Dzisiaj jest 08 grudnia 2019, 03:29

Czas środkowoeuropejski letni




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 540 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24 ... 27  Następna
Autor Wiadomość
Post: 21 marca 2019, 15:43 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Sygnał radiowy z pyłu międzygwiezdnego odległej galaktyki

Naukowcy wykryli sygnał radiowy z obfitego pyłu międzygwiezdnego w MACS0416_Y1, galaktyce oddalonej o 13,2 mld lat świetlnych stąd w konstelacji Erydan. Modele standardowe nie są w stanie wyjaśnić tej ilości pyłu w tak młodej galaktyce, co zmusza nas do przemyślenia historii formowania się gwiazd. Naukowcy sądzą, że MACS0416_Y1 doświadczyła naprzemiennego formowania się gwiazd z dwoma intensywnymi okresami wybuchu gwiazd, 300 i 600 mln lat po Wielkim Wybuchu, z cichą fazą pomiędzy nimi.

Gwiazdy są głównymi graczami we Wszechświecie, ale są wspierane przez niewidzialnych scenicznych tancerzy: gwiezdny pył i gaz. Kosmiczne obłoki gazu i pyłu są miejscami formowania się gwiazd i mistrzowskimi opowiadaczami kosmicznej historii.

„Pył, i stosunkowo ciężkie pierwiastki, takie jak tlen, są rozpowszechniane w wyniku śmierci gwiazd. Wykrycie pyłu w pewnym punkcie wskazuje na to, że wiele gwiazd już się uformowało i umarło znacznie wcześniej, przed tym punktem” – powiedział Yoichi Tamura, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu w Nagoya i główny autor artykułu.

Korzystając z ALMA, Tamura i jego zespół obserwowali odległą galaktykę MACS0416_Y1. Ze względu na skończoną prędkość światła, fale radiowe pochodzące z tej galaktyki, które obserwujemy dzisiaj, musiały podróżować przez 13,2 mld lat, aby do nas dotrzeć. Innymi słowy – dają obraz tego, jak wyglądała galaktyka 13,2 mld lat temu, czyli zaledwie 600 mln lat po Wielkim Wybuchu.

Astronomowie wykryli słaby, ale wyraźny sygnał emisji radiowej z cząsteczek pyłu w MACS0416_Y1. Kosmiczny Teleskop Hubble’a, Kosmiczny Teleskop Spitzera i Bardzo Duży Teleskop ESO obserwowały światło gwiazd w galaktyce. Z jego barwy oszacowali wiek gwiazd na 4 mln lat.

Naukowcy stworzyli model, który nie wymaga żadnych ekstremalnych założeń odbiegających od naszej wiedzy o życiu gwiazd w dzisiejszym Wszechświecie. Model dobrze wyjaśnia zarówno barwę galaktyki, jak i ilość pyłu. W tym modelu pierwszy wybuch formacji gwiazdowej rozpoczął się po 300 mln lat i trwał 100 mln lat. Następnie aktywność formowania się gwiazd ucichła, a potem rozpoczęła się po 600 mln lat. Astronomowie uważają, że ALMA obserwowała tę galaktykę na początku drugiej generacji formowania się gwiazd.

„Pył jest kluczowym materiałem dla planet takich jak Ziemia. Nasz wynik jest ważnym krokiem w kierunku zrozumienia wczesnej historii Wszechświata i pochodzenia pyłu” – wyjaśnia Tamura.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
ALMA

Vega


Załączniki:
20190320_Tamura_Fig2_Final.jpg
20190320_Tamura_Fig2_Final.jpg [ 2.37 MiB | Przeglądany 1280 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 22 marca 2019, 20:21 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Odkryto dwa potężne „kominy” odprowadzające promieniowanie X z jądra Drogi Mlecznej

Przeglądając centrum naszej galaktyki, XMM-Newton odkrył dwa kolosalne „kominy” wylewające materię z okolic supermasywnej czarnej dziury w Drodze Mlecznej w dwóch ogromnych kosmicznych bąblach.

Olbrzymie bąble zostały wykryte w 2010 r. przez teleskop Fermiego: jeden rozciąga się ponad płaszczyzną Drogi Mlecznej a drugi poniżej, tworząc kształt przypominający ogromną klepsydrę, która rozciąga się na około 50 000 lat świetlnych – około połowa średnicy całej Galaktyki. Można je uważać za ogromne „czkania” materii z centralnych regionów naszej Drogi Mlecznej, gdzie rezyduje jej centralna czarna dziura, znana jako Sagittarius A*.

Teraz XMM-Newton odkrył dwa kanały gorącej, emitującej promienie X materii przepływającej na zewnątrz od Sagittarius A* łączące bezpośrednio otoczenie czarnej dziury z bąblami.

„Wiemy, że wypływy oraz wiatry materii i energii pochodzące z galaktyki mają kluczowe znaczenie w rzeźbieniu i zmianie kształtu tej galaktyki w czasie – są kluczowymi graczami w tworzeniu galaktyk i innych struktur w kosmosie” – mówi główny autor Gabriele Ponti z Instytutu Fizyki Pozaziemskiej im. Maxa Plancka w Garching w Niemczech i Narodowego Instytutu Astrofizyki we Włoszech.

„Na szczęście nasza galaktyka daje nam bliskie laboratorium do szczegółowego zbadania tego i sprawdzenia, jak materia wypływa w przestrzeń wokół nas. Wykorzystaliśmy dane zebrane przez XMM-Newton między 2016 a 2018 r. aby stworzyć najbardziej obszerną mapę rentgenowską jądra Drogi Mlecznej, jaka kiedykolwiek powstała.”

Mapa ta ukazała długie kanały przegrzanego gazu, z których każdy rozciąga się na setki lat świetlnych, płynąc poniżej i powyżej Drogi Mlecznej.

Naukowcy uważają, że działają one jak zestaw rur wydechowych, przez które energia i masa są transportowane z serca Galaktyki do podstaw bąbli, uzupełniając je nową materią.

Odkrycie to wyjaśnia, w jaki sposób aktywność występująca w jądrze naszej rodzimej galaktyki, zarówno obecnie jak i w przeszłości, jest związana z istnieniem większych struktur wokół niej.

Odpływ może być pozostałością po przeszłości naszej galaktyki, z okresu, kiedy aktywność była znacznie bardziej powszechna i potężna, lub może udowodnić, że nawet „nieaktywne” galaktyki – te, które w swoim wnętrzu mają stosunkowo ciche supermasywne czarne dziury i umiarkowany poziom formowania się gwiazd, jak Droga Mleczna – mogą pochwalić się ogromnymi, energetycznymi wypływami materii.

Pomimo skategoryzowania jako spokojne w kosmicznej skali aktywności galaktycznej, poprzednie dane z XMM-Newton ujawniły, że jądro naszej galaktyki jest wciąż dość burzliwe i chaotyczne. Umierające gwiazdy wybuchają gwałtownie, wyrzucając swoją materię w przestrzeń; gwiazdy podwójne wirują wokół siebie; a Sagittarius A*, czarna dziura tak masywna, jak cztery miliony Słońc, czeka na pochłonięcie nadchodzącej materii, później czkając promieniowaniem cząsteczkami energetycznymi, jak to robi teraz.

Kosmiczne potwory, takie jak Sagittarius A* – i te jeszcze bardziej masywne – znajdujące się w galaktykach w całym kosmosie, zostaną dogłębnie zbadane przez przyszłe obserwatoria rentgenowskie, takie jak Athena ESA (Advanced Telescope for High-Energy Astrophysics), którego start planowany jest na 2031 r. Inna przyszła misja ESA – Lisa (Laser Interferometer Space Antenna), wyszuka fale grawitacyjne uwolnione przez połączenie się supermasywnych czarnych dziur w jądrach odległych, łączących się galaktyk.

„Jest jeszcze wiele do zrobienia z XMM-Newton. Teleskop może skanować znacznie większy obszar jądra Drogi Mlecznej, co pomogłoby nam zmapować bąble i gorący gaz otaczający Galaktykę, a także ich połączenia z innymi składnikami Drogi Mlecznej i miejmy nadzieję, że uda nam się ustalić, jak to wszystko jest ze sobą powiązane” – mówi Gabriele.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
ESA

Vega


Załączniki:
XMM-Newton_discovers_galactic_chimneys.jpg
XMM-Newton_discovers_galactic_chimneys.jpg [ 135.07 KiB | Przeglądany 1279 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 24 marca 2019, 17:48 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Wyjątkowo ostre obrazy starych gwiazd

Dzięki bardzo ostrym obrazom uzyskanym przy wykorzystaniu optyki adaptywnej Obserwatorium Gemini, astronomowie odkryli jedną z najstarszych gromad gwiazd w Drodze Mlecznej. Wyjątkowo ostry obraz nawiązuje do wczesnej historii Wszechświata i rzuca nowe spojrzenie na to, jak powstała nasza galaktyka.

Wykorzystując zaawansowaną technologię optyki adaptywnej na teleskopie Gemini South w Chile, naukowcy powiększyli obraz gromady gwiazd znanej jako HP 1. „Usunięcie zniekształceń naszej atmosfery w świetle gwiazd za pomocą optyki adaptywnej ukazuje ogromne szczegóły w badanych obiektach. Ponieważ uchwyciliśmy te gwiazdy z tak dużą szczegółowością, byliśmy w stanie określić ich zaawansowany wiek i połączyć razem kawałki bardzo interesującej historii” – powiedział Leandro Kerber z Universidade de São Paulo oraz Universidade Estadual de Santa Cruz w Brazylii.

Historia ta rozpoczyna się w momencie, gdy Wszechświat liczył 1 miliard lat.

Ta gromada gwiazd jest starożytną skamieliną zakopaną głęboko w zgrubieniu centralnym Galaktyki, a teraz astronomowie są w stanie datować ją na odległy czas, gdy Wszechświat był bardzo młody. Wyniki zespołu datują ją na ok. 12,8 mld lat, co czyni te gwiazdy jednymi z najstarszych jakie kiedykolwiek znaleziono w naszej galaktyce.

