestabilna mechanika przetrwała tak długo.

Grawitacja supermasywnej czarnej dziury tworzy otaczającą ją jądrową gromadę gwiazd, której fizyka grawitacyjna powinna być sferycznie symetryczna. Jednak w kilku galaktykach – w tym w pobliskiej Andromedzie – zaobserwowano asymetryczne gromady gwiazd, które przyjmują postać dysku. Przypuszcza się, że ekscentryczne dyski powstają w wyniku niedawnej fuzji dwóch galaktyk bogatych w gaz.

Wewnątrz dysku każda gwiazda podąża po orbicie eliptycznej, która z czasem zaczyna się obracać wokół supermasywnej czarnej dziury. Orbity gwiazd prawie się nakładają i często wchodzą ze sobą w interakcje. Ostatecznie, grawitacyjne zakłócenia orbity jednej z gwiazd spowodują, że znajdzie się ona zbyt blisko czarnej dziury.

Astronomowie szacują, że po połączeniu się galaktyk, supermasywne czarne dziury pochłaniają jedną gwiazdę na rok, czyli 10 000 razy częściej, niż zakładały to wcześniejsze prognozy.

Odkrycie to wzmacnia dowody obserwacyjne pokazujące, że niektóre galaktyki z supermasywnymi czarnymi dziurami w centrum mają wyższy wskaźnik śmiertelności gwiazd, niż inne oraz sugeruje, że ekscentryczne dyski jądrowe mogą być bardziej powszechne, niż początkowo oczekiwano. Dalsze badania mogą pomóc astronomom lepiej zrozumieć łączenie się galaktyk i ewolucję Wszechświata.

„Andromeda prawdopodobnie przekroczyła szczyt tego procesu, po fuzji, do której doszło dawno temu. Ale dzięki danym o wyższej rozdzielczości możemy znaleźć młodsze dyski ekscentryczne w bardziej odległych jądrach galaktycznych” – Ann-Marie Madigan, adiunkt w CU Boulder’s Department of Astrophysical and Planetary Sciences.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Colorado University

Urania
Vega


Załączniki:
space_0.jpg
space_0.jpg [ 127.75 KiB | Przeglądany 634 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 03 lutego 2018, 16:08 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
ALMA obserwuje wypływy z bardzo jasnej galaktyki świecącej w podczerwieni

Astronomowie korzystający z ALMA zaobserwowali po raz pierwszy wypływ pojawiający się w jednym z jąder Arp 220. Jest to najbliższa Ziemi, bardzo jasno świecąca w podczerwieni galaktyka, powstała w wyniku zderzenia dwóch galaktyk, które są obecnie w procesie łączenia. Chociaż obiekt ten był przedmiotem obszernych badań, jego zwartość i zaciemnienie stanowiły do tej pory dla astronomów wyzwanie. ALMA zaobserwował wypływ z jednego z jąder w trzech wymiarach (prędkość oraz dwuwymiarowa informacja przestrzenna). Wyniki tych badań pojawiły się w Astrophysical Journal Letters.

Obecność wypływu w Apr 220 została wcześniej wykryta. Jednakże po raz pierwszy ją zaobserwowano oraz określono jej kinematykę i cechy morfologiczne. Dzięki temu odkryciu możliwe jest rozpoczęcie badania pozagalaktycznych wypływów w skali 100 parseków, dając możliwość zbadania procesów zwrotnych w głęboko osadzonych jądrach galaktyk.

„Długość fali obserwacyjnej ALMA w połączeniu z wysoką czułością i rozdzielczością pozwoliła nam obserwować wnętrze tego bardzo zwartego i zasłoniętego pyłem jądra galaktyki. Potwierdziliśmy obecność wypływu i uzyskaliśmy szczegółowy obraz jego morfologii i prędkości w tym samym czasie” – wyjaśnia Loreto Barcos-Muñoz, stypendysta NRAO w Obserwatorium ALMA i główny badacz tych badań.

Nowe obserwacje ALMA pokazują dwubiegunowy, szybki, skolimowany wypływ wynurzający się z zachodniego jądra Arp 220. Materia transportowana z rdzenia przez przepływ ma prędkość maksymalną 840 km/s. Według Loreto Barcos-Muñoza jednym z wyjaśnień tego wypływu może być energia z supernowych i przeniesienia pędu, sprzężenia zwrotnego ciśnienia promieniowania i centralnego aktywnego jądra galaktycznego (AGN).

