Dzisiaj jest 09 grudnia 2019, 02:11

Czas środkowoeuropejski letni




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 541 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 24, 25, 26, 27, 28  Następna
Autor Wiadomość
Post: 25 października 2019, 18:17 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Gdy egzoplanety się zderzają

Dostrzeżenie następstw zderzenia dwóch egzoplanet daje naukowcom spojrzenie na to, co może się stać, gdy planety zderzą się ze sobą. Podobne zdarzenie w Układzie Słonecznym mogło uformować nasz Księżyc.

Znany jako BD +20 307, układ podwójny gwiazd znajduje się ponad 300 lat świetlnych od Ziemi, a jego składniki mają co najmniej miliard lat. Jednak ten dojrzały układ wykazuje oznaki wirowania zakurzonych szczątków, które nie są zimne, zgodnie z tym, czego można się spodziewać po gwiazdach w tym wieku. Szczątki są raczej ciepłe, co potwierdza, że powstały stosunkowo niedawno, w wyniku zderzenia się dwóch ciał wielkości planety.

Dziesięć lat temu obserwacje tego układu przez obserwatoria naziemne i kosmiczny teleskop Spitzera dały pierwsze wskazówki na temat tej kolizji, gdy odkryto ciepłe szczątki. Teraz obserwatorium Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy (SOFIA) ujawniło, że jasność podczerwieni ze szczątków wzrosła o ponad 10% – znak, że teraz jest tam jeszcze więcej ciepłego pyłu.

Wyniki opublikowane w Astrophysical Journal potwierdzają, że ekstremalne zderzenie pomiędzy skalistymi egzoplanetami mogło mieć miejsce stosunkowo niedawno. Tego typu kolizje mogą zmienić układ planetarny. Uważa się, że zderzenie między ciałem wielkości Marsa i Ziemią 4,5 mld lat temu spowodowało powstanie szczątków, które ostatecznie uformowały Księżyc.

Planety powstają, gdy cząsteczki pyłu wokół młodej gwiazdy sklejają się i rosną z czasem. Resztki szczątków pozostają po uformowaniu się układu planetarnego, często w odległych, zimnych regionach, takich jak Pas Kuipera, położony poza orbitą Neptuna w naszym Układzie Słonecznym. Astronomowie spodziewają się znaleźć ciepły pył wokół młodych układów słonecznych. W miarę ewolucji cząsteczki pyłu nadal zderzają się i ostatecznie stają się na tyle małe, że albo zostają wydmuchane z układu, albo wciągnięte w gwiazdę. Ciepły pył wokół starszych gwiazd, takich jak nasze Słońce i układu BD +20 307, powinien już dawno zniknąć. Badanie zakurzonych pozostałości wokół gwiazdy nie tylko pomaga astronomom dowiedzieć się, jak ewoluują układy egzoplanet, ale także buduje pełniejszy obraz historii naszego własnego Układu Słonecznego.

Obserwacje w podczerwieni wykonane kamerą FORCAST teleskopu SOFIA mają kluczowe znaczenie dla odkrywania wskazówek ukrytych w kosmicznym pyle. Obserwowany w świetle podczerwonym układ ten jest znacznie jaśniejszy niż oczekiwano po samych gwiazdach. Dodatkowa energia pochodzi z poświaty zakurzonych szczątków, których nie można zobaczyć na innych długościach fali.

Chociaż istnieje kilka mechanizmów, które mogą powodować, że pył świeci jaśniej – może pochłaniać więcej ciepła z gwiazd lub zbliżać się do gwiazd – nie jest to zbyt prawdopodobne w przeciągu zaledwie dziesięciu lat. Jednak zderzenie planetarne z łatwością bardzo szybko wstrzyknęłoby dużą ilość pyłu. Daje to więcej dowodów na to, że dwie egzoplanety zderzyły się ze sobą. Zespół analizuje dane z obserwacji uzupełniających, aby sprawdzić, czy w układzie nastąpiły dalsze zmiany.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NASA

Vega


Załączniki:
bd20307_fnl_lynettecook.jpg
bd20307_fnl_lynettecook.jpg [ 3.77 MiB | Przeglądany 833 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 27 października 2019, 17:08 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Pierwsze światło kosmicznego teleskopu rentgenowskiego eROSITA

Uzyskano pierwsze zdjęcia z kosmicznego teleskopu rentgenowskiego eROSITA, który został umieszczony w punkcie L2 w lipcu b.r. Po przedłużonej fazie uruchomienia wszystkie siedem modułów teleskopu z niestandardowymi kamerami CCD obserwuje niebo od 13 października. Pierwsze kompozycje obrazów pokazują w niezwykłych szczegółach naszą sąsiednią galaktykę, Wielki Obłok Magellana, oraz dwie oddziałujące gromady galaktyk odległe o ok. 800 mln lat św.

„Teraz możemy zacząć zbierać owoce ponad dziesięciu lat pracy. Wszyscy jesteśmy pod wrażeniem pięknych pierwszych zdjęć z naszego teleskopu. Aby osiągnąć nasze cele naukowe, potrzebowaliśmy wystarczającej czułości, by wykryć najdalsze gromady galaktyk na całym niebie w rentgenowskim Wszechświecie i analizować je przestrzennie. Te obrazy pierwszego światła pokazują, że możemy to dokładnie tak zrobić, ale możemy pójść o wiele dalej. Kamery CCD są najnowocześniejsze i mają doskonałą rozdzielczość spektralną i czasową. Potencjał nowych odkryć jest ogromny” – mówi Peter Predehl, główny badacz eROSITA. Pierwsze obrazy eROSITA zostały uzyskane w serii ekspozycji wszystkich siedmiu modułów teleskopu, przy łącznym czasie integracji około jednego dnia zarówno dla Wielkiego Obłoku Magellana (LMC) jak i układu A3391/3395 oddziałujących gromad galaktyk oddalonych o ok. 800 mln lat św.

W naszej sąsiedniej galaktyce, LMC, eROSITA pokazuje nie tylko rozmieszczenie rozproszonego gorącego gazu, ale także pewne niezwykłe szczegóły, takie jak pozostałości po supernowej, np. SN 1987A. Teraz obraz z eROSITA potwierdza, że źródło to staje się coraz słabsze, ponieważ fala uderzeniowa wytworzona przez wybuch gwiazdy w 1987 r. rozprzestrzenia się w ośrodku międzygwiezdnym. Oprócz wielu innych gorących obiektów w samym LMC, eROSITA ujawniła również szereg gwiazd na pierwszym planie z naszej własnej galaktyki Drogi Mlecznej, a także odległych aktywnych jąder galaktycznych, których promieniowanie przebija rozproszoną emisję gorącego gazu w LMC.

„Promienie rentgenowskie dają nam wyjątkowe spojrzenie na Wszechświat. Patrząc na pozornie normalna gwiazdę, możemy zobaczyć orbitującego białego karła lub gwiazdę neutronową w trakcie pożerania swojego towarzysza. Światło widzialne pokazuje strukturę galaktyki śledząc jej gwiazdy, ale promienie X są zdominowane przez supermasywne czarne dziury rosnące w ich jądrach. A tam, gdzie za pomocą teleskopów optycznych widzimy gromady galaktyk, promienie X ukazują ogromne zbiorniki gazu wypełniające przestrzeń między nimi i śledzą strukturę ciemnej materii Wszechświata. Dzięki zademonstrowanym wynikom wiemy teraz, że eROSITA doprowadzi do przełomu w naszym rozumieniu ewolucji energetycznego Wszechświata” – wyjaśnia Kirpal Nandra, dyrektor astrofizyki wysokich energii w MPE.