HP 1 jest jedną z gromad, które przetrwały jako podstawowe elementy konstrukcyjne budujące zgrubienie centralne naszej galaktyki. Jeszcze kilka lat temu astronomowie uważali, że najstarsze gromady kuliste znajdowały się tylko w zewnętrznych częściach Drogi Mlecznej, podczas gdy młodsze skupiały się w najbardziej wewnętrznych regionach Galaktyki. Jednak ostatnie badania pokazują, że starożytne gromady gwiazd znajdują się także w zgrubieniu centralnym, stosunkowo blisko centrum Galaktyki.

Gromady kuliste wiele nam mówią o powstaniu i ewolucji Drogi Mlecznej. Uważa się, że większość tych starożytnych i masywnych układów gwiazdowych połączyła się z pierwotnym obłokiem gazu, który później zapadł się, tworząc spiralny dysk naszej galaktyki, podczas gdy inne wydają się być jądrami galaktyk karłowatych konsumowanych przez naszą Drogę Mleczną. Spośród około 160 gromad kulistych znanych w naszej galaktyce, ok. ¼ znajduje się w bardzo zasłoniętym i ciasno upakowanym zgrubieniu centralnym Drogi Mlecznej. Ta sferyczna masa gwiazd o średnicy ok. 10 000 lat świetlnych stanowi centrum Drogi Mlecznej, które składa się głównie ze starych gwiazd, gazu i pyłu. Podejrzewa się od dawna, że wśród gromad w obrębie zgrubienia te, które są najbardziej ubogie w metale – w tym HP 1 – są najstarszymi. HP 1 ma zatem kluczowe znaczenie, ponieważ służy jako doskonały wskaźnik wczesnej ewolucji chemicznej Galaktyki.

Aby określić odległość do gromady, zespół wykorzystał archiwalne dane naziemne do identyfikacji 11 znanych gwiazd zmiennych typu RR Lyrae w obrębie HP 1. Obserwowana jasność tych gwiazd wskazuje, że HP 1 znajduje się w odległości ok. 21 500 lat świetlnych, umieszczając ją ok. 6000 lat świetlnych od centrum Galaktyki, w jej zgrubieniu centralnym.

Kerber i jego zespół wykorzystali także dane z Gemini, HST, VLT oraz Gaia, aby ustalić dokładną orbitę HP 1 w naszej galaktyce. Analiza ta pokazuje, że w swojej historii HP 1 znajdowała się blisko 400 lat świetlnych od centrum Galaktyki – mniej niż 1/10 jej obecnej odległości.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Gemini

Vega


Załączniki:
HP1_all_600dpi.jpg
HP1_all_600dpi.jpg [ 411.74 KiB | Przeglądany 1273 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 26 marca 2019, 15:10 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Niezwykła podróż Jowisza przez Układ Słoneczny

Dzięki grupie planetoid bliskich Jowiszowi astronomowie znaleźli dowody na to, że gazowy olbrzym powstał cztery razy dalej od Słońca, niż znajduje się obecnie i migrował do wnętrza Układu Słonecznego przez 700 000 lat.

Wiadomo, że gazowe olbrzymy wokół innych gwiazd często krążą bardzo blisko swoich słońc. Zgodnie z przyjętą teorią, planety gazowe powstały daleko, a następnie migrowały na orbitę bliższą gwieździe.

Obecnie naukowcy z Uniwersytetu w Lund i innych instytucji wykorzystali zaawansowane symulacje komputerowe aby dowiedzieć się więcej na temat podróży Jowisza przez Układ Słoneczny ok. 4,5 mld lat temu. We wspomnianym czasie Jowisz powstał całkiem niedawno, podobnie jak inne planety w Układzie Słonecznym. Planety były stopniowo budowane z kosmicznego pyłu, który krążył wokół naszego młodego Słońca na dysku z gazu i cząsteczek. Jowisz nie był większy, niż nasza planeta.

Wyniki pokazują, że Jowisz uformował się cztery razy dalej od Słońca, niż wskazywałoby na to jego obecne położenie.

„To pierwszy raz, gdy mamy dowód na to, że Jowisz powstał daleko od Słońca, a następnie migrował do swojej obecnej orbity. Znaleźliśmy dowody migracji w planetoidach z grupy Trojańczyków krążących w pobliżu Jowisza” – wyjaśnia Simona Pirani, doktorantka astronomii na Uniwersytecie w Lund i główna autorka badania.

Trojańczycy to planetoidy składające się z dwóch grup tysięcy asteroid, które znajdują się w tej samej odległości od Słońca co Jowisz, ale krążą odpowiednio przed i za planetą. Przed Jowiszem krąży około 50% więcej trojańczyków, niż za nim. To właśnie ta asymetria stała się kluczem do zrozumienia przez naukowców migracji Jowisza.

W rzeczywistości, środowisko badawcze nie było w stanie wyjaśnić, dlaczego dwie grupy planetoid różnią się liczbą członków. Jednak Simona Pirani i Anders Johansen wraz z kolegami zidentyfikowali przyczynę, odtwarzając przebieg wydarzeń w formowaniu się Jowisza i sposób, w jaki planeta stopniowo przyciągała trojańczyków.

Dzięki rozległym symulacjom komputerowym naukowcy obliczyli, że obecna asymetria mogła mieć miejsce tylko wtedy, gdy Jowisz uformował się cztery razy dalej w Układzie Słonecznym, a następnie migrował do swojej obecnej pozycji. Podczas podróży w kierunku Słońca grawitacja Jowisza przyciągnęła więcej trojańczyków przed nim.

Według obliczeń, migracja Jowisza trwała około 700 000 lat, w okresie ok. 2-3 mln lat po tym, jak planeta rozpoczęła swoje życie jako lodowa asteroida krążąca z dala od Słońca. Podróż w głąb Układu Słonecznego przebiegała kursem spiralnym, w którym Jowisz krążył wokół Słońca, aczkolwiek po bardzo ciasnej orbicie. Przyczyna rzeczywistej migracji dotyczy sił grawitacyjnych z otaczających gazów w Układzie Słonecznym.

Symulacje pokazują, że planetoidy z grupy Trojańczyków zostały wciągnięte, gdy Jowisz był młodą planetą bez gazowej atmosfery, co oznacza, że najprawdopodobniej składają się one z bloków podobnych do tych, które utworzyły jądro Jowisza. W 2021 r. na orbitę wokół sześciu trojańczyków zostanie wystrzelona sonda Lucy, by je badać.

Autorzy badania sugerują, że również Saturn, Uran i Neptun mogły migrować w podobny sposób.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Uniwersytet w Lund

Vega


Załączniki:
pia16211_hires.jpg
pia16211_hires.jpg [ 48.38 KiB | Przeglądany 1268 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 27 marca 2019, 16:24 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
LIGO i Virgo wznawiają poszukiwanie zmarszczek czasoprzestrzeni

LIGO ma wznowić polowanie na fale grawitacyjne – zmarszczki w czasie i przestrzeni – 1 kwietnia, po tym, gdy otrzyma serię ulepszeń laserów, luster i innych komponentów. LIGO – który składa się z bliźniaczych detektorów zlokalizowanych w Waszyngtonie i Luizjanie – osiągnął teraz wzrost czułości o ok. 40% w stosunku do tej, jaką miał wcześniej, co oznacza, że może badać jeszcze większy niż wcześniejsze rozmiary przestrzeni, potężne zdarzenia wywołujące fale grawitacyjne, takie jak zderzenia czarnych dziur.

Do poszukiwań dołącza Virgo, europejski detektor fal grawitacyjnych, znajdujący się w Europejskim Obserwatorium Grawitacyjnym (EGO) we Włoszech, który niemal podwoił swoją czułość od czasu uruchomienia. Również wznowi prace 1 kwietnia.

„W trzecim cyklu obserwacyjnym osiągnęliśmy znacznie większą poprawę czułości detektorów. A gdy LIGO i Virgo będą obserwować razem przez następny rok, z pewnością wykryjemy o wiele więcej fal grawitacyjnych z tych rodzajów źródeł, które widzieliśmy do tej pory. Chętnie zobaczymy także nowe zdarzenia, takie jak połączenie czarnej dziury z gwiazdą neutronową” – mówi Peter Fritschel, główny naukowiec LIGO w MIT.

W 2015 r. po tym, jak LIGO rozpoczęło obserwacje w zmodernizowanym programie nazwanym Adventure LIGO, szybko przeszedł do historii, dokonując pierwszej bezpośredniej detekcji fal grawitacyjnych. Fale wędrowały do Ziemi z pary zderzających się czarnych dziur znajdujących się w odległości 1,3 mld lat świetlnych stąd. Za to odkrycie, trzej kluczowi gracze LIGO – Barry C. Barish z Caltech, Ronald i Maxine Linde, Kip S. Thorne, Richard P. Feynman wraz z Rainerem Weissem z MIT – otrzymali Nagrodę Nobla z fizyki w 2017 roku.

Od tego czasu sieć detektorów LIGO-Virgo odkryła dziewięć kolejnych zdarzeń połączenia się czarnych dziur i jednego wybuchowego ze zderzenia się dwóch gwiazd neutronowych. Zdarzenie to, nazwane GW170817, wygenerowało nie tylko fale grawitacyjne, ale i światło, które było obserwowane przez dziesiątki teleskopów na Ziemi i w kosmosie.

„Dzięki naszym trzem detektorom, które teraz działają ze znacznie zwiększoną czułością, globalna sieć detektorów LIGO-Virgo umożliwi bardziej precyzyjną triangulację źródeł fal grawitacyjnych” – mówi Jo van den Brand z Nikhef (Holenderski Narodowy Instytut Fizyki Subatomowej) i VU University Amsterdam, który jest rzecznikiem współpracy Virgo.

Teraz, wraz z rozpoczęciem kolejnej wspólnej pracy LIGO-Virgo, obserwatoria są w stanie wykryć jeszcze większą liczbę połączeń czarnych dziur i innych ekstremalnych zdarzeń, takich jak dodatkowe połączenia dwóch gwiazd neutronowych, czy jeszcze niedostrzegalnego połączenia gwiazdy neutronowej i czarnej dziury. Jedną z metryk używanych przez naukowców do pomiaru wzrostu czułości jest obliczenie, z jak daleka mogą wykrywać połączenie się dwóch gwiazd neutronowych. W kolejnej serii LIGO będzie w stanie zobaczyć te zdarzenia z odległości średnio 550 mln lat świetlnych (czyli 190 mln lat świetlnych dalej, niż wcześniej).