Kolejnym odkryciem, które zaskoczyło zespół astronomów, było to, że odpływ jest jaśniejszy w HCN niż CO, podczas gdy normą dla wykrytych wcześniej pozagalaktycznych wypływów jest przeciwieństwo tegoż. Konieczne są dalsze obserwacje aby określić pochodzenie tego zachowania, jednak odkrycie to kwestionuje obecną wiedzę o pozagalaktycznych właściwościach wypływów gazu.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
ALMA

Urania
Vega


Załączniki:
20180202-Barcos-Munoz-HST1outflowcontinum-e1517523433782.jpg
20180202-Barcos-Munoz-HST1outflowcontinum-e1517523433782.jpg [ 546.02 KiB | Przeglądany 630 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 05 lutego 2018, 21:30 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Nieoczekiwane zachowanie się wiatrów gwiazdowych

Teleskop ESA XMM-Newton wykrył zaskakujące zmiany w potężnych strumieniach gazu z dwóch masywnych gwiazd, co sugeruje, że zderzenia wiatrów gwiazdowych nie zachowują się tak, jak tego oczekiwali astronomowie.

Masywne gwiazdy, kilkakrotnie większe niż nasze Słońce, prowadzą burzliwe życie, szybko spalając paliwo w swoich jądrach i wyrzucając ogromne ilości materii do otoczenia w czasie swojego krótkiego, ale błyskotliwego życia.

Takie wiatry gwiazdowe mogą przenosić równowartość masy Ziemi w ciągu miesiąca oraz podróżować z prędkością milionów kilometrów na godzinę. Gdy dwa takie wiatry zderzają się ze sobą, wyzwalają ogromne ilości energii.

Tego typu kosmiczna kolizja podgrzewa gaz do milionów stopni, dzięki czemu świeci on jasno w promieniach rentgenowskich.

Zwykle, zderzające się wiatry niewiele zmieniają. Jednak niektóre masywne gwiazdy zachowują się dramatycznie.

Tak też jest w przypadku HD 5980, pary dwóch ogromnych gwiazd, każda 60 razy masywniejsza od Słońca, krążące zaledwie 100 mln km od siebie – bliżej, niż my od swojej gwiazdy.

w 1994 roku nastąpił poważny rozbłysk, przypominający wybuch, który zamienił Eta Carinae w drugą co do jasności gwiazdę na niebie, na około 18 lat w XIX w.

Chociaż jest już za późno na badania historyczne wybuchu Eta Carinae, astronomowie obserwowali HD 5980 teleskopem rentgenowskim, aby badać ten gorący gaz.

W 2007 r. Yaël Nazé z University of Liège, Belgia i jej koledzy odkryli zderzenia wiatrów z tych gwiazd, wykorzystując obserwacje wykonane w latach 2000-2005 teleskopami XMM-Newton oraz Chandra. Następnie obejrzeli to ponownie przez XMM-Newton w 2016 r.

„Spodziewaliśmy się, że HD 5980 delikatnie zblednie z biegiem lat, gdy wybuchająca gwiazda powróciła do normy – ale ku naszemu zdziwieniu zrobiło się dokładnie odwrotnie”, mówi Yaël.

Astronomowie odkryli, że para była 2,5 razy jaśniejsza, niż 10 lat wcześniej, a emisja promieniowania rentgenowskiego była jeszcze bardziej energetyczna. Nigdy wcześniej astronomowie nie widzieli czegoś podobnego w zderzeniu wiatrów.

Trudno było wyjaśnić, co się dzieje – mniej wyrzucanej materii, ale więcej emitowanego światła. W końcu znaleźli teoretyczne badanie, które proponuje odpowiedni scenariusz.

Kiedy zderzają się wiatry gwiazdowe, wstrząśnięta materia uwalnia mnóstwo promieni X. Jeżeli jednak gorąca substancja promieniuje zbyt dużą ilość światła, szybko się ochładza, wstrząs staje się niestabilny, a emisja promieniowania rentgenowskiego przygasa.