Sięgając w głąb Wszechświata, obraz oddziałującego układu gromad galaktyk A3391/3395 uwydatnia dynamiczne procesy, które prowadzą do powstawania gigantycznych struktur we Wszechświecie. Gromady, wyglądające na obrazach eROSITA jak duże, eliptyczne mgławice, rozciągają się na dziesiątki milionów lat świetlnych i zawierają tysiące galaktyk. Gromady galaktyk są jednym z głównych celów naukowych eROSITA; astronomowie spodziewają się znaleźć około 100 000 gromad galaktyk emitujących promieniowanie X, a także kilka milionów aktywnych czarnych dziur w centrach galaktyk podczas 4-letniego przeglądu całego nieba w miękkich i twardych pasmach rentgenowskich.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
MPG

Vega


Załączniki:
original.jpg
original.jpg [ 266.09 KiB | Przeglądany 828 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 28 października 2019, 16:34 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Nowe badania nad olbrzymimi galaktykami radiowymi są sprzeczne z oczekiwaniami

Konwencjonalne oczekiwania sugerują nam, że duże obiekty wydają się mniejsze, gdy oddalają się od nas, ale to fundamentalne prawo klasycznej fizyki zostaje wywrócone, gdy obserwujemy odległy Wszechświat.

Astrofizycy z University of Kent symulowali rozwój największych obiektów we Wszechświecie, aby pomóc wyjaśnić, w jaki sposób powstały galaktyki i inne ciała kosmiczne. Patrząc na odległy Wszechświat, można go obserwować w stanie przeszłym, gdy był jeszcze w fazie formowania się. W tym czasie galaktyki rosły, a supermasywne czarne dziury gwałtownie wydalały ogromne ilości gazu i energii. Materia ta zgromadziła się w pary zbiorników, które tworzyły największe obiekty we Wszechświecie, tak zwane olbrzymie galaktyki radiowe. Owe olbrzymie galaktyki rozciągają się na kilka milionów lat świetlnych.

Profesor Michael D. Smith z Centrum Astrofizyki i Nauki Planetarnej oraz student Justin Donohoe pracowali razem nad badaniami. Spodziewali się, że gdy dokonają symulacji obiektów w odległym Wszechświecie, będą one wydawać się mniejsze, ale w rzeczywistości znaleźli coś odwrotnego.

Profesor Smith powiedział: „Kiedy patrzymy daleko w odległy Wszechświat, obserwujemy obiekty w przeszłości – gdy były młode. Spodziewaliśmy się, że te odległe olbrzymy pojawią się jako stosunkowo mała para mglistych płatów. Ku naszemu zdziwieniu odkryliśmy, że te olbrzymy wciąż wydają się ogromne, mimo że są tak daleko.”

Powszechnie wiadomo, że galaktyki radiowe są zasilane przez podwójne dżety, które nadmuchują ich płaty i tworzą olbrzymie jamy. Zespół przeprowadził symulacje przy użyciu komputera Forge generując trójwymiarową dynamikę, która odtworzyła działanie tych dżetów. Następnie porównali powstałe obrazy z obserwacjami odległych galaktyk. Różnice oceniono za pomocą nowego wskaźnika klasyfikacji Limb Brightening Index, który mierzy zmiany orientacji i wielkości obiektów.

Profesor Smith powiedział: „Wiemy już, że gdy jesteśmy wystarczająco daleko, Wszechświat działa jak szkło powiększające, a obiekty zaczynają zwiększać swoje rozmiary na niebie. Z powodu odległości obiekty, które obserwowaliśmy, są wyjątkowo słabe, co oznacza, że możemy zobaczyć tylko najjaśniejsze ich części, gorące punkty, które występują na zewnętrznych krawędziach galaktyki radiowej, więc wydają się większe, niż kiedykolwiek, co jest sprzeczne z naszymi początkowymi oczekiwaniami.”

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Kent

Vega


Załączniki:
Andromeda-Galaxy.jpg
Andromeda-Galaxy.jpg [ 435.05 KiB | Przeglądany 822 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 29 października 2019, 17:44 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Gwiazdy zanieczyszczają, galaktyki recyklingują

Galaktyki były kiedyś uważane za samotne wyspy we Wszechświecie: grupy materii unoszące się w pustej przestrzeni. Teraz wiemy już, że są otoczone znacznie większym, ale prawie niewidocznym obłokiem pyłu i gazu. Astronomowie nazywają to ośrodkiem okołogalaktycznym (ang. circumgalactic medium – CGM). CGM działa jak olbrzymi zakład recyklingu, absorbując materię wyrzucaną przez galaktykę, a następnie wpychają ją tam z powrotem.

Misja NASA FORTIS będzie badać ten proces recyklingu, aby pomóc rozwikłać kilka nierozwiązanych tajemnic. FORTIS będzie obserwować pobliską galaktykę, aby zmierzyć gazy, które jej gwiazdy i supernowe pompują do otaczającego CGM. Obserwacje te rzucą światło na to, w jaki sposób materia krąży do i z galaktyk, napędzając powstawanie gwiazd i ewolucję galaktyczną.

Sprawa brakującej materii

Astronomowie badający cykl życia galaktyk zmagali się z dwiema głównymi tajemnicami.

Po pierwsze, do budowy nowych gwiazd galaktyki potrzebują paliwa – gazów, takich jak wodór, hel a czasem i cięższe pierwiastki. Ale wiele galaktyk nadal tworzy gwiazdy długo po tym, jak, według astronomów, paliwo powinno zostać wyczerpane. Skąd pochodzi dodatkowy gaz?

Po drugie wydawało się, że brakuje produktów ubocznych istniejących gwiazd. „Gdy gwiazdy się starzeją, zanieczyszczają swoje otoczenie. Zbierają materię wokół siebie i wysadzają ją” – powiedział Stephan McCandliss, astrofizyk z Johns Hopkins University i główny badacz FORTIS.

Ale naukowcy odkryli, że wypełnione gwiazdami galaktyki nie były aż tak zanieczyszczone metalami – ciężkimi pierwiastkami powstałymi podczas procesu spalania gwiazd – jak powinny. Gaz bogaty w metal wchodzi do galaktyki i ją opuszcza, ale nikt nie wiedział, jak to się dzieje.

Galaktyczne centrum recyklingu

Astronomowie wiedzieli o istnieniu CGM, ale większość z nich była zbyt słaba lub zbyt rozproszona, by mogli je badać szczegółowo. Od 2009 r. dzięki kosmicznemu spektrografowi FORTIS rozpoczęły się badania nad CGM.

Dwa lata po rozpoczęciu obserwacji, badanie CGM 42 galaktyk wykazało, że są one pełne metali. Był to brakujący wcześniej zapas metali.

„CGM ma zasadnicze znaczenie dla zrozumienia ewolucji galaktyk, ponieważ jest magazynem znacznej części paliwa potrzebnego do formowania się gwiazd” – powiedział Scott Porter, astrofizyk z NASA Goddard Space Flight Center.

Grawitacja, ciągnąc gazy z CGM w kierunku centrum galaktyki, wstrzykuje do galaktyk świeże paliwo potrzebne do tworzenia gwiazd. Jednocześnie wiatry gwiazdowe i supernowe wystrzeliwują metale z powrotem do CGM, uzupełniając zapasy.