Kluczem do osiągnięcia tej czułości są lasery. Każda instalacja LIGO składa się z dwóch długich ramion, które tworzą interferometr w kształcie litery L. Wiązki lasera są wystrzeliwane z rogu “L” i odbijają się od luster, cofają się z dół ramion a następnie łączą. Gdy fale grawitacyjne przechodzą przez detektor, rozciągają i ściskają przestrzeń, powodując niezauważalnie małe zmiany odległości przemieszczających się wiązek lasera, a tym samym wpływając na ich rekombinację. W następnym cyklu moc lasera zostanie podwojona, aby dokładniej zmierzyć te odległości, zwiększając w ten sposób czułość detektorów na fale grawitacyjne.

Kolejne ulepszenia zostały wprowadzone do luster LIGO w obu lokalizacjach. Zmieniono na wersje o lepszej wydajności w sumie w 5 z 8 luster.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
LIGO News

Vega


Załączniki:
pttu603185.jpg
pttu603185.jpg [ 74.25 KiB | Przeglądany 1262 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 28 marca 2019, 17:22 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Odkryto dwie nowe planety przy użyciu sztucznej inteligencji

Astronomowie z University of Texas w Austin, we współpracy z Google, wykorzystali sztuczną inteligencję (AI) do odkrycia dwóch kolejnych planet ukrytych w archiwum kosmicznego teleskopu Keplera. Technika ta jest obiecująca, jeżeli chodzi o identyfikację wielu dodatkowych planet, których nie da się uchwycić za pomocą tradycyjnych metod.

Planety odkryte tym razem pochodziły z rozszerzonej misji, zwanej K2.

Aby je znaleźć, zespół, kierowany przez Anne Dattilo z UT Austin, stworzył algorytm, który przesiewa dane zebrane przez Keplera, aby wykryć sygnały, które zostały pominięte przez tradycyjne metody polowania na planety. W dłuższej perspektywie proces ten powinien pomóc astronomom znaleźć więcej brakujących planet ukrywających się w danych Keplera.

W 2017 r. dwaj inni członkowie zespołu – Andrew Vanderburg i Christopher Shallue – po raz pierwszy wykorzystali sztuczną inteligencję, aby odkryć planetę wokół gwiazdy Keplera – znanej już z tego, że ma 7 planet. Odkrycie to uczyniło ten układ słoneczny jedynym, o którym wiemy, że ma tyle samo planet, co nasz własny.

Dattilo wyjaśniła, że projekt ten wymagał nowego algorytmu, ponieważ dane zebrane podczas rozszerzonej misji Keplera K2 znacznie różnią się od danych zebranych podczas oryginalnej misji.

„Praca z danymi K2 jest trudniejsza, ponieważ statek kosmiczny cały czas się porusza” – wyjaśnił Vanderburg. Zmiana ta nastąpiła po mechanicznej awarii. Podczas, gdy planiści misji znaleźli sposób na obejście problemu, statek kosmiczny nadal pozostawał w drganiach, które AI musiała wziąć pod uwagę.

Misje Keplera i K2 odkryły już tysiące planet wokół innych gwiazd, z równą liczbą kandydatek oczekujących na potwierdzenie. Dlaczego więc astronomowie muszą używać sztucznej inteligencji, aby przeszukać archiwum Keplera?

„Sztuczna inteligencja pomoże nam jednolicie przeszukać zestaw danych. Nawet, jeżeli każda gwiazda posiada planetę wielkości Ziemi, gdy spojrzymy z pomocą Keplera, nie znajdziemy ich wszystkich. To dlatego, że niektóre dane są zbyt zaszumione lub planety czasami po prostu nie są odpowiednio wyrównane. Więc musimy skorygować to, co przegapiliśmy. Wiemy, że istnieje wiele planet, których z tego powodu nie widzimy” – powiedział Vanderburg.

Dwie planety znalezione przez zespół Dattilo są bardzo typowe dla planet znalezionych przez K2. Krążą blisko swoich gwiazd macierzystych, mają krótkie okresy orbitalne, są gorące i nieco większe od Ziemi.

Jedna z planet nosi nazwę K2-293b i krąży wokół gwiazdy oddalonej od nas o 1300 lat świetlnych w konstelacji Wodnika. Druga, K2-294b okrąża gwiazdę odległą o 1230 lat świetlnych stąd, również w konstelacji Wodnika.

Gdy zespół wykorzystał swój algorytm do znalezienia tych planet, kontynuował badanie gwiazd macierzystych za pomocą teleskopów naziemnych, aby potwierdzić, że planety są prawdziwe. Obserwacje wykonano za pomocą 1,5-metrowego teleskopu w Obserwatorium Whipple'a w Smithsonian Institution w Arizonie oraz Teleskopu Gilletta w Obserwatorium Gemini na Hawajach.

Przyszłość pomysłu wykorzystania sztucznej inteligencji w poszukiwaniu planet ukrytych w zestawach danych wygląda jasno. Obecny algorytm można wykorzystać do sondowania całego zestawu danych K2, ok. 300 000 gwiazd. Dattilo uważa także, że metoda ta będzie miała zastosowanie w następnej misji polowania na planety – TESS, która rozpoczęła się w kwietniu 2018 r. Wtedy też zakończyła się misja K2.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Obserwatorium McDonalda

Vega


Załączniki:
kepler-k2_artistconcept.jpg
kepler-k2_artistconcept.jpg [ 581.32 KiB | Przeglądany 1258 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 31 marca 2019, 16:08 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
„Kosmiczny motyl” domem dla niemowlęcych gwiazd

To, co wygląda jak czerwony motyl w przestrzeni kosmicznej na zdjęciach w podczerwieni uzyskanych dzięki teleskopowi Spitzera, jest w rzeczywistości żłobkiem dla setek młodych gwiazd. Oficjalnie nazwana Westerhout 40 (W40), motyl jest mgławicą – olbrzymią chmurą gazu i pyłu w kosmosie, w której mogą tworzyć się nowe gwiazdy. Dwa „skrzydła” motyla to gigantyczne bąble gorącego, międzygwiezdnego gazu wydobywającego się z najgorętszych, najbardziej masywnych gwiazd w tym regionie.

Poza tym że jest piękna, W40 ilustruje, jak powstawanie gwiazd powoduje niszczenie samych obłoków, które pomogły je stworzyć. Wewnątrz gigantycznych obłoków gazu i pyłu w kosmosie, siła grawitacji łączy materię w gęste kępy. Czasem skupiska te osiągają gęstość krytyczną, która pozwala gwiazdom tworzyć się w ich jądrach. Promieniowanie i wiatry pochodzące od najmasywniejszych gwiazd w tych obłokach – w połączeniu z materią wypluwaną w przestrzeń kosmiczną, gdy gwiazdy te ostatecznie eksplodują – cząsteczki tworzą bąble, takie jak W40. Ale procesy te rozpraszają także pył i gaz, rozbijając gęste skupiska i redukując lub zatrzymując powstawanie nowych gwiazd.

Materia tworząca skrzydła W40 została wyrzucona z gęstej gromady gwiazd, która znajduje się pomiędzy skrzydłami na zdjęciu. Najgorętsza, najmasywniejsza z tych gwiazd, W40 IRS 1a, leży w pobliżu środka gromady gwiazd. W40 znajduje się około 1400 lat świetlnych od Słońca, mniej więcej w tej samej odległości, co dobrze znana Mgławica Oriona, chociaż na niebie dzieli je prawie 180o. Są to dwa najbliższe nam regiony, w których zaobserwowano, że masywne gwiazdy się formują.

Kolejna gromada gwiazd, nosząca nazwę Serpens South, widoczna jest w prawym górnym rogu W40 na tym zdjęciu. Chociaż obydwie gromady w sercu W40 są młode w kategoriach astronomicznych (mniej, niż kilka milionów lat), Serpens South jest młodszą z nich. Jej gwiazdy nadal są osadzone w obłoku, ale pewnego dnia wybuchną, by stworzyć bąble podobne do tych z W40.

Obraz Spitzera składa się z czterech obrazów wykonanych za pomocą teleskopu Infrared Array Camera (IRAC) podczas głównej misji Spitzera, na różnych długościach fali promieniowania podczerwonego: 3,6, 4,5, 5,8 i 8,0 mikronów. Cząsteczki organiczne złożone z węgla i wodoru są wzbudzane przez promieniowanie międzygwiazdowe i świecą na długościach fal bliskich 8 mikronów, co nadaje mgławicy czerwonawe właściwości. Gwiazdy są jaśniejsze przy krótszych długościach fal, co nadaje im niebieski odcień. Niektóre z najmłodszych gwiazd są otoczone przez zakurzone dyski materii, które świecą w żółtym lub czerwonym odcieniu.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
JPL

Vega


Załączniki:
PIA23121-16.jpg
PIA23121-16.jpg [ 398.08 KiB | Przeglądany 1238 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 01 kwietnia 2019, 20:54 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Misja TESS odkrywa egzoplanetę rozmiarów Saturna

Astronomowie badający gwiazdy dostarczają cennej pomocy astronomom – łowcom planet, którzy dążą do realizacji głównego celu misji naukowej NASA – TESS.

W rzeczywistości astrosejsmolodzy – astronomowie, którzy badają fale sejsmiczne w gwiazdach pojawiające się jako zmiany jasności – często dostarczają cennych informacji do znajdywania właściwości nowo odkrytych planet.

Taka praca zespołowa umożliwiła odkrycie i scharakteryzowanie pierwszej planety zidentyfikowanej przez TESS, dla której można zmierzyć oscylacje jej gwiazdy macierzystej.

Planeta – TOI 197.01 (TOI – skrót od „TESS Object of Interest” czyli „obiekt zainteresowania TESS”) – jest opisywana jako „gorący Saturn”, a to dlatego, że ma mniej więcej ten sam rozmiar jak Saturn oraz znajduje się bardzo blisko swojej gwiazdy, okrążając ją w czasie zaledwie 14 dni, a zatem jest bardzo gorąca.