„Ten nieco sprzeczny z intuicją proces jest tym, o czym myśleliśmy, że wydarzyło się w czasie pierwszych obserwacji, ponad 10 lat temu. Ale do roku 2016 szok się rozluźnił, a niestabilności zmniejszyły się, pozwalając ostatecznie na wzrost emisji promieniowania rentgenowskiego” – mówi Yaël.

Są to pierwsze spostrzeżenia, które potwierdzają ten hipotetyczny scenariusz. Koledzy Yaël testują teraz nowy wynik bardziej szczegółowo za pomocą modeli komputerowych.

„Unikalne odkrycia, takie jak te pokazują, w jaki sposób XMM-Newton dostarcza astronomom nowego materiału, żeby lepiej zrozumieć procesy energetyczne zachodzące we Wszechświecie” – mówi Norbert Schartel, naukowiec projektu XMM-Newton w ESA.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
ESA

Urania
Vega


Załączniki:
Position_of_HD_5980_node_full_image_2.jpg
Position_of_HD_5980_node_full_image_2.jpg [ 175.75 KiB | Przeglądany 626 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 lutego 2018, 18:49 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Astrofizycy odkryli planety znajdujące się poza naszą galaktyką

Zespół astronomów z Uniwersytetu w Oklahomie odkrył po raz pierwszy populację planet poza Drogą Mleczną. Wykorzystując mikrosoczewkowanie – zjawisko astronomiczne, i jedyną znaną metodę zdolną odkryć planety na naprawdę dużych odległościach od Ziemi, spośród innych technik odkrywania – naukowcy OU byli w stanie wykryć obiekty w innych galaktykach, których masy są w zakresie od masy Księżyca do masy Jowisza.

Xinyu Dai, profesor w Instytucie Fizyki i Astronomii im. Homer L. Dodge, Kolegium Sztuk i Nauk w OU, wraz z badaczem OU, Eduardo Guerrasem, dokonał odkrycia korzystając z danych z obserwatorium rentgenowskiego Chandra, teleskopu w kosmosie, nadzorowanego przez Smithsonian Astrophysical Observatory.

„Jesteśmy bardzo podekscytowani tym odkryciem. Jest to pierwszy raz, kiedy ktoś odkrył planety poza Galaktyką. Te małe planety są najlepszymi kandydatami, jakie zaobserwowaliśmy w tym badaniu przy użyciu techniki mikrosoczewkowania. Przeanalizowaliśmy wysoką częstotliwość sygnatur, modelując dane w celu określenia masy” – powiedział Dai.

Podczas, gdy w Drodze Mlecznej planety często są odkrywane za pomocą mikrosoczewkowania, grawitacyjne oddziaływanie nawet małych obiektów może spowodować duże powiększenie prowadzące do sygnatury, którą można modelować i tłumaczyć w innych galaktykach. Przed tym badaniem nie było żadnych dowodów na istnienie planet w innych galaktykach.

„Jest to przykład tego, jak potężne mogą być techniki analizy mikrosoczewkowania pozagalaktycznego. Ta galaktyka znajduje się 3,8 miliarda lat świetlnych stąd i nie ma najmniejszej szansy na bezpośrednią obserwację tych planet, nawet używając najlepszego teleskopu, jaki można sobie wyobrazić w scenariuszu science-fiction. Jednak jesteśmy w stanie je badać, odkrywać ich obecność a nawet mieć wyobrażenie o ich masach” – powiedział Guerras.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Uniwersytet Oklahoma

Urania
Vega


Załączniki:
ouastrophysi.jpg
ouastrophysi.jpg [ 13.05 KiB | Przeglądany 619 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 07 lutego 2018, 19:51 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Zmniejszenie się energii pochodzącej od Słońca może nastąpić w połowie bieżącego stulecia

Słońce może emitować mniej promieniowania w połowie bieżącego stulecia, dając Ziemi szansę ocieplenia się trochę wolniej, jednak nie zatrzyma zmian klimatycznych wywołanych przez człowieka.

Ochłodzenie będzie wynikiem tego, co naukowcy nazywają wielkim minimum, okresowym wydarzeniem, podczas którego magnetyzm Słońca maleje, plamy słoneczne powstają rzadziej a do powierzchni planety dociera mniej promieniowania ultrafioletowego. Naukowcy uważają, że zjawisko to występuje w nieregularnych odstępach czasu poprzez przypadkowe fluktuacje związane z polem magnetycznym Słońca.