Jak gwiazdy i supernowe zanieczyszczają

Misja FORTIS określi, ile gazu jest wpompowywane do CGM w ramach tego procesu recyklingu. W szczególności teleskop zmierzy wiatr gwiazd i supernowych, aby dowiedzieć się, ile gazu jest wdmuchiwane do CGM – i ile przelatuje tuż obok niego.

„Jeżeli gaz zostanie wyrzucony z dużą prędkością, całkowicie ucieknie z galaktyki. Ale jeżeli zostanie wyrzucony z małą prędkością, będzie krążyć wokół i pomoże wzbogacić galaktykę” – powiedział McCandliss. Metale szlachetne mogą być wystrzeliwane przez CGM aż do przestrzeni międzygalaktycznej, omijając proces recyklingu.

FORTIS skieruje swoje instrumenty na galaktykę Trójkąt, znaną również jako M33, znajdującą się w odległości 2,7 mln lat świetlnych stąd. Trójkąt jest jasną galaktyką, a wiele niedawno powstałych gwiazd posiada silne wiatry gwiazdowe.

Po około minucie obserwacji M33, FORTIS skupi się na jej najjaśniejszych gromadach gwiazd i supernowych, aby zmierzyć prędkość i skład ich wiatrów. „To wszystko da nam wyobrażenie o tym, w jaki sposób ta materia krąży i jak wiele z niej jest przenoszonej” – powiedział McCandliss.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NASA

Vega


Załączniki:
stsci-h-p1901b-q-7826x4402.jpg
stsci-h-p1901b-q-7826x4402.jpg [ 6.59 MiB | Przeglądany 816 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 01 listopada 2019, 21:42 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Być może właśnie odkryto nową klasę czarnych dziur

Czarne dziury dla astrofizyków są bardzo ważną częścią Wszechświata. Tak ważną, że starają się stworzyć katalog wszystkich czarnych dziur w Drodze Mlecznej.

Jednak nowe badania pokazują, że w swoich badaniach naukowcy mogli pominąć całą klasę czarnych dziur, o której istnieniu nie wiedzieli.

W swoim artykule astronomowie proponują nowy sposób poszukiwania czarnych dziur i pokazują, że możliwe jest istnienie klasy czarnych dziur mniejszych niż najmniejsze czarne dziury znane we Wszechświecie.

„Pokazujemy, że jest jeszcze inna populacja, której nie badaliśmy podczas poszukiwań czarnych dziur. Astronomowie próbują zrozumieć wybuchy supernowych, sposób eksplozji supermasywnych czarnych gwiazd, powstawanie pierwiastków w supermasywnych gwiazdach. Gdybyśmy zatem mogli odkryć nową populację czarnych dziur, powiedziałoby nam to więcej o tym, które gwiazdy eksplodują, a które nie, z których powstaną czarne dziury, a z których gwiazdy neutronowe. To nowy obszar badań” – powiedział Todd Thompson, profesor astronomii na Ohio State University i główny autor badania.

Astronomowie od dawna poszukują czarnych dziur, obiektów, których grawitacja jest tak silna, że nic – ani materia, ani promieniowanie – nie potrafi z nich uciec. Czarne dziury powstają, gdy niektóre gwiazdy umierając kurczą się i wybuchają. Astronomowie szukali również gwiazd neutronowych – małych, gęstych gwiazd, które powstają w wyniku śmierci i zapadnięcia się niektórych z nich.

Obydwa typy obiektów mogą zawierać interesujące informacje o ziemskich pierwiastkach oraz o tym, jak żyją i umierają gwiazdy. Ale aby uzyskać tę informację, astronomowie najpierw muszą dowiedzieć się, gdzie są czarne dziury. Aby się tego dowiedzieć, muszą wiedzieć, czego szukać.

Wskazówka: czarne dziury często występują w układach podwójnych. Oznacza to po prostu, że dwie gwiazdy znajdują się wystarczająco blisko siebie, aby wzajemnie oddziaływać ze sobą grawitacyjnie i krążyć wokół wspólnego środka masy. Kiedy jedna z tych gwiazd umiera, druga może przetrwać wciąż krążąc wokół miejsca, w którym żyła martwa gwiazda – obecnie czarna dziura lub gwiazda neutronowa.

Od lat specjaliści od czarnych dziur wiedzą, że mieszczą się one w przedziale od 5 do 15 mas Słońca. Znane gwiazdy neutronowe nie przekraczają mas 2,1 masy Słońca – gdyby miały ponad 2,5 masy Słońca, zapadałyby się w czarną dziurę.

Jednak latem 2017 r. w badaniach przeprowadzonych przez LIGO w galaktyce oddalonej o 1,8 mln lat św. zaobserwowano łączące się dwie czarne dziury. Jedna z nich miała masę 31 mas Słońca a druga 25 mas Słońca.

„Wszystkich to zaskoczyło. Nie tylko dlatego, że okazało się, że LIGO działa tak, jak się tego spodziewaliśmy, ale dlatego, że masy czarnych dziur okazały się tak ogromne. Nie obserwowano wcześniej czarnych dziur o takich masach.”

Thompson i inni astrofizycy od dawna podejrzewali, że rozmiary czarnych dziur mogą wykraczać poza znany zakres, a odkrycie LIGO wykazało, że faktycznie mogą one być większe. Jednak pomiędzy największymi gwiazdami neutronowymi i najmniejszymi czarnymi dziurami pozostało okno mas. Thompson postanowił sprawdzić, czy uda mu się rozwiązać także i tę zagadkę.

Wraz ze współpracownikami rozpoczęli analizowanie danych z eksperymentu APOGEE (Apache Point Observatory Galactic Evolution), w ramach którego zgromadzono widma ponad 100 000 gwiazd Drogi Mlecznej. Widmo może pokazać nam, czy gwiazda krąży wokół jakiegoś obiektu: zmiany w widmie – na przykład przesunięcie ku błękitowi, po którym następuje przesunięcie ku czerwieni – wskazuje, że gwiazda krąży wokół niewidocznego towarzysza.

Thompson rozpoczął przeszukiwanie danych, szukając gwiazd, które wykazywały tę zmianę, wykazując, że mogą krążyć wokół czarnej dziury.

Następnie, badacze zawęzili dane z APOGEE do 200 najbardziej interesujących gwiazd. Tharindu Jayasinghe, doktorant z Ohio State University otrzymał zadanie połączenia tysięcy zdjęć każdego potencjalnego układu podwójnego z ASAS-SN (All-Sky Automated Survey for Supernovae), przeglądu, który skatalogował ponad 1000 supernowych.

Analiza danych z obu zbiorów doprowadziła do odkrycia czerwonego olbrzyma, który wydaje się krążyć wokół czegoś, ale to coś według obliczeń jest znacznie mniejsze od znanych czarnych dziur w Drodze Mlecznej i dużo większe niż znane gwiazdy neutronowe.

Po dalszych obliczeniach i uzyskaniu dodatkowych danych z Tillinghast Reflector Echelle Spectrograph oraz satelity Gaia, astronomowie zdali sobie sprawę, że odkryli małomasywną czarną dziurę o masie około 3,3 masy Słońca.