Satelita TESS został wystrzelony z przylądka Canaveral na Florydzie 18 kwietnia 2018 r. Podstawową misją statku kosmicznego jest poszukiwanie egzoplanet, planet znajdujących się poza Układem Słonecznym. Cztery kamery satelity przez niemal miesiąc spoglądają na 26 pionowych pasów nieba – najpierw na półkuli południowej, potem na północnej. Po dwóch latach TESS zeskanuje 85% nieba.

Astronomowie (i ich komputery) sortują obrazy, szukając tranzytów, malutkich spadków w jasności gwiazdy spowodowanych przez okrążającą ją planetę. Misja Kepler, poprzedniczka TESS, poszukiwała planety w ten sam sposób, ale skanowała wąski fragment Drogi Mlecznej i skupiała się na odległych gwiazdach.

TESS celuje w jasne, pobliskie gwiazdy, dzięki czemu astronomowie mogą śledzić swoje odkrycia, wykorzystując inne obserwacje naziemne i kosmiczne, aby dalej badać i charakteryzować gwiazdy i planety. W niedawno opublikowanym artykule zidentyfikowali docelową listę podobnych do Słońca gwiazd oscylujących, które mają być badane za pomocą danych z TESS – lista zawiera 25 000 gwiazd.

Astronomowie z TESS Asteroseismic Science Consortium (TASC) wykorzystują modelowanie asterosejsmiczne do określenia promienia, masy i wieku gwiazdy macierzystej. Dane te można łączyć z innymi obserwacjami i pomiarami w celu określenia właściwości planet orbitujących.

W przypadku gwiazdy macierzystej TOI 197, asterosejsmolodzy wykorzystali jej oscylacje do określenia, że ma ona wiek ok. 5 mld lat i jest trochę większa i cięższa od Słońca. Ustalili również, że TOI 197.01 jest planetą gazową o promieniu ok. 9 razy większym od Ziemi, co czyni ją mniej więcej rozmiarów Saturna. Ma 1/13 gęstości Ziemi i jest ok. 60 razy masywniejsza od niej.

Odkrycia te wiele mówią o zbliżającej się pracy TESS: „TOI 197 daje pierwsze spojrzenie na silny potencjał TESS do charakteryzowania egzoplanet przy użyciu asterosejsmologii”, napisali astronomowie w swoim artykule.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Iowa State University

Vega


Załączniki:
X9LT.jpg
X9LT.jpg [ 309.53 KiB | Przeglądany 1224 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 02 kwietnia 2019, 16:55 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Zaobserwowano planetoidę w fazie samozniszczenia

Astronomowie kiedyś uważali planetoidy za nudne, krnąbrne skały krążące wokół Słońca. Tylko w filmach science-fiction były dramatycznymi, zmieniającymi się obiektami.

Nowe obserwacje zmieniają SF w fakt naukowy, pokazując, że planetoidy nie są nudne. Planetoida Gault, odkryta w 1988 roku, zaczęła się powoli rozpadać. Kruszenie się jej zostało po raz pierwszy wykryte 5 stycznia b.r. dzięki teleskopom Asteroid Terrestrial-Impact Last Alert System (ATLAS) na Maunaloa i Haleakalā, należącym do Uniwersytetu Hawajskiego.

„Każdej nocy ATLAS skanuje niebo w poszukiwaniu niebezpiecznych planetoid bliskich Ziemi, ale także obserwujemy dziesiątki tysięcy znanych planetoid pasa głównego. Nasz współpracownik Ken Smith z Belfastu znalazł obiekt niezwykle wyglądający, który się poruszał, i zaalarmował nas, że może to być nowa kometa. Zamiast tego okazało się, że to planetoida pasa głównego, która właśnie stworzyła warkocz podobny do komety. Zdarzenia takie są rzadkie i tajemnicze, a my mieliśmy szczęście wykryć to zdarzenie tuż po jego rozpoczęciu” – powiedział Larry Denneau, naukowiec projektu ATLAS.

Gault to dobrze znana planetoida, a nowo odkryte warkocze są pierwszym dowodem na jakiekolwiek niewłaściwe zachowanie. Nowe obserwacje sugerują, że planetoid są dynamicznymi, aktywnymi światami, które ostatecznie mogą rozpaść się z powodu długotrwałego subtelnego efektu promieniowania słonecznego mogącego doprowadzić do powolnego ich wirowania, aż zaczną tracić materię.

Astronomowie szacują, że tego typu zdarzenia są rzadkie, występują mniej więcej raz na rok wśród 800 000 znanych planetoid krążących między orbitami Marsa i Jowisza. Dlatego tylko najnowsze badania astronomiczne – takie jak ATLAS – mapujące ogromne połacie nieba każdej nocy, mogą uchwycić planetoidy gdy te się rozpadają.

Po odkryciu nowego warkocza, Denneau i jego kolega Robert Weryk, przejrzeli dane archiwalne z teleskopów ATLAS i Pan-STARRS. Warkocz pojawił się w danych z grudnia 2018 r. W połowie stycznia Jan Kleyna wyśledził drugi krótszy warkocz przy użyciu teleskopu CFHT. Warkocz był widziany także przez innych obserwatorów. Analiza dwóch warkoczy sugeruje, że miały miejsce dwa uwolnienia pyłu ok. 28 października i 30 grudnia 2018 r.

Zaskoczeni tym odkryciem, astronomowie Jan Kleyna i Karen Meech wraz z kolegami z całego świata zaczęli obserwować Gault za pomocą teleskopów naziemnych i kosmicznych. Spektakularne zdjęcia planetoidy (6478) Gault z teleskopu Hubble’a pokazują dwa wąskie, przypominające komety, warkocze szczątków płynące z maleńkiej planetoidy szerokości 4 km. Warkocze są oczywistym dowodem na to, że Gault zaczyna się rozpadać, delikatnie wydmuchując materię w dwóch oddzielnych odcinkach w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Gault to zaledwie druga znana planetoida, której rozpad jest związany z momentem obrotowym YORP (Yarkovsky-O'Keefe-Radzievskii-Paddack). Gdy promieniowanie słoneczne ogrzewa planetoidę, promieniowanie podczerwone wydobywające się z jej ogrzanej powierzchni niesie pęd i ciepło. Tworzy to niewielką siłę, która może powodować, że planetoida wiruje coraz szybciej. Jeżeli ta siła odśrodkowa pokonuje grawitację, powierzchnia staje się niestabilna, a osuwiska wysyłają pył i gruz dryfujące w przestrzeń kosmiczną.

Obserwowanie, jak planetoida dochodzi do siebie w wyniku tego naturalnego procesu, daje astronomom możliwość zbadania składu tych kosmicznych kamieni bez potrzeby wysyłania sondy. Analiza składników planetoidy, jak są one rozproszone w kosmosie, pozwala dostrzec formowanie się planet we wczesnym Układzie Słonecznym.

Kolejne obserwacje na teleskopie Herschela i Optical Ground Station w La Palma i na Teneryfie oraz na teleskopie Himalayan Chandra w Indiach zmierzyły okres rotacji obiektu na dwie godziny. Prędkość jest zbliżona do krytycznej, przy której planetoida – luźna kupa gruzu – zaczyna się rozpadać.

Jednak nasiona tego samozniszczenia mogły zostać zasiane 100 mln lat temu, kiedy po Ziemi wędrowały dinozaury. Ciśnienie promieniowania słonecznego wywołało powolną rotację maleńkiej planetoidy w szacowanym tempie 1 sekundy co 10 000 lat.

„To mogła być skrajna niestabilność przez ostatnie 10 mln lat. Nawet drobne zakłócenie, jak uderzenie małego kamyka mogło wywołać ostatnie wybuchy” – mówi Kleyna.

Naukowcy sugerują, że gdy planetoida obracała się coraz szybciej, zdestabilizowana materia zaczęła opadać w kierunku równika. Gdy prędkość rotacji osiągnęła punkt krytyczny, osuwiska wysłały śmieci dryfujące w kosmos z prędkością kilku km/h. Słaba grawitacja na powierzchni Gault nie mogła jej dłużej utrzymać w jednym kawałku. Łagodny proces przypominał rozsypywanie cukru pudru w powietrzu, gdzie wiatr rozciąga go w długi strumień.

Analiza bezpośredniego sąsiedztwa planetoidy przez Hubble’a nie wykazała oznak nadmiaru pyłu, co wyklucza możliwość zderzenia z inną planetoidą powodującą wybuch.

Ostre obrazowanie Hubble’a ujawnia również, że warkocze są wąskimi serpentynami, co wskazuje, że pył był uwalniany w krótkich seriach trwających od kilku godzin do kilku dni. Te nagłe zdarzenia doprowadziły do wydmuchania wystarczającej ilości gruzu, aby stworzyć „brudną kulę” o średnicy ok. 150 metrów, gdyby złożyć je razem.

Na podstawie obserwacji CFHT astronomowie oszacowali, że dłuższy warkocz rozciąga się na ponad 800 000 km i ma szerokość prawie 5 000 km. Krótszy warkocz ma ok. ¼ długości tamtego.

Zespół powiedział, że odkrycie to pokazuje synergię między przeglądami całego nieba, takimi jak ATLAS i Pan-STARRS, naziemnymi teleskopami oraz obiektami kosmicznymi, takimi jak HST. Odkrycie to nie byłoby możliwe bez użycia ich wszystkich.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
IfA

Vega


Załączniki:
asteroid_gault_HST.jpg
asteroid_gault_HST.jpg [ 302.09 KiB | Przeglądany 1223 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 04 kwietnia 2019, 17:20 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Formowanie się gwiazd w jądrach galaktyk

Gwiazdy powstają z gazu i pyłu w obłokach molekularnych w szeregu złożonych procesów, które obecnie są tylko częściowo zrozumiałe, a ewolucja tych obłoków napędza ewolucję populacji gwiazd we Wszechświecie. Astronomowie badający powstawanie gwiazd przez ostatnie dziesięciolecia koncentrowali się na kilku wybranych obszarach ich aktywnego formowania się: sąsiedztwie Słońca, dysku Drogi Mlecznej i sąsiednich Obłokach Magellana. Ten zakres środowisk jest jednak ograniczony i nie jest reprezentatywny dla warunków, w których powstało większość gwiazd we Wszechświecie. Na przykład gęstości, ciśnienia i ruchy gazu w tych lokalnych środowiskach są znacznie niższe, niż te, które uważa się za obecne podczas szczytowego formowania się kosmicznych gwiazd około 10 mld lat temu. Ponadto odmienne warunki utrudniają rozwikłanie efektów ewolucyjnych.