Naukowcy wykorzystali rekonstrukcje oparte na danych geologicznych i historycznych, aby przypisać zimnemu okresowi w Europie w połowie XVII w. podobne wydarzenie, nazwane „Minimum Maundera". Temperatury we wspomnianym okresie były tak niskie, że regularnie dochodziło do zamarznięcia rzeki Tamizy czy Morza Bałtyckiego, do tego stopnia, że armia szwedzka w 1658 r. mogła zaatakować Danię, maszerując przez morski lodowiec.

Zespół naukowców pod kierownictwem Dan Lubina, fizyka ze Scripps Institution of Oceanography na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego, po raz pierwszy stworzył oszacowanie, jak bardzo Słońce powinno pociemnieć, gdy nastąpi kolejne minimum.

Dobrze jest nam znany 11-letni cykl, w którym promieniowanie ultrafioletowe osiąga szczyt a następnie maleje w wyniku aktywności plam słonecznych. Jak szacuje Lubin, podczas wielkiego minimum promieniowanie UV zmniejsza się o dodatkowe 7% poniżej najniższego punktu tego cyklu.

„Teraz mamy punkt odniesienia, dzięki któremu możemy przeprowadzić lepsze symulacje modeli klimatycznych. Możemy zatem lepiej zrozumieć, w jaki sposób zmiany w promieniowaniu UV wpływają na klimat” – powiedział Lubin.

Lubin i jego współpracownicy, David Tytler i Carl Melis z UC San Diego’s Center for Astrophysics and Space Sciences, ustalili swoje oszacowania intensywności wielkiego minimum, przeglądając dane z prawie 20 lat, zebranych przez misję International Ultraviolet Explorer. Porównali promieniowanie gwiazd, które są podobne do Słońca i zidentyfikowali te, które miały minima.

Zredukowana energia ze Słońca uruchamia sekwencję zdarzeń na Ziemi, rozpoczynając od przerzedzenia stratosferycznej warstwy ozonowej, co powoduje zmianę temperatury stratosfery, która następnie zmienia dynamikę naszej atmosfery. Chłodzenie nie jest jednolite. Podczas, gdy obszary Europy w czasie Minimum Maundera ulegały schłodzeniu, obszary, takie jak Alaska i Południowa Grenlandia ocieplały się.

Lubin i inni naukowcy przewidują duże prawdopodobieństwo zbliżającego się w najbliższej przyszłości wielkiego minimum, ponieważ wzorzec plam słonecznych w ostatnich cyklach przypomina okresy poprzedzające wydarzenia poprzedniego wielkiego minimum.

Jak twierdzi Lubin, pomimo tego, jak bardzo Minimum Maundera mogło wpłynąć na Ziemię ostatnim razem, nadchodzące wydarzenie nie powstrzyma obecnego ocieplania się planety, ale może je nieco spowolnić. Efekt chłodzenia wielkiego minimum to tylko ułamek efektu cieplarnianego wywołanego wzrastającym stężeniem dwutlenku węgla w atmosferze. Inni badacze wykorzystali modele komputerowe do oszacowania, co wydarzenie podobne do Minimum Maundera, gdyby nastąpiło w nadchodzących latach, może oznaczać dla naszego obecnego klimatu, który tak szybko się ociepla.

W jednym z takich badań przeanalizowano konsekwencje klimatyczne przyszłego Minimum Maundera, zakładając całkowite zmniejszenie natężenia promieniowania słonecznego o 0,25% w ciągu 50 lat w okresie 2020-2050. Badanie wykazało, że po początkowym spadku promieniowania słonecznego w 2020 r., globalnie uśredniona temperatura powierzchniowa powietrza ulegnie ochłodzeniu o kilka dziesiętnych stopnia Celsjusza. Jednak pod koniec symulowanego wielkiego minimum słonecznego, ocieplenie z symulowanym Minimum Maundera prawie zbliży się do symulacji odniesienia. Zatem główny wniosek z badań jest taki, że „przyszłe wielkie słoneczne minimum może spowolnić ale nie powstrzymać globalnego ocieplenia”.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Uniwersytet Kalifornijski