„Udało nam się opracować nowy sposób poszukiwania czarnych dziur, ale również potencjalnie zdefiniowaliśmy jedną z pierwszych przedstawicielek nowej klasy małomasywnych czarnych dziur, o której astronomowie wcześniej nie wiedzieli. Masy każdych obiektów mówią nam wiele na temat procesów ich formowania się i ewolucji oraz o ich naturze” – powiedział Thompson.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
OSU

Vega


Załączniki:
blackholediscovery-page-1-710625.jpg
blackholediscovery-page-1-710625.jpg [ 1.17 MiB | Przeglądany 803 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 02 listopada 2019, 21:23 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Stary obłok gazowy pokazuje, że pierwsze gwiazdy musiały powstać bardzo szybko po Wielkim Wybuchu

Astronomowie odkryli obłok gazu, który zawiera informacje o wczesnej fazie powstawania galaktyk i gwiazd, z okresu zaledwie 850 mln lat po Wielkim Wybuchu. Obłok został znaleziony przypadkowo podczas obserwacji odległego kwazara i ma właściwości, których astronomowie oczekują od prekursorów współczesnych galaktyk karłowatych. Jeżeli chodzi o względną obfitość, chemia obłoku jest zaskakująco współczesna, co pokazuje, że pierwsze gwiazdy we Wszechświecie musiały powstać bardzo szybko po Wielkim Wybuchu.

Kiedy astronomowie patrzą na odległe obiekty, patrzą w przeszłość. Gazowy obłok odkryty przez astronomów jest tak odległy, że podróż światła od niego do Ziemi zajęła prawie 13 mld lat. Czyli światło docierające do nas mówi nam teraz, jak wyglądał obłok gazu prawie 13 mld lat temu, nie więcej niż ok. 850 mln lat po Wielkim Wybuchu. Dla astronomów jest to niezwykle interesująca epoka. W ciągu pierwszych kilkuset lat po Wielkim Wybuchu powstały pierwsze gwiazdy i galaktyki, ale szczegóły tej złożonej ewolucji są nadal w dużej mierze nieznane.

Ten bardzo odległy obłok gazu był przypadkowym odkryciem. Astronomowie śledzili kilka kwazarów z przeglądu 15 najbardziej odległych znanych kwazarów (z=6,4). Początkowo naukowcy zauważyli, że kwazar P183+05 ma raczej niezwykłe widmo. Ale kiedy Eduardo Bañados, prowadzący badania, przeanalizował bardziej szczegółowe widmo, uzyskane dzięki Teleskopom Magellana w Obserwatorium Las Campanas w Chile, stwierdził, że chodzi o coś innego: dziwne cechy widmowe były śladami obłoku gazu, który znajdował się bardzo blisko odległego kwazara – jeden z najodleglejszych obłoków gazowych, jaki astronomowie byli w stanie zidentyfikować.

Kwazary to niezwykle jasne aktywne jądra odległych galaktyk. Siłą napędową ich jasności jest centralna supermasywna czarna dziura znajdująca się w galaktyce. Materia wirująca wokół czarnej dziury, zanim do niej wpadnie, nagrzewa się do temperatur sięgających setek tysięcy stopni, emitując ogromne ilości promieniowania. Pozwala to astronomom wykorzystywać kwazary jako źródła tła do wykrywania wodoru i innych pierwiastków chemicznych w absorpcji: jeżeli obłok gazu znajduje się bezpośrednio między obserwatorem a odległym kwazarem, część światła kwazara zostaje pochłonięta.

Astronomowie są w stanie wykryć tę absorpcję badając widmo kwazara. Wzór absorpcji zawiera informacje o składzie chemicznym obłoku gazowego, temperaturze, gęstości, a nawet o odległości obłoku od nas (i od kwazara). Stoi za tym fakt, że każdy pierwiastek chemiczny ma swoisty „odcisk palca” linii widmowych – wąski obszar długości fali, w którym atomy tego pierwiastka mogą emitować lub pochłaniać światło szczególnie dobrze. Obecność charakterystycznego odcisku palca ukazuje obecność i obfitość określonego pierwiastka.

Na podstawie widma obłoku naukowcy mogli natychmiast określić jego odległość i spojrzeć wstecz na pierwszy miliard lat kosmicznej historii. Znaleźli także ślady kilku pierwiastków chemicznych, w tym węgla, tlenu, żelaza i magnezu. Jednak ilość tych pierwiastków była niewielka, jedynie 1/800 razy większa, niż w atmosferze Słońca. Astronomowie nazywają metalami wszystkie pierwiastki cięższe od helu; ten pomiar sprawia, że ten obłok gazu jest jednym z najbardziej ubogich w metale (i odległych) układów znanych we Wszechświecie. Michael Rauch z Carnegie Institution of Science, który jest współautorem badania, mówi: „Po tym, jak byliśmy przekonani, że patrzymy na tak pierwotny gaz zaledwie 850 mln lat po Wielkim Wybuchu, zaczęliśmy się zastanawiać, czy układ ten może nadal zachowywać chemiczne podpisy wytwarzane przez gwiazdy pierwszej generacji.”

Znalezienie tych gwiazd pierwszej generacji, tak zwanych gwiazd „trzeciej populacji”, jest jednym z najważniejszych celów w rekonstrukcji historii Wszechświata. W późniejszym Wszechświecie pierwiastki chemiczne cięższe od wodoru odgrywają ważną rolę w zapadaniu się obłoku w gwiazdy. Ale te pierwiastki chemiczne, zwłaszcza węgiel, same wytwarzane są w gwiazdach i wyrzucane w przestrzeń kosmiczną podczas wybuchów supernowych. W przypadku pierwszych gwiazd te pierwiastki by nie istniały, ponieważ bezpośrednio po fazie Wielkiego Wybuchu istniały tylko atomy wodoru i helu. To sprawia, że pierwsze gwiazdy zasadniczo różnią się od wszystkich późniejszych gwiazd.

Analiza wykazała, że skład chemiczny obłoku nie był chemicznie pierwotny, ale zamiast tego względne ilości były zaskakująco podobne do ilości pierwiastków obserwowanych w dzisiejszych międzygalaktycznych obłokach gazowych. Stosunki liczebności cięższych pierwiastków były bardzo zbliżone do proporcji we współczesnym Wszechświecie. Fakt, że obłok gazu we wczesnym Wszechświecie zawiera już metale o współczesnych względnych obfitościach chemicznych, stanowi kluczowe wyzwanie dla formowania się gwiazd pierwszej generacji.

Badanie to sugeruje, że formowanie się pierwszych gwiazd w tym układzie musiało rozpocząć się znacznie wcześniej: oczekiwane od pierwszych gwiazd wydajności chemiczne zostały już usunięte przez wybuchy co najmniej jednej generacji gwiazd. Szczególne ograniczenie czasowe wynika z supernowych typu Ia, kosmicznych eksplozji, które byłyby wymagane do wytworzenia metali o obserwowanych względnych obfitościach. Takie supernowe potrzebują zwykle ok. 1 mld lat, co stanowi poważne ograniczenie dla wszelkich scenariuszy powstawania pierwszych gwiazd.

Teraz, gdy astronomowie odkryli ten wczesny obłok, systematycznie szukają dodatkowych przykładów. Eduardo Bañados mówi: „To ekscytujące, że możemy mierzyć metaliczność i obfitość chemiczną tak wcześnie w historii Wszechświata, ale jeżeli chcemy zidentyfikować sygnatury pierwszych gwiazd, musimy sondować jeszcze wcześniej w kosmicznej historii. Jestem optymistą, że znajdziemy jeszcze bardziej odległe obłoki gazu, które mogłyby nam pomóc zrozumieć, w jaki sposób narodziły się pierwsze gwiazdy.”