Ostatnie badania płaszczyzny Galaktyki w szerokim zakresie fal z wykorzystaniem takich urządzeń, jak teleskopy submilimetrowe i ALMA umożliwiły zbadanie ewolucji obłoków i powstawania gwiazd w Centralnej Strefie Molekularnej (CMZ), centralnych 1500 latach świetlnych Drogi Mlecznej, których skrajne warunki fizyczne bardziej przypominają te w szczycie formowania się kosmicznych gwiazd. Astronomowie CfA Eric Keto i Qizhou Zhang oraz ich koledzy przeprowadzili szereg symulacji komputerowych masywnych obłoków molekularnych w środowisku CMZ w celu scharakteryzowania ich morfologicznej i kinematycznej ewolucji, gdy okrążają centrum Galaktyki w tym gęstym, złożonym regionie. Obliczenia te są pierwszymi, które mają na celu modelowanie obłoków na grzbiecie CMZ i zostały zaprojektowane do porównania z ostatnimi obserwacjami.

Zespół odkrył, że środowisko CMZ powoduje kompresję obłoków, dzieląc je na struktury przypominające naleśniki. Symulacje są w stanie odtworzyć kluczowe cechy obserwowalne, takie jak „cegła”, bardzo gęsty, spłaszczony obłok molekularny, który pomimo gęstego gazu, nie wykazuje aktywności formowania się gwiazd. Symulacje mogą naśladować jego ogólną morfologię i gradient prędkości. Wyniki pokazują, że ewolucja obłoków molekularnych w pobliżu centrów galaktycznych jest ściśle związana z ich dynamiką orbitalną. Gdy towarzyszy temu narastanie gazu, obłoki te mogą ewoluować, aby stworzyć wybuchy gwiazd obserwowane w wielu jądrach galaktycznych.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CfA

Vega


Załączniki:
su201913.jpg
su201913.jpg [ 213.45 KiB | Przeglądany 1180 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 05 kwietnia 2019, 20:11 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Fragmenty planet z ciężkich metali przetrwają śmierć swojej gwiazdy

Astronomów z Warwick odkryli fragmenty planet, które przetrwały śmierć swojej gwiazdy macierzystej, w dysku szczątków powstałych ze zniszczonych planet, które gwiazda ostatecznie konsumuje.

Planetozymal bogaty w żelazo i nikiel przetrwał kataklizm całego układu, który nastąpił po śmierci gwiazdy macierzystej, SDSS J122859.93+104032.9. Uważa się, że kiedyś był częścią większej planety a jego przetrwanie jest tym bardziej zdumiewające, że krąży bliżej gwiazdy, niż wcześniej sądzono, że to możliwe, obiegając ją w czasie 2 godzin.

Naukowcy po raz pierwszy wykorzystali spektroskopię do odkrycia ciała stałego znajdującego się na orbicie wokół białego karła, wykorzystując subtelne zmiany emitowanego światła do identyfikacji dodatkowego gazu generowanego przez planetozymal.

Korzystając z Gran Telescopio Canarias na La Palma, naukowcy badali dysk szczątków orbitujący wokół białego karła oddalonego od nas o 410 lat świetlnych, utworzonego przez rozerwanie ciał skalistych złożonych z takich pierwiastków, jak żelazo, magnez, krzem i tlen – cztery kluczowe pierwiastki budulcowe Ziemi i najbardziej skalistych ciał. Wewnątrz tego dysku odkryli pierścień gazu płynący z ciała stałego, jak ogon komety. Gaz ten może być albo wytwarzany przez samo ciało, albo przez odparowanie pyłu, gdy zderza się z drobnymi odpadkami wewnątrz dysku.

Astronomowie szacują, że ciało musi mieć wielkość co najmniej 1 km, ale może mieć średnicę nawet kilkunastu kilometrów, porównywalną do największych planetoid znanych w Układzie Słonecznym.

Białe karły to pozostałości gwiazd, takich jak nasze Słońce spalające całe swoje paliwo i zrzucające zewnętrzne warstwy, pozostawiając za sobą gęste jądro, które z czasem powoli schładza się. Dowody sugerują, że planetozymal był kiedyś częścią większego ciała znajdującego się dalej w układzie planetarnym, i prawdopodobnie był planetą rozerwaną, gdy gwiazda rozpoczęła proces ochładzania się.

Dr Christopher Manser powiedział: „Gdy gwiazdy się starzeją, stają się czerwonymi olbrzymami, które ‘oczyszczają’ większość wewnętrznej części swojego układu planetarnego. W naszym Układzie Słonecznym Słońce rozszerzy się do miejsca, w którym obecnie krąży Ziemia, i zniszczy Merkurego, Wenus i Ziemię. Mars i pozostałe planety przetrwają i oddalą się na większe orbity.”

Panuje ogólna zgoda co do tego, że za 5-6 mld lat nasz Układ Słoneczny będzie posiadał białego karła zamiast Słońca, wokół którego będą krążyć: planety zewnętrzne, planetoidy i komety. Oddziaływania grawitacyjne mogą się zdarzyć w takich pozostałościach układów planetarnych, co oznacza, że większe planety mogą łatwo wytrącać mniejsze ciała na orbity, które zbliżają je do białego karła, gdzie zostaną zniszczone przez ogromną grawitację.

„Naszym odkryciem jest drugi lity planetozymal znajdujący się na ciasnej orbicie wokół białego karła, przy czym poprzedni znaleziono, ponieważ szczątki przechodzące przed gwiazdą blokowały część jej światła – jest to powszechnie stosowana metoda tranzytowa egzoplanet wokół gwiazd podobnych do Słońca. Aby znaleźć takie tranzyty, geometria, pod którą je oglądamy, musi być bardzo precyzyjnie dostrojona, co oznacza, że każdy układ obserwowany przez kilka godzin w większości nie prowadzi do niczego. Metoda spektroskopowa, którą opracowaliśmy w tym badaniu, może wykryć zbliżające się planetozymale bez potrzeby specyficznego dopasowania. Wiemy już o kilku innych układach z gruzowymi dyskami bardzo podobnymi do SDSS J122859.93+104032.9, które będziemy dalej badać. Jesteśmy przekonani, że odkryjemy dodatkowe planetozymale krążące wokół białych karłów, które pozwolą nam dowiedzieć się więcej o ich ogólnych właściwościach” – mówi Christopher Manser.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Warwick


Załączniki:
disintegrating_planet.jpg
disintegrating_planet.jpg [ 230.44 KiB | Przeglądany 1176 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 kwietnia 2019, 15:29 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Ciemna materia nie składa się z małych pierwotnych czarnych dziur

Międzynarodowy zespół naukowców przetestował teorię spekulowaną przez Stephena Hawkinga, a wyniki wykluczają możliwość, że pierwotne czarne dziury, mniejsze niż 1/10 mm, tworzą większość ciemnej materii.

Naukowcy wiedzą, że 85% materii we Wszechświecie składa się z ciemnej materii. Jej grawitacja zapobiega rozpadowi gwiazd w Drodze Mlecznej. Jednak próby wykrycia takich cząstek ciemnej materii za pomocą akceleratorów cząstek, w tym największego na świecie – Wielkiego Zderzacza Hadronów – do tej pory zawodzą.

Doprowadziło to naukowców do rozważenia teorii Hawkinga z 1974 r. o istnieniu pierwotnych czarnych dziur, urodzonych wkrótce po Wielkim Wybuchu, i jego spekulacji, że mogą one stanowić dużą część nieuchwytnej ciemnej materii, którą naukowcy próbują dzisiaj odkryć.

Międzynarodowy zespół badaczy zastosował efekt soczewkowania grawitacyjnego do szukania pierwotnych czarnych dziur między Ziemią a galaktyką Andromedy. Soczewkowanie grawitacyjne, efekt zaproponowany po raz pierwszy przez Einsteina, przejawia się jako uginanie promieni świetlnych pochodzących z odległego obiektu, takiego jak gwiazda, wywołane grawitacją masywnego obiektu, takiego jak czarna dziura, znajdującego się na linii pola widzenia obserwatora. W skrajnych przypadkach takie lekkie uginanie powoduje, że gwiazda tła wydaje się znacznie jaśniejsza, niż jest w rzeczywistości.

Efekty soczewkowania grawitacyjnego są jednak bardzo rzadkimi zjawiskami, ponieważ wymagają, aby gwiazdy w galaktyce Andromedy, pierwotna czarna dziura działająca jako soczewka grawitacyjna i obserwator na Ziemi znajdowały się dokładnie w jednej linii pola widzenia. Aby zmaksymalizować szanse na rejestrację zdarzenia, naukowcy wykorzystali aparat cyfrowy Hyper Suprime-Cam zamontowany na teleskopie Subaru na Hawajach, który może uchwycić całą galaktykę Andromedy na jednym zdjęciu. Biorąc pod uwagę, jak szybko pierwotne czarne dziury powinny poruszać się w przestrzeni międzygwiazdowej, zespół wziął wiele obrazów, aby móc uchwycić migotanie gwiazdy, która rozjaśnia się przez okres od kilku minut do godzin dzięki soczewkowaniu grawitacyjnemu.

Zespół przeszukał dane pod kątem potencjalnych zdarzeń soczewkowania grawitacyjnego na 190 kolejnych zdjęciach Andromedy wykonanych w ciągu siedmiu godzin jednej pogodnej nocy. Jeżeli ciemna materia składa się z pierwotnych czarnych dziur o danej masie, w tym przypadku lżejszej od Księżyca, naukowcy spodziewali się wykryć ok. 1000 zdarzeń. Ale po dokładnych analizach mogli zidentyfikować tylko jeden przypadek. Wyniki zespołu pokazały, że pierwotne czarne dziury mogą stanowić nie więcej niż 0,1% całej masy ciemnej materii. Dlatego jest mało prawdopodobne, aby teoria była prawdziwa.