Urania
Vega


Załączniki:
magnetism-at-suns-surface_28321323069_o.jpg
magnetism-at-suns-surface_28321323069_o.jpg [ 1.18 MiB | Przeglądany 615 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 13 lutego 2018, 14:13 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 824
Oddział PTMA: Kraków
Nowy model daje spojrzenie w serce Mgławicy Rozeta

Mgławica Rozeta w Galaktyce Drogi Mlecznej, odległa o 5000 lat świetlnych od Ziemi, znana jest ze swojego kształtu przypominającego różę, oraz dziury w swoim centrum. Mgławica to międzygwiezdna chmura pyłu, wodoru, helu i innych zjonizowanych gazów z kilkoma masywnymi gwiazdami znajdującymi się w gromadzie w jej sercu.

Wiatry gwiazdowe oraz promieniowanie jonizujące pochodzące od tych masywnych gwiazd mają wpływ na kształt olbrzymiej chmury molekularnej. Jednak rozmiar i wiek jamy obserwowanej w centrum Mgławicy Rozeta jest zbyt mały w porównaniu z wiekiem jej gwiazd centralnych – coś, co przez dekady zastanawiało astronomów.

Dzięki symulacjom komputerowym astronomowie z Uniwersytetów Leeds oraz Keele odkryli, że powstała Mgławica jest raczej cienkim obłokiem molekularnym niż kulistym bądź grubym dyskiem, co sugerują niektóre fotografie. Cienki obłok o kształcie dysku skupiający wiatr gwiazdowy od centrum obłoku mógłby odpowiadać względnie niewielkiemu rozmiarowi jamy centralnej.

Główny autor badań, dr Christopher Wareing ze Szkoły Fizyki i Astronomii, powiedział: „Masywne gwiazdy, które tworzą centralną gromadę Mgławicy Rozeta mają kilka milionów lat i są w połowie cyklu życia. Przez długi czas ich wiatry gwiazdowe mogły płynąć i można by oczekiwać, że jama centralna będzie dziesięć razy większa.”

„Symulowaliśmy sprzężenie zwrotne wiatru gwiazdowego i tworzenie się mgławicy w różnych modelach chmury molekularnej, w tym grudkowatej kuli, włóknistego dysku oraz cienkiego dysku, wszystkie utworzone z tego samego początkowego obłoku atomowego o niskiej gęstości.”

„To cienki dysk odtworzył wygląd fizyczny – rozmiar jamy, kształt i wyrównanie pola magnetycznego – Mgławicy, w wieku zgodnym z gwiazdami centralnymi oraz siłami ich wiatrów.”

Dr Wareing dodaje: „Mieliśmy szczęście, że do naszych modeli mogliśmy wykorzystać dane z trwającej misji Gaia, gdyż szereg jasnych gwiazd w Mgławicy Rozeta należy do jej przeglądu. Zastosowanie tych danych do naszych modeli dało nam nowe zrozumienie roli poszczególnych gwiazd w Mgławicy Rozeta. Następnie przyjrzymy się wielu innym podobnym obiektom w Galaktyce i zobaczymy, czy uda nam się ustalić ich kształt.”

Symulacje, opublikowane dzisiaj w Monthly Notices of the Royal Astronomical, były prowadzone z wykorzystaniem centrum Advanced Research Computing w Leeds. Dziewięć symulacji wymagało około pół miliona godzin pracy procesora – odpowiednik 57 lat na standardowym komputerze stacjonarnym.

Martin Callaghan, członek zespołu Advanced Research Computing, powiedział: „Fakt, że wykonanie symulacji Mgławicy Rozeta zajęłoby więcej niż pięć dekad na komputerze stacjonarnym, jest jednym z głównych powodów, dla których dostarczamy do badań potężnych narzędzi w postaci superkomputerów. Narzędzia te umożliwiły przeprowadzenie symulacji Mgławicy Rozeta w ciągu kilku tygodni.”

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Leeds University

Urania
Vega


Załączniki:
newmodelsgiv.jpg
newmodelsgiv.jpg [ 1.38 MiB | Przeglądany 599 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 331 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12 ... 17  Następna

Czas środkowoeuropejski letni


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group