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
MPI

Vega


Załączniki:
original.jpg
original.jpg [ 70.54 KiB | Przeglądany 802 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 03 listopada 2019, 18:21 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Dzięki mikrosoczewkowaniu odkryto egzoplanetę wielkości Jowisza

Tor wiązki światła jest zakrzywiany przez obecność masy, zatem masywne ciało może działać jak soczewka (soczewka grawitacyjna), aby zakrzywić obraz obiektu widzianego za nim. Naukowcy po raz pierwszy potwierdzili teorię Einsteina podczas słynnego już teraz całkowitego zaćmienia Słońca z 29 maja 1919 roku, obserwując światło gwiazdy zakrzywione przez masę Słońca. Mikrosoczewkowanie to nazwa nadana pokrewnemu zjawisku: pojaśnieniu światła gwiazdy działającej jak soczewka, gdy przed jej tarczą przechodzi planeta. Do tej pory metodą mikrosoczewkowania odkryto około 100 egzoplanet o masach od ok. 50 mas Jowisza do mniej niż kilku mas Ziemi.

Korea Microlensing Telescope Network (KMTNet) rozpoczęła swoją pracę ponad 4 lata temu trzema 1,6-metrowymi teleskopami zlokalizowanymi w Chile, Afryce Południowej i Australii. Jej celem jest odkrywanie egzoplanet metodą mikrosoczewkowania poprzez stałe monitorowanie wybranych obszarów nieba. W zależności od czasu przyznanego na obserwacje, KMTNet powinna być w stanie wykryć i scharakteryzować planety o masach odpowiednio od ok. jednej masy Ziemi do jednej masy Jowisza.

Astronomowie CfA In-Gu Shin i Jennifer Yee byli członkami zespołu KMTNet, który wykorzystał techniki mikrosoczewkowania do odkrycia egzoplanety wielkości Jowisza (jej masa wynosi ok. 0,57 masy Jowisza) krążącej wokół karła typu M (ok. 0,14 masy Słońca) znajdującej się w odległości ok. 4000 lat świetlnych stąd. W przeszłości większość odkryć egzoplanet za pomocą mikrosoczewkowania dokonywano poprzez intensywne obserwacje zdarzeń mikrosoczewkowania po raz pierwszy zauważonych w dużym przeglądzie nieba, jako zmiany światła gwiazdy. Ciągłe monitorowanie pola oznacza, że zarówno odkrycie jak i obserwacja odbywa się za pomocą tych samych teleskopów. To trzydziesta trzecia egzoplaneta odkryta przez KMTNet, ale oprócz potwierdzenia przydatności niewielkich teleskopów i strategii kadencji zespołu do obserwacji, jego odkrycie pokazuje, że statystyki dotyczące tej populacji egzoplanet gwałtownie się poprawiają i oczekuje się, że pomogą lepiej zrozumieć, w jaki sposób powstają i ewoluują gazowe olbrzymy.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CfA

Vega


Załączniki:
su201943.jpg
su201943.jpg [ 112.15 KiB | Przeglądany 795 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 05 listopada 2019, 19:12 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
W ciągu minionego miliarda lat powstały tysiące nowych gromad kulistych

Gromady kuliste, które powstały w ciągu ostatniego miliarda lat zostały odnalezione wokół olbrzymiej galaktyki w centrum gromady Perseusza.

Gromady kuliste mogą zawierać setki tysięcy a nawet dziesięć milionów gwiazd, które pojawiły się zasadniczo w tym samym czasie. Są to najstarsze obiekty widoczne we Wszechświecie. Gromady kuliste zbierają się razem w gęstych, sferycznych skupiskach o średnicach setki razy mniejszych, niż nasza galaktyka. Droga Mleczna jest otoczona około 150 gromadami kulistymi, z których niektóre są widoczne na nocnym niebie; ale wokół olbrzymich galaktyk zlokalizowanych w centrum gromad galaktyk znajduje się około dziesięciu lub nawet dwudziestu tysięcy gromad kulistych. Gromady galaktyk zawierają setki lub tysiące galaktyk połączonych grawitacyjnie i nasyconych gorącym gazem.

Uważa się, że te gromady kuliste powstały wkrótce po narodzinach Wszechświata ok. 13,8 mld lat temu, w tym samym czasie lub nawet przed powstaniem pierwszych galaktyk. Od tego czasu w dużej mierze pozostają niezmienione, oprócz procesu starzenia się wszystkich gwiazd w nich zawartych i stopniowej śmierci większości pozostałych gwiazd.

Thomas Broadhurst, profesor na UPV/EHU’s Department of Theoretical Physics and History of Science, wyjaśnił, że „nie jest w pełni zrozumiałe, dlaczego w centrum gromad galaktyk powstają najjaśniejsze galaktyki. Fakt, że zawierają tysiące starych gromad kulistych, może być punktem, który należy wziąć pod uwagę.” Badanie prowadzone przez dr Lima z University of Hong Kong, z którym Broadhurst współpracował, okazało się nieoczekiwanie odpowiedzią na pochodzenie niektórych gromad kulistych zlokalizowanych wokół olbrzymich galaktyk w centrum gromad galaktyk. „Odkryliśmy, że w ciągu ostatniego miliarda lat z zimnego gazu w olbrzymiej galaktyce znajdującej się w centrum gromady galaktyk Perseusz powstały tysiące nowych gromad kulistych” – wyjaśnił prof. Broadhurst.

Młodsze gromady kuliste są ściśle ze sobą powiązane, a zatem utworzone ze złożonej sieci chłodnego gazu, która rozciąga się na zewnętrzne obszary olbrzymiej galaktyki. Ta sieć chłodnego gazu rozwija się z gorącego gazu, który przenika całą gromadę Perseusza; w rzeczywistości gaz koncentruje się w centrum, umożliwiając szybsze jego chłodzenie, co prowadzi do tworzenia gromad kulistych. Po utworzeniu, te niemowlęce gromady kuliste nie pozostają w sieci chłodnego gazu a opadają do wewnątrz olbrzymiej galaktyki.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
EHU

Vega


Załączniki:
Broadhurst_galeria.jpg
Broadhurst_galeria.jpg [ 1.74 MiB | Przeglądany 787 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 09 listopada 2019, 21:06 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Nowe badanie rzuca światło na warunki, które powodują eksplozje supernowych

Zrozumienie termojądrowych eksplozji supernowych typu Ia jest możliwe tylko dzięki modelom teoretycznym, które wcześniej nie były w stanie wyjaśnić mechanizmu powodującego wybuchy.

Jednym z kluczowych elementów tej eksplozji, obecnym praktycznie we wszystkich modelach, jest tworzenie fali naddźwiękowej, która może poruszać się szybciej, niż dźwięk i jest w stanie spalić całą materię gwiazdy, zanim rozproszy się w kosmicznej próżni.

Jednak fizyka mechanizmów odpowiedzialnych za eksplozję gwiazdy nie była do końca poznana.

Teraz zespół naukowców opracował teorię, która rzuca światło na zagadkowy proces powstawania wybuchu w sercu tych kosmicznych zdarzeń.

W badaniu naukowcy proponują istotne zrozumienie tego procesu fizycznego zarówno w gwiazdach, jak i w układach chemicznych na Ziemi.