Naukowcy planują teraz dalszy rozwój analizy Andromedy. Jedną z nowych teorii, którą będą badać, jest ustalenie, czy układy podwójne czarnych dziur odkryte przez LIGO są w rzeczywistości pierwotnymi czarnymi dziurami.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Kavli IPMU

Vega


Załączniki:
201903-M31-0202.jpg
201903-M31-0202.jpg [ 2.22 MiB | Przeglądany 1173 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 07 kwietnia 2019, 17:14 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Blazary gamma na niebie

Kiedy supermasywne czarne dziury w galaktycznych centrach gromadzą materię, mogą wyrzucać potężne strumienie naładowanych cząstek z prędkością zbliżoną do prędkości światła. Cząstki te z kolei emitują promieniowanie w całym spektrum elektromagnetycznym, od fal radiowych po gamma. Kiedy strumienie są zwrócone w stronę Ziemi, obiekty te nazywane są blazarami, a w błysku mogą emitować tyle promieniowania, co milion miliardów słońc.

Satelita NASA Fermi, wystrzelony w 2008 roku, wykrył wiele jasnych źródeł promieniowania gamma, ale określenie, czym one są i czy są blazarami, jest trudne, ponieważ rozdzielczość Fermiego wynosi zaledwie ¼ tarczy Księżyca w pełni, a tak duży obszar nieba zawiera zazwyczaj wiele źródeł, które mogą emitować promieniowanie gamma. Ponadto blazary notorycznie się zmieniają przy wysokich energiach, a ich nieregularne migotanie może sprawić, że trudno będzie je dokładnie określić. Rozległe obserwacje potencjalnych kandydatów instrumentami optycznymi lub innymi mogą być skuteczne, ale są bardzo czasochłonne. Międzynarodowy zespół astronomów odkrył, że barwy blazarów obserwowane w podczerwieni są w ogólności niepowtarzalne ze względu na ich emisję, która pochodzi nie jak zazwyczaj od otaczającego te obiekty gorącego pyłu, a raczej jest wynikiem procesów związanych z dżetami wyrzucanymi w przestrzeń kosmiczną przez blazary. Astronomowie wykorzystali w tym celu dane wielobarwne pochodzące z przeglądu WISE (przegląd nieba w podczerwieni) w połączeniu z katalogami radioźródeł. Umożliwiło to identyfikację najbardziej obiecujących kandydatów na źródła promieniowania gamma w przeglądzie Fermi, a przez ostatnie kilka lat obiekty te wykrywano ze wskaźnikiem sukcesu (potwierdzenie blazarów) wynoszącym blisko 90%.

Ten sam zespół astronomów rozszerzył teraz swoje oryginalne prace z 2014 roku, wykorzystując wszystkie najnowsze dane zebrane przez Fermiego i nowy algorytm do analizy danych WISE, i opracował dwa nowe katalogi kandydatów na blazary, zawierające łącznie 15 120 obiektów. Nowe prace umożliwią o wiele bardziej szczegółowe analizy blazarów w emitujących promieniowanie gamma, a także innych rodzajów blazarów. Wiemy, że niebo w promieniach gamma odzwierciedla wiele innych ekstremalnych procesów fizycznych, np. możliwą w niektórych scenariuszach anihilację ciemnej materii, a nowe katalogi umożliwią o wiele pełniejsze badanie nad dominującym uczestnikiem Wszechświata w promieniach gamma: blazarami.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CfA

Vega


Załączniki:
su201914.jpg
su201914.jpg [ 508.92 KiB | Przeglądany 1170 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 09 kwietnia 2019, 17:54 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Świadkowie narodzin masywnego układu podwójnego gwiazd

Naukowcy z RIKEN Cluster for Pioneering Research w Japonii, Chalmers University of Technology w Szwecji oraz University of Virginia w USA i ich współpracownicy wykonali obserwacje zapadają się obłoków molekularnych tworzących dwie ogromne protogwiazdy, które ostatecznie staną się układem podwójnym.

Chociaż wiadomo, że większość masywnych gwiazd posiada towarzysza, nie jest jasne, jak do tego dochodzi – na przykład, czy gwiazdy rodzą się razem ze wspólnego wirującego dysku gazowego znajdującego się w centrum zapadającego się obłoku, czy też później łączą się w pary przez przypadkowe spotkania w zatłoczonej gromadzie gwiazd.

Zrozumienie dynamiki tworzenia się układów podwójnych było trudne, ponieważ protogwiazdy w tych układach nadal są otoczone grubym obłokiem gazu i pyłu, który uniemożliwia ucieczkę większości światła. Na szczęście możliwe jest oglądanie ich na falach radiowych, o ile można je obrazować z wystarczająco wysoką rozdzielczością przestrzenną.

W aktualnym badaniu astronomowie wykorzystali ALMA do obserwacji w wysokiej rozdzielczości regionu gwiazdotwórczego znanego jako IRAS07299-1651, znajdującego się w odległości 1,68 kiloparseków, czyli ok. 5500 lat świetlnych stąd.

Obserwacje pokazały, że już na tym wczesnym etapie obłok zawiera dwa obiekty, masywną „główną” gwiazdę centralną i inną „drugą” gwiazdę formującą się, również o dużej masie. Po raz pierwszy zespół badaczy był w stanie wykorzystać te obserwacje, aby wywnioskować dynamikę układu. Obserwacje wykazały, że dwie tworzące się gwiazdy są oddalone od siebie o ok. 180 jednostek astronomicznych, czyli daleko. Obecnie okrążają się z okresem ponad 600 lat i mają masę całkowitą co najmniej 18 razy większą, niż Słońce.

Według Yichen Zhang z RIKEN Cluster for Pioneering Research: „Jest to ekscytujące odkrycie, ponieważ od dawna byliśmy zakłopotani pytaniem, czy gwiazdy tworzą się w układach podwójnych podczas początkowego zapadania się obłoku formującego gwiazdy, czy też tworzą się na późniejszych etapach. Nasze obserwacje wyraźnie pokazują, że podział na gwiazdy podwójne ma miejsce wcześniej, gdy są jeszcze w początkowych stadiach.”

Innym odkryciem badania było to, że układy podwójne kształtują się ze wspólnego dysku zasilanego przez zapadający się obłok i faworyzują scenariusz, w którym druga gwiazda układu powstaje w wyniku fragmentacji dysku pierwotnego wokół pierwszej gwiazdy. Pozwala to początkowo mniejszej drugiej gwieździe na „kradzież” materii opadającej od swojego rodzeństwa i ostatecznie powinny one wyłonić się jako całkiem podobne „bliźniaki”.

Jonathan C. Tan dodaje: „To znaczący wynik w zrozumieniu narodzin masywnych gwiazd. Takie gwiazdy są ważne w całym Wszechświecie, nie tylko w produkcji ciężkich pierwiastków, które tworzą naszą Ziemię i znajdują się w naszych ciałach.”

Zhang podsumowuje: „Ważne jest teraz, aby spojrzeć na inne przykłady, by zobaczyć, czy jest to wyjątkowa sytuacja lub coś, co jest wspólne dla narodzin wszystkich masywnych gwiazd.”

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
RIKEN

Vega


Załączniki:
figure-500.jpeg
figure-500.jpeg [ 87.04 KiB | Przeglądany 1130 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 10 kwietnia 2019, 18:16 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Brązowe karły są nieudanymi gwiazdami czy ogromnymi planetami?

Brązowe karły wypełniają „lukę” pomiędzy gwiazdami a znacznie mniejszymi planetami – dwoma bardzo różnymi rodzajami obiektów astronomicznych. Ale sposób ich powstawania nie został jeszcze w pełni wyjaśniony. Astronomowie z Uniwersytetu w Heidelbergu mogą teraz być w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Odkryli, że gwiazda ν Ophiuchi w Drodze Mlecznej jest okrążana przez dwa brązowe karły, które najprawdopodobniej uformowały się wraz z nią z dysku gazu i pyłu, podobnie jak planety.

Obydwa obiekty krążą wokół jednej gwiazdy, podróżują w izolacji w rozległym obszarze Drogi Mlecznej. Ich masa – co najmniej 13 mas Jowisza – jest wystarczająca, aby wygenerować, przynajmniej tymczasowo, energię w ich wnętrzu poprzez fuzję jądrową. Nie są jednak wystarczająco masywne, aby zapalić wodór w swoich rdzeniach, a tym samym stworzyć swoje własne światło. Ciepło, które nadal promieniuje po uformowaniu, jest tym, dzięki czemu astronomowie są w stanie je zlokalizować. Szacuje się, że w Drodze Mlecznej znajduje się do 100 mld brązowych karłów. Jednak nadal nie jest jasne, w jaki sposób się formują – czy są to „nieudane” gwiazdy, czy być może ogromne planety.

Ostatnie odkrycia dokonane w Centrum Astronomii Uniwersytetu w Heidelbergu (ZAH) mogą dostarczyć odpowiedzi. Prof. dr Andreas Quirrenbach i jego zespół w Königstuhl State Observatory w ZAH przeanalizowali zmiany prędkości radialnej gwiazdy v Ophiuchi. Wykorzystując teleskopy w USA i Japonii, astronomowie z Heidelbergu i inni, mierzyli prędkość gwiazdy przez 11 lat. Gwiazda ma masę nieco większą, niż 2,5 masy Słońca i znajduje się ok. 150 lat świetlnych od Ziemi w konstelacji Wężownika.

Zespół z Heidelbergu zauważył pewien wzorzec w pomiarach, podobny do tych wywoływanych przez orbitujące planety lub gwiazdy podwójne, co zazwyczaj nie jest niczym niezwykłym. Ale w tym przypadku dokładna analiza danych ujawniła coś niezwykłego: najwyraźniej v Ophiuchi jest okrążana przez dwa brązowe karły, których okresy obiegu wynoszą ok. 530 i 3185 dni, co stawia je w rezonansie 6:1. Tak więc brązowy karzeł bliższy v Ophiuchi okrąża gwiazdę dokładnie sześć razy, podczas gdy drugi, bardziej odległy, wykonuje w tym samym czasie tylko jeden obieg wokół niej.

Odkrycie to rzuca zupełnie nowe światło na ewolucję brązowych karłów. Czy kształtują się wyłącznie jako normalne gwiazdy w obłokach międzygwiazdowych, czy też mogą tworzyć się w tak zwanym dysku protoplanetarnym, który otacza gwiazdę macierzystą we wczesnej fazie jej powstawania? „Rezonans 6:1 jest silnym wskaźnikiem drugiego scenariusza. Dopiero wtedy orbity nowo kształtujących się brązowych karłów dostosują się do stabilnego rezonansu przez miliony lat” – wyjaśnia prof. Quirrenbach.