Badacze byli w stanie po raz pierwszy zademonstrować proces tworzenia się detonacji z powolnego poddźwiękowego płomienia, wykorzystując do tego celu zarówno eksperymenty jak i symulacje numeryczne przeprowadzone na największych superkomputerach w Stanach Zjednoczonych. Z powodzeniem zastosowali również wyniki do przewidywania warunków podczas detonacji w jednym z klasycznych teoretycznych scenariuszy wybuchu supernowej typu Ia.

Do eksplozji supernowej typu Ia dochodzi wtedy, gdy węgiel i tlen upakowane do gęstości ok. 1000 ton na centymetr sześcienny w jądrze gwiazdy płoną w szybkich reakcjach termojądrowych. Powstała eksplozja niszczy gwiazdę w ciągu kilku sekund i wyrzuca większość jej masy, emitując jednocześnie ilość energii równą energii emitowanej przez gwiazdę w ciągu całego jej życia.

Zazwyczaj, aby doszło do eksplozji, spalanie musi nastąpić w zamkniętym otoczeniu, z przeszkodami, które mogą ograniczać uwalnianie ciśnienia podczas spalania.

Wraz ze wzrostem ciśnienia powstają fale uderzeniowe, które mogą stać się silne do tego stopnia, że skompresują mieszaninę reakcyjną, zapalając ją i tworząc samopodtrzymujący się front naddźwiękowy. Gwiazdy nie mają ścian ani przeszkód, co sprawia, że powstająca detonacja jest enigmatyczna.

Zgodnie z teorią, jeżeli weźmiemy mieszaninę reakcyjną, która płonie i uwalnia energię, i pobudzimy ją do wytworzenia intensywnych turbulencji, może dojść do katastrofalnej niestabilności i gwałtownego zwiększenia ciśnienia w układzie, powodując silne wstrząsy i odpalenie detonacji.

Badaczom udało się uzyskać wgląd w podstawowe aspekty procesów fizycznych, które kontrolują wybuchy supernowych, ponieważ termojądrowe fale spalania są podobne do chemicznych fal spalania na Ziemi, gdyż są kontrolowane przez te same mechanizmy fizyczne.

Ze względu na podobieństwa, odkrycia te można zastosować do różnych naziemnych systemów spalania, w których mogą powstawać detonacje, jak w kontekście wypadków przemysłowych z udziałem wybuchów gazu.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Connecticut

Vega


Załączniki:
opo1742a.jpg
opo1742a.jpg [ 239.21 KiB | Przeglądany 769 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 listopada 2019, 19:56 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Czy istnieje życie na super-Ziemi? Odpowiedź może leżeć w jej jądrze

Planety skaliste, większe niż nasza własna, tak zwane super-Ziemie, zaskakująco obficie występują w Drodze Mlecznej i najprawdopodobniej są planetami zdolnymi do podtrzymania życia. Lepsza znajomość ich struktur wewnętrznych pomoże przewidzieć, czy inne planety są w stanie generować pola magnetyczne, które – jak uważają astronomowie – sprzyjają przetrwaniu życia.

W atmosferze planety oddalonej od nas o 124 lata świetlne naukowcy odkryli wodę. Możliwe jest, że nad planetą K2-18b tworzą się chmury a nawet pada z nich deszcz. Krąży ona w tak zwanej strefie zdatnej do zamieszkania wokół gwiazdy a jej temperatura może dopuszczać tam istnienie życia.

Ta skalista planeta jest osiem razy masywniejsza od Ziemi i znana jest jako super-Ziemia (to nazwa nadana planetom rozmiarów od Ziemi do Neptuna). „Super-Ziemie są w rzeczywistości najbardziej rozpowszechnionym typem planet w naszej galaktyce” – powiedział dr Ingo Waldmann, badacz planet pozasłonecznych w University College London, Wielka Brytania, jeden z naukowców, którzy donieśli o istnieniu wodnego świata K2-18b. Super-Ziemie są również możliwymi domami dla obcego życia.

Pierwsza planeta krążąca wokół aktywnej gwiazdy poza Układem Słonecznym została odkryta w 1995 roku. Od tego czasu kosmiczny teleskop Keplera zwiększył tempo odkryć i obecnie znanych jest już ponad 4000 egzoplanet. Początkowo najpowszechniejsze wydawały się tak zwane gorące Jowisze, gazowe olbrzymy krążące bardzo blisko swoich macierzystych gwiazd, jednak w miarę odnajdywania coraz większej liczby super-Ziem, naukowcy byli zaskoczeni ich obfitością.

Większość tych tajemniczych planet zostaje odkryta, gdy przechodząc przed tarczą swojej gwiazdy, wywołują lekki spadek jej jasności. Na tej podstawie naukowcy mogą obliczyć masę i promień planety, a dane wskazują, że planety te są zróżnicowane pod względem składu.

Super-Ziemie mogą być naprawdę zróżnicowane. Jako przykład może posłużyć 55 Cancri e, planeta z oceanem lawy o temperaturach wystarczająco wysokich, aby stopić żelazo, oraz Gliese 1214 b, która jest potencjalną oceaniczną planetą składającą się głównie z wody. Naukowcy wywnioskowali, które cząsteczki znajdują się w atmosferze planety, badając światło gwiazdy przez nią przechodzące.

Jednak trudno jest nam powiedzieć, co dzieje się na tych planetach. „Możemy patrzeć na powierzchnię gwiazdy, aby uzyskać wskazówki dotyczące chemii i składu planety, co daje nam wskazówki na temat ilości żelaza lub krzemu na planecie” – powiedział dr Razvan Caracas, mineralog planetarny z École Normale Supérieure de Lyon we Francji.

Jest to ważne, ponieważ od tego, czy jądro jest stałe, np. niklowe lub żelazo-niklowe oraz zewnętrzna otoczka rdzenia zbudowana jest z płynnego metalu, zależy czy planeta posiada pole magnetyczne czy nie. Ziemskie pole magnetyczne utrzymuje większość promieniowania słonecznego z dala od nas, odchylając strumienie naładowanych cząstek, aby nie dotarły do naszej planety. Badacze uważają, że tego rodzaju osłony byłyby konieczne, aby życie pojawiło się gdzieś indziej.

Dr Caracas nadzorował projekt ABISSE, w którym przeprowadzono symulacje komputerowe różnych mieszanin żelazo-niklowych pod bardzo wysokim ciśnieniem, aby zobaczyć, jak się zachowują. Są to metale, które prawdopodobnie znajdują się w jądrach super-Ziem, ale nie jest jasne, czy żelazo i nikiel zmieszałyby się ze sobą, rozdzieliły na różne warstwy lub stałyby się płynne pod ogromnym ciśnieniem wewnątrz dużych planet.

Dzięki zrozumieniu struktury jądra, która może wynikać z proporcji niklu i żelaza, naukowcy mają nadzieję zrozumieć, co może dziać się wewnątrz super-Ziemi bazując na tym, czego dowiadujemy się na podstawie ich składu chemicznego.

„Dwa jądra mogą zachowywać się inaczej. Jedno może mieć pole magnetyczne, drugie nie. Silne pole magnetyczne zapewnia lepszą ochronę powierzchni przed promieniami słonecznymi, a to oznacza, że mogą się tam tworzyć bardziej złożone cząsteczki organiczne” – wyjaśnia dr Caracas.

Dr Guillaume Fiquet, fizyk eksperymentalny z CNRS i Sorbonne University w Paryżu, próbuje zrozumieć wnętrza super-Ziem dzięki projektowi o nazwie PLANETDIVE. „Kiedy mówi się, że planeta nadaje się do zamieszkania, często ma to związek z obecnością pola magnetycznego, które samo w sobie wiąże się z posiadaniem pewnego rodzaju metalicznego jądra lub przynajmniej materiału przewodzącego” – powiedział.