Właśnie to sugerują obszerne analizy dynamiczne dla możliwych konfiguracji układu v Ophiuchi, donosi badacz. Ten super planetarny układ jest pierwszym tego rodzaju, a także pierwszym pewnym znakiem, że brązowe karły mogą tworzyć się w dysku protoplanetarnym, podkreśla prof. Quirrenbach. Badacz i jego zespół mają nadzieję na inne tego typu odkrycia, które pewnego dnia pozwolą im wyjaśnić, ile z „nieudanych” gwiazd jest w rzeczywistości bardziej masywnym rodzeństwem Jowisza i Saturna.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Heidelberg University

Vega


Załączniki:
brauner_zwerg_460x280.jpg
brauner_zwerg_460x280.jpg [ 29.45 KiB | Przeglądany 1122 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 11 kwietnia 2019, 18:16 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Najbliższe egzoplanety mogą posiadać życie

Ekscytacja egzoplanetami gwałtownie wzrosła, gdy odkryto, że skaliste planety podobne do Ziemi krążą w strefie zdatnej do zamieszkania wokół niektórych z naszych najbliższych gwiezdnych sąsiadek – dopóki nadzieja na istnienie życia nie została zniweczona przez wysoki poziom promieniowania bombardującego te światy.

Proxima-b, oddalona zaledwie o 4,24 lat świetlnych stąd, otrzymuje 250x więcej promieniowania rentgenowskiego, niż Ziemia, i może doświadczać śmiertelnego poziomu promieniowania UV na swojej powierzchni. Jak życie może przetrwać takie bombardowanie? Astronomowie z Uniwersytetu Cornella twierdzą, że życie już przetrwało tego rodzaju gwałtowne promieniowanie, i mają dowód: ty.

Całe dzisiejsze życie na Ziemi wyewoluowało ze stworzeń, które dobrze rozwijały się podczas jeszcze większego ataku promieniowania UV, niż obecnie doświadcza Proxima-b i inne pobliskie egzoplanety. Ziemia sprzed 4 mld lat była chaotycznym, napromieniowanym, gorącym bałaganem. Mimo to, w jakiś sposób życie się rozprzestrzeniło.

To samo może się wydarzać w tej chwili, na niektórych najbliższych egzoplanetach. Naukowcy modelowali środowiska UV powierzchni czterech egzoplanet znajdujących się najbliżej Ziemi, które są potencjalnie nadające się do zamieszkania: Proxima-b, TRAPPIST-1e, Ross-128b oraz LHS-1140b.

Te planety krążą wokół małych czerwonych karłów, które, w przeciwieństwie do naszego Słońca, często rozbłyskują, kąpiąc swoje planety w promieniowaniu UV o wysokiej energii. Chociaż nie wiadomo dokładnie, jakie warunki panują na powierzchni planet krążących wokół tych rozbłyskujących gwiazd, wiadomo, że takie rozbłyski są biologicznie szkodliwe i mogą powodować erozję w atmosferach planet. Wysoki poziom promieniowania powoduje mutację molekuł biologicznych, takich jak kwasy nukleinowe, a nawet ich wyłączanie.

Lisa Kaltenegger i Jack O’Malley-James modelowali różne składy atmosfery, od tych podobnych do dzisiejszej Ziemi, po atmosfery „zerodowane” i „beztlenowe” – te o bardzo cienkiej atmosferze, które nie blokują dobrze promieniowania UV oraz bez ochronnego ozonu. Modele pokazują, że gdy atmosfera jest cienka a poziom ozonu spada, do powierzchni Ziemi dociera więcej wysokoenergetycznego promieniowania UV. Naukowcy porównali modele do historii Ziemi, od okresu prawie 4 mld lat temu do dzisiaj.

Chociaż modelowane planety otrzymują więcej promieniowania UV, niż emituje nasze Słońce, jest ono znacznie niższe, niż otrzymywała Ziemia 3,9 mld lat temu.

„Biorąc pod uwagę, że wczesna Ziemia była zamieszkana, pokazujemy, że promieniowanie UV nie powinno być czynnikiem ograniczającym zdolność do zamieszkania planet krążących wokół gwiazdy typu M. Nasze najbliższe sąsiednie światy pozostają intrygującymi celami na poszukiwanie życia poza Układem Słonecznym” – piszą w swoim artykule naukowcy.

Przeciwne pytanie powstaje dla planet krążących wokół nieaktywnych gwiazd typu M, na których strumień promieniowania jest wyjątkowo niski: czy ewolucja życia wymaga wysokiego poziomu promieniowania wczesnej Ziemi?

Aby ocenić potencjalną zdolność do zamieszkania światów o różnym tempie napływu promieniowania, naukowcy ocenili wskaźnik śmiertelności dla różnych długości fal UV Deinococcus radiodurans, jednego z najbardziej odpornych na promieniowanie znanych organizmów.

Wiele organizmów na Ziemi stosuje mechanizmy przetrwania – w tym ochronne pigmenty, biofluorescencję i życie w glebie, wodzie lub skale – aby poradzić sobie z wysokim poziomem promieniowania, które może być imitowane przez życie na innych światach, zauważają naukowcy. Życie podpowierzchniowe byłoby trudniejsze do znalezienia na odległych planetach bez pewnego rodzaju biosygnatur atmosferycznych, które teleskopy mogą wykryć.

„Historia życia na Ziemi dostarcza nam wielu informacji na temat tego, jak biologia może pokonać wyzwania środowiska, które uważamy za wrogie” – powiedział O’Malley-James.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Cornell University

Vega


Załączniki:
0409_exoplanetslife.jpg
0409_exoplanetslife.jpg [ 199.6 KiB | Przeglądany 1120 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 kwietnia 2019, 17:44 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Rewolucyjna kamera pozwala naukowcom odkryć ewolucję starożytnych gwiazd

Naukowcy z Uniwersytetu w Sheffield pracują z HiPERCAM, szybką, wielokolorową kamerą, która jest w stanie wykonać ponad 1000 zdjęć na sekundę, co pozwala ekspertom po raz pierwszy w historii zmierzyć zarówno masę, jak i promień chłodnego podkarła.

Odkrycia te pozwoliły naukowcom zweryfikować powszechnie stosowany model struktury gwiazdowej – który szczegółowo opisuje strukturę wewnętrzną gwiazdy – i dokonać szczegółowych prognoz dotyczących jasności, barwy i jej przyszłej ewolucji.

Naukowcy wiedzą, że stare gwiazdy mają mniej metali, niż młode, ale ich wpływ na ewolucję gwiazd jak dotąd nie był sprawdzony. Stare gwiazdy (często nazywane chłodnymi podkarłami) są słabe i jest ich niewiele w sąsiedztwie Słońca.

Do tej pory naukowcy nie dysponowali kamerą o mocy wystarczającej do uzyskania precyzyjnych pomiarów parametrów gwiazd, takich jak masa i promień.

HiPERCAM jest w stanie wykonać jedno zdjęcie co milisekundę, w przeciwieństwie do normalnej kamery na dużym teleskopie, która zwykle rejestruje jedno zdjęcie co kilka minut.

Prof. Vik Dhillon powiedział: „Byliśmy w stanie teraz zmierzyć wielkość gwiazdy, o której wiemy, że jest zgodna z teorią struktury gwiazdowej. Wyniki te nie byłyby możliwe do uzyskania przy pomocy jakiegokolwiek innego teleskopu. To nie tylko dowodzi teorii struktury gwiazd, ale także zweryfikowało potencjał HiPERCAM.”

HiPERCAM jest zainstalowana na Gran Telescopio Canarias (GTC) – największym na świecie teleskopie optycznym o średnicy lustra wynoszącej 10,4 metra. GTC jest zlokalizowany na wyspie La Palma na wysokości 2500 m n.p.m., co jest jednym z najlepszych miejsc na świecie do badania nocnego nieba.

Kamera może wykonywać szybkie zdjęcia obiektów we Wszechświecie pozwalając uchwycić ich szybkie zmiany jasności wywołane np. zaćmieniami czy wybuchami - z niespotykaną szczegółowością.

Dane zebrane przez kamerę, wykonane w pięciu różnych barwach jednocześnie, umożliwiają naukowcom badanie pozostałości martwych gwiazd, takich jak białe karły, gwiazdy neutronowe i czarne dziury.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Sheffield

Vega


Załączniki:
binarystarlrg.png
binarystarlrg.png [ 375.88 KiB | Przeglądany 1117 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 13 kwietnia 2019, 16:58 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Kosmiczne środowisko Gwiazdy Barnarda b

Jeżeli weźmiemy pod uwagę gwiazdy pojedyncze, takie jak nasze Słońce, najbliższa nam egzoplaneta krąży wokół gwiazdy Barnarda - Gwiazda Barnarda b (BSb). Planeta Proxima Centauri b jest bliższa nam, ale Proxima Centauri jest częścią układu potrójnego gwiazd, wraz z Alfa i Beta Centauri, a zrozumienie ewolucyjnego rozwoju planety jest bardziej skomplikowane. BSb okrąża swoją gwiazdę w odległości zbliżonej do orbity Merkurego wokół Słońca, ale Gwiazda Barnarda jest chłodnym karłem typu M, a więc pomimo tego, że planeta krąży blisko niej, prawdopodobnie znajduje się blisko linii śniegu – odległości, na której promieniowanie gwiazdy jest wystarczająco słabe, aby umożliwić kondensację lotnych pierwiastków na powierzchni planety. To sprawia, że BSb jest szczególnie interesującą planetą i być może kamieniem węgielnym dla przyszłego postępu w zrozumieniu formowania się planet i ewolucji atmosfery.

Ekstremalna aktywność i wiatry gwiazdowe, zwłaszcza w karłach typu M, odgrywają ważną rolę w rozwoju planety i jej atmosfery. Te rodzaje aktywności są powiązane z aktywnością magnetyczną gwiazdy, ale niestety modele nadal nie są w stanie przewidzieć, jak początkowe warunki atmosferyczne ewoluują w intensywnych środowiskach promieniowania. Niemniej jednak dokonano postępu przy użyciu prostych modeli. W przypadku Proxima Centauri b naukowcy odkryli, że jest ona prawdopodobnie poddawana ciśnieniu wiatru 10 000 razy większemu, niż Ziemia. Czy efekty gwiazdowe wiatru zakłócają również atmosferę Gwiazdy Barnarda b?