Naukowiec bada, w jaki sposób materiały takie jak żelazo zachowują się pod ciśnieniem wewnątrz super-Ziem, które może wynosić do 1 terapascala, czyli trzy razy więcej, niż wynosi ciśnienie na Ziemi. To zmiażdży atomy razem i może zmienić właściwości materiałów, co oznacza, że nasza wiedza o tym, jak one zachowują się na Ziemi, może nie dotyczyć egzoplanet.

Dr Fiquet rzuca światło na tajemnicę, odtwarzając wysokie temperatury i ekstremalne ciśnienia, które mogą leżeć u podstaw tych egzotycznych planet. Robi to na znikomo małych skalach, strzelając potężnymi laserami w małe elementy metalu lub ściskając je między mikroskopijnymi kowadłami diamentowymi.

Ta eksperymentalna konfiguracja pomogła mu wykreślić krzywe topnienia dla pierwiastków takich jak żelazo, które prawdopodobnie znajduje się w rdzeniu super-Ziemi pod silnym ciśnieniem. Można je następnie wykorzystać do udoskonalenia właściwości materiałów, których naukowcy używają do wyciągania wniosków o tym, co dzieje się we wnętrzach super-Ziem i ostatecznie dowiedzieć się więcej o ich całkowitym składzie chemicznym, mówi dr Fiquet.

Tymczasem dr Waldmann prowadzi badania, które mają pomóc astronomom w postępowaniu z danymi o super-Ziemiach z przyszłych odkryć egzoplanet przy użyciu sztucznej inteligencji (AI). Jak powiedział dr Waldmann, potrzebujemy sztucznej inteligencji, ponieważ wszystkie dane są niezwykle trudne do analizy, gdyby robił to człowiek.

Super-Ziemie są głównymi kandydatkami do tego, że może na nich istnieć życie. Jego AI, opracowana w ramach projektu ExoAI, pomoże astronomom interpretować dane dotyczące na przykład obserwacji związków chemicznych w atmosferze egzoplanety i powiedzieć im, czy super-Ziemia jest interesującym celem dalszych badań, czy nie.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
European Commission

Vega


Załączniki:
1851px-Esa-hubble-k2-18a_impression.jpg
1851px-Esa-hubble-k2-18a_impression.jpg [ 321.02 KiB | Przeglądany 734 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 13 listopada 2019, 20:43 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Odległe światy pod wieloma słońcami

Czy Ziemia jest jedyną planetą we Wszechświecie nadającą się do zamieszkania, czy też jest gdzieś więcej światów, które są w stanie utrzymać życie? A jeżeli tak, to jak mogą one wyglądać? Aby odpowiedzieć na te zasadnicze pytania, naukowcy szukają miejsca dla egzoplanet: odległych światów, które krążą wokół innych gwiazd poza naszym Układem Słonecznym.

Do tej pory znanych jest ponad 4000 egzoplanet, większość z nich krąży wokół pojedynczych gwiazd podobnych do naszego Słońca. Astrofizyk dr Markus Mugrauer z Uniwersytetu Friedricha Schillera w Jenie odkrył i scharakteryzował dużo nowych układów wielokrotnych gwiazd, które posiadają egzoplanety. Odkrycia potwierdzają założenia, że istnienie kilku gwiazd wpływa na proces powstawania i rozwoju planet.

„Układy wielokrotne są bardzo powszechne w naszej galaktyce. Jeżeli takie układy posiadają planety, są one szczególnie interesujące dla astrofizyki, ponieważ układy planetarne w nich mogą różnić się od naszego Układu Słonecznego w sposób zasadniczy” – wyjaśnia Mugrauer. Aby dowiedzieć się więcej o tych różnicach, Mugrauer przeszukał w bazie danych Gaia ponad 1300 gwiazd posiadających egzoplanety, aby sprawdzić, czy mają one gwiazdy towarzyszące.

W ten sposób wykazał istnienie około 200 gwiazd towarzyszących gospodarzom egzoplanet, które znajdują się w odległości do 1600 lat świetlnych od Słońca. Z pomocą tych danych Mugrauer był w stanie bardziej szczegółowo scharakteryzować gwiazdy towarzyszące oraz ich układy. Odkrył on, że istnieją zarówno ciasne układy gwiazd, w których składniki znajdują się zaledwie 20 jednostek astronomicznych od siebie – co w naszym Układzie Słonecznym odpowiadałoby średniej odległości między Słońcem a Uranem – a także układy z gwiazdami oddalonymi od siebie o 9000 jednostek astronomicznych.

Gwiazdy towarzyszące różnią się również masą, temperaturą i stadium ewolucji. Najcięższe z nich są 1,4 razy masywniejsze od Słońca, podczas gdy najlżejsze mają zaledwie 8% masy Słońca. Większość gwiazd towarzyszących to lekkie, chłodne czerwone karły.

Jednak wśród słabych gwiezdnych towarzyszy zidentyfikowano także osiem białych karłów. Są to wypalone jądra gwiazd podobnych do Słońca, które mają wielkość zaledwie Ziemi ale są w połowie tak ciężkie, jak nasza dzienna gwiazda. Te obserwacje pokazują, że egzoplanety rzeczywiście mogą przetrwać ostatni etap ewolucji gwiazdy podobnej do Słońca.

Większość układów gwiazd posiadających egzoplanety zidentyfikowanych w tym badaniu posiada dwa składniki. Wykryto jednak także około dwóch tuzinów układów potrójnych a nawet poczwórnych. W analizowanym przedziale odległości, od około 20 do 10 000 jednostek astronomicznych, w sumie 15% badanych gwiazd występuje przynajmniej w układzie podwójnym. To tylko około połowa oczekiwanej liczby dla gwiazd podobnych do Słońca. Ponadto wykryte gwiazdy towarzyszące wykazują ok. pięć razy większe odległości do partnera niż ma to miejsce w zwykłych układach.

„Te dwa czynniki wzięte razem mogą wskazywać, że wpływ kilku gwiazd w układzie zakłóca proces powstawania planet, a także dalszy rozwój ich orbit” – mówi Mugrauer. Przyczyną tego może być po pierwsze grawitacyjny wpływ gwiezdnego towarzysza na dysk protoplanetarny okrążający gwiazdę macierzystą, w którym tworzą się planety. Później grawitacja gwiezdnego towarzysza wpływa na ruch planet wokół gwiazdy macierzystej.

Naukowiec chciałby kontynuować projekt w przyszłości. Również w przyszłości badana będzie różnorodność gwiazd gospodarzy egzoplanet przy wykorzystaniu danych z misji Gaia, a wszystkie wykryte gwiazdy towarzyszące zostaną dokładnie scharakteryzowane.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Uniwersytet w Jenie

Vega


Załączniki:
ProximaCent_ESO.jpg
ProximaCent_ESO.jpg [ 76.14 KiB | Przeglądany 729 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 15 listopada 2019, 18:09 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Dwa kosmiczne pawie pokazują gwałtowną historię Obłoków Magellana

W Wielkim Obłoku Magellana za pomocą ALMA odkryto dwa gazowe obłoki w kształcie pawia. Zespół astronomów znalazł kilka masywnych młodych gwiazd w złożonych obłokach o włóknistej strukturze. Odkrycie to bardzo dobrze zgadza się z symulacjami komputerowymi olbrzymich zderzeń gazowych obłoków. Według naukowców oznacza to, że włókna i młode gwiazdy są dowodami wskazującymi na gwałtowne interakcje między Małym i Wielkim Obłokiem Magellana 200 mln lat temu.