Astronomowie stwierdzają inaczej. Naukowcy zauważają, że BSb krąży znacznie dalej od swojej gwiazdy, niż Proxima Centauri b, daleko poza strefą korony gwiazdy. Ponadto analiza rotacji Gwiazdy Barnarda i innych jej właściwości sugeruje, że jest ona znacznie starsza (7-10 mld lat) a wszelkie procesy pola magnetycznego powinny być znacznie mniejsze. Astronomowie doszli do wniosku, że chociaż dzisiaj planeta Gwiazda Barnarda b może mieć stosunkowo łagodny kosmiczny klimat, to we wczesnych latach prawdopodobnie uległa znacznym zakłóceniom. Dziś jednak BSb może zachować atmosferę, którą można by badać.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CfA

Vega


Załączniki:
su201915.jpg
su201915.jpg [ 230.87 KiB | Przeglądany 1115 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 14 kwietnia 2019, 16:36 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
Egzoplaneta o masie prawie 13 mas Jowisza krążąca w układzie podwójnym

W ciągu ostatnich trzech dekad odkryto blisko 4000 egzoplanet krążących wokół gwiazd poza Układem Słonecznym. Począwszy od 2011 r. możliwe było wykorzystanie Kosmicznego Teleskopu Keplera do obserwacji pierwszych egzoplanet na orbicie wokół młodych układów podwójnych zawierających dwie aktywne gwiazdy mające wodór wciąż palący się w ich jądrach.

Brazylijscy astronomowie znaleźli teraz pierwszy dowód na istnienie egzoplanety krążącej wokół starszego lub bardziej rozwiniętego układu podwójnego, w którym jedna z gwiazd jest już martwa.

Leonardo Andrade de Almeida, pierwszy autor artykułu opublikowanego w The Astronomical Journal powiedział Agência FAPESP: „Udało się uzyskać solidne dowody na istnienie olbrzymiej egzoplanety o masie prawie 13 razy większej, niż Jowisz – największa planeta w Układzie Słonecznym – w rozwiniętym układzie podwójnym. To pierwsze potwierdzenie egzoplanety w tego rodzaju układzie.”

Wskazówki, dzięki którym badacze odkryli egzoplanetę w wyewoluowanym układzie podwójnym nazwanym KIC 10544976, znajdującym się w konstelacji Łabędzia, zawierały zmiany czasu zaćmienia (czas potrzebny każdej gwieździe na zaćmienie drugiej) i okresie orbitalnym.

„Różnice w okresie orbitalnym układu podwójnego wynikają z przyciągania grawitacyjnego między trzema obiektami, które krążą wokół wspólnego środka masy” – powiedział Almeida.

Zmienność okresu orbitalnego nie wystarcza jednak do udowodnienia istnienia planety w przypadku układów podwójnych, ponieważ aktywność magnetyczna gwiazd podwójnych zmienia się okresowo, tak jak pole magnetyczne Słońca zmienia biegunowość co 11 lat.

„Zmiany aktywności magnetycznej Słońca ostatecznie powodują zmianę jego pola magnetycznego. To samo dotyczy wszystkich gwiazd pojedynczych. W układach podwójnych zmiany te powodują również zmianę okresu orbitalnego” – mówi Almeida.

Aby obalić hipotezę, że zmiany w okresie orbitalnym KIC 10544976 były spowodowane jedynie aktywnością magnetyczną, naukowcy przeanalizowali wpływ zmiany czasu zaćmienia i cyklu aktywności magnetycznej gwiazdy podwójnej na żywo.

Układ KIC 10544976 składa się z białego karła, martwej mało masywnej gwiazdy o wysokiej temperaturze powierzchniowej, i czerwonego karła, aktywnej magnetycznie gwiazdy o małej, w porównaniu do Słońca, masie i niewielkiej jasności wynikającej z jego niskiej produkcji energii. Obie gwiazdy monitorowano za pomocą teleskopów naziemnych w latach 2005 – 2017 a za pomocą teleskopu Keplera w latach 2009 – 2013.

Korzystając z danych z Keplera, astronomowie byli w stanie oszacować cykl magnetyczny czerwonego karła w oparciu o tempo i energię rozbłysków oraz zmienność wywołaną plamami (obszar o niższej temperaturze powierzchniowej, a zatem pociemnienie spowodowane różnym skupieniem pola magnetycznego).

Analiza danych wykazała, że cykl aktywności magnetycznej czerwonego karła trwał 600 dni, co jest zgodne z cyklami magnetycznymi oszacowanymi dla gwiazd pojedynczych o małej masie. Okres orbitalny układu podwójnego oszacowano na 17 lat.

„Całkowicie obala to hipotezę, że zmienność okresu orbitalnego wynika z aktywności magnetycznej. Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest obecność olbrzymiej planety krążącej wokół układu podwójnego, której masa wynosi 13 mas Jowisza” – powiedział Almeida.

Hipotezy formowania się planety

Sposób, w jaki powstała planeta krążąca wokół układu podwójnego, nie jest znany. Jedna z hipotez jest taka, że uformowała się ona w tym samym czasie, co obie gwiazdy, miliardy lat temu. Jeżeli tak, jest to planeta pierwszej generacji. Inna hipoteza mówi, że powstała z gazu wyrzuconego w trakcie śmierci białego karła, co czyni ją planetą drugiej generacji.

Potwierdzenie jej statusu jako planety pierwszej lub drugiej generacji i jej bezpośredniej detekcji gdy okrąża układ podwójny, można uzyskać za pomocą nowej generacji teleskopów naziemnych o zwierciadłach głównych mających średnicę ponad 20 metrów, w tym Giant Magellan Telescope (GMT) zainstalowany na pustyni Atacama w Chile. GMT ma ujrzeć pierwsze światło w 2024 r.

„Badamy 20 układów, w których ciała zewnętrzne mogą wykazywać efekty grawitacyjne, takie jak KIC 10544976, a większość można obserwować jedynie z półkuli południowej. GMT umożliwi nam bezpośrednie wykrywanie tych obiektów i uzyskanie ważnych odpowiedzi na pytania dotyczące powstawania i ewolucji tych egzotycznych środowisk, a także możliwości istnienia tam życia” – powiedział Almeida.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Agência FAPESP

Vega


Załączniki:
30204.jpg
30204.jpg [ 271.42 KiB | Przeglądany 1078 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 16 kwietnia 2019, 13:41 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1059
Oddział PTMA: Kraków
TESS odkrywa swoją pierwszą planetę rozmiarów Ziemi

W pobliskim układzie planetarnym znajduje się pierwsza planeta rozmiarów Ziemi odkryta przez satelitę TESS (Transiting Exoplanets Survey Satellite), oraz ciepły świat wielkości pod-Neptuna – poinformowano w nowym artykule zespołu astronomów opublikowanym w The Astrophysical Journal Letters.

Badania TESS są wspierane obserwacjami za pomocą naziemnych teleskopów i innych instrumentów. Jednym z takich narzędzi był Planet Finder Spectrograph zamontowany na teleskopie Magellan II w Obserwatorium Las Campanas w Chile. Pomógł on potwierdzić planetarną naturę sygnału TESS i zmierzyć masę nowo odkrytego pod-Neptuna.

PFS wykorzystuje technikę zwaną metodą prędkości radialnej, która jest obecnie jedynym sposobem dla astronomów na pomiar mas poszczególnych planet. Bez poznania masy bardzo trudno jest określić gęstość planety czy jej ogólny skład chemiczny.

Metoda ta wykorzystuje fakt, że grawitacja gwiazdy nie tylko wpływa na okrążającą ją planetę, ale również grawitacja planety wpływa na gwiazdę. Spektrograf umożliwia astronomom wykrycie tych drobnych wahań, które grawitacja planety wywołuje w orbicie gwiazdy.

Rok na pod-Neptunie HD 21749b trwa 36 dni i jest to najdłuższy okres obiegu spośród wszystkich odkrytych do tej pory przez TESS. Przewiduje się, że ze względu na technikę stosowaną przez TESS, większość planet, które odkrywa misja będzie miała okres obiegu mniejszy niż 10 dni, więc HD 21749b jest pod tym względem niezwykła.

Gwiazda-gospodarz ma ok. 80% masy Słońca i znajduje się w odległości 53 lat świetlnych od Ziemi. HD 21749b ma ok. 23 masy Ziemi i promień ok. 2,7 razy większy, niż nasza planeta. Jej gęstość wskazuje, że planeta ma pokaźną atmosferę, nie jest skalista, więc może potencjalnie pomóc astronomom zrozumieć skład i ewolucję chłodniejszych atmosfer planet typu pod-Neptun.

Co ciekawe, długookresowa planeta HD 21749b nie jest sama. Ma planetarne rodzeństwo – HD 21749c – której obieg wokół gwiazdy zajmuje ok. 8 dni i jest znacznie od niej mniejsza, zbliżona rozmiarem do Ziemi.

„Dokładny pomiar masy i składu takiej małej planety będzie trudny, ale ważny dla porównania HD 21749c z Ziemią. Zespół PFS z Carnegie kontynuuje gromadzenie danych dotyczących tego obiektu z myślą o tym celu” – mówi Sharon Wang.

Dzięki TESS astronomowie po raz pierwszy będą mogli dokonać pomiaru masy, składu atmosferycznego i innych właściwości wielu mniejszych egzoplanet. Chociaż małe egzoplanety są powszechne w naszej galaktyce, wciąż wiele musimy się dowiedzieć o ich różnorodności oraz o tym, jak wyglądają w porównaniu z planetami Układu Słonecznego.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Carnegie Institution for Science

Vega


Załączniki:
TESS-Planet-Illustration-Draft-6_0-700x393.jpg
TESS-Planet-Illustration-Draft-6_0-700x393.jpg [ 39.15 KiB | Przeglądany 1060 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 540 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24 ... 27  Następna

Czas środkowoeuropejski letni


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group