Astronomowie wiedzą, że gwiazdy powstają w zapadających się obłokach w przestrzeni. Jednak procesy formowania się olbrzymów, dziesięciokrotnie masywniejszych niż Słońce, nie są zbyt dobrze poznane, gdyż trudno jest upakować tak duże ilości materii w tak małej przestrzeni. Niektórzy badacze sugerują, że oddziaływania między galaktykami zapewniają idealne środowisko do powstawania masywnych gwiazd. Ze względu na potężną grawitację obłoki w galaktykach są wstrząsane, rozciągane i często się ze sobą zderzają. Ogromne ilości gazu są skompresowane w niezwykle małym obszarze, który może tworzyć ziarna masywnych gwiazd.

Zespół badaczy wykorzystał ALMA do zbadania struktury gęstego gazu w N159, tętniącego życiem regionu formujących się gwiazd w Wielkim Obłoku Magellana (LMC). Dzięki wysokiej rozdzielczości ALMA uzyskali szczegółową mapę obłoków w dwóch podregionach, N159E – Mgławica Motyl oraz N159W.

Co ciekawe, struktury obłoków w tych dwóch regionach wyglądają bardzo podobnie: włókna gazu w kształcie wachlarza rozciągające się na północ z czopami w najbardziej wysuniętych na południe punktach. Obserwacje ALMA wykazały także kilka masywnych młodych gwiazd we włóknach w obu regionach.

Nie jest naturalnym, że w dwóch regionach oddalonych od siebie o 150 lat świetlnych powstały obłoki o podobnym kształcie i to, że młode gwiazdy w nich zawarte mają podobny wiek. Musi być tego wspólna przyczyna. Wzajemne oddziaływanie między Małym i Wielkim Obłokiem Magellana wydaje się być najlepszym rozwiązaniem.

W 2017 roku Yasuo Fukui, profesor z Uniwersytetu Nagoya i jego zespół wykazali ruch wodoru w Małym Obłoku Magellana (LMC) i odkryli, że gazowy składnik tuż obok N159 ma inną prędkość, niż reszta obłoków. Zasugerowali hipotezę, że wybuch gwiazdy jest spowodowany masywnym przepływem gazu z SMC do LMC i że przepływ ten powstał w wyniku bliskiego spotkania obu galaktyk, do którego doszło 200 mln lat temu.

Para obłoków w kształcie pawia w dwóch regionach wskazanych przez ALMA dobrze pasuje do tej hipotezy. Symulacje komputerowe pokazują, że wiele włóknistych struktur powstaje w krótkim czasie po zderzeniu dwóch obłoków, co także wspiera tę ideę.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NAOJ

Vega


Załączniki:
20191114-alma-fig.jpg
20191114-alma-fig.jpg [ 72.62 KiB | Przeglądany 725 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 21 listopada 2019, 22:37 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Naukowcy znajdują dowody na brakującą gwiazdę neutronową

Pozostałości po spektakularnej supernowej, która zrewolucjonizowała nasze rozumienie tego, w jaki sposób gwiazdy kończą swoje życie, zostały w końcu dostrzeżone przez astronomów z Uniwersytetu w Cardiff.

Naukowcy twierdzą, że znaleźli lokalizację gwiazdy neutronowej, która pozostała po tym, gdy masywna gwiazda zakończyła swoje życie w gigantycznej eksplozji, prowadzącej do słynnej supernowej, znanej jako Supernowa 1987A.

Przez ponad 30 lat astronomowie nie byli w stanie zlokalizować gwiazdy neutronowej, ponieważ została ona ukryta za grubą chmurą kosmicznego pyłu.

Korzystając z anten ALMA zespół znalazł konkretną chmurę pyłu, jaśniejszą niż jej otoczenie, która pasuje do spodziewanej lokalizacji gwiazdy neutronowej.

Główny autor badania opublikowanego w The Astrophysical Journal, dr Phil Cigan z Cardiff University’s School of Physics and Astronomy, powiedział: „Po raz pierwszy możemy stwierdzić, że w tym obłoku, wewnątrz pozostałości po supernowej znajduje się gwiazda neutronowa. Jej światło zostało zasłonięte bardzo gęstym obłokiem pyłu, bezpośrednio blokującym światło gwiazdy neutronowej na wielu długościach fal.”

Dr Mikako Matsuura, inny wiodący członek zespołu badawczego, dodał: „Chociaż światło gwiazdy neutronowej jest pochłaniane przez otaczający ją obłok pyłu, to z kolei powoduje, że świeci on w promieniowaniu poniżej milimetra, co możemy obserwować za pomocą niezwykle czułych teleskopów ALMA.”

Wspominana supernowa została odkryta w 1987 roku w sąsiedniej galaktyce, Wielkim Obłoku Magellana, oddalonym od nas o zaledwie 160 000 lat świetlnych.

Była to najbliższa nam eksplozja supernowej obserwowana od ponad 400 lat, a od czasu jej odkrycia fascynuje astronomów, którym została dostarczona idealna okazja do zbadania faz przed, w trakcie i po śmierci gwiazdy.

Eksplozja supernowej, do której doszło pod koniec życia gwiazdy, doprowadziła do powstania ogromnej ilości gazu o temperaturze ponad miliona stopni. Gdy gaz zaczął się szybko schładzać poniżej temperatury 0 stopni Celsjusza, część przeobraziła się w kurz.

Od dłuższego czasu ten gęsty obłok był podawany jako wyjaśnienie faktu, że nie zaobserwowano brakującej gwiazdy neutronowej, ale wielu astronomów sceptycznie podchodziło do tego i zaczęło kwestionować, czy w ogóle rozumieją życie gwiazd.

„Nasze nowe odkrycie umożliwia astronomom lepsze zrozumienie tego, w jaki sposób masywne gwiazdy kończą swoje życie, pozostawiając po sobie wyjątkowo gęste gwiazdy neutronowe”, kontynuował dr Matsuura.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Cardiff University

Vega


Załączniki:
NS_norm-cropped.png
NS_norm-cropped.png [ 302.57 KiB | Przeglądany 278 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 23 listopada 2019, 14:19 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Trzy supermasywne czarne dziury w jądrze jednej galaktyki

Międzynarodowy zespół badaczy po raz pierwszy udowodnił, że galaktyka NGC 6240 zawiera trzy supermasywne czarne dziury. Obserwacje ukazują czarne dziury znajdujące się bardzo blisko siebie w jądrze galaktyki. Badanie wskazuje na proces jednoczesnego łączenia się galaktyk podczas formowania się największych z nich we Wszechświecie.

Masywne galaktyki, takie jak Droga Mleczna, zazwyczaj składają się z setek miliardów gwiazd i mają w swoich centrach czarną dziurę o masie od kilku milionów do kilkuset milionów mas Słońca. NGC 6240 to tzw. galaktyka nieregularna, ze względu na swój szczególny kształt. Do tej pory astronomowie zakładali, że powstała ona w wyniku zderzenia dwóch mniejszych galaktyk i dlatego ma dwie czarne dziury w swoim jądrze. Jej galaktyczni przodkowie zbliżyli się do siebie z prędkością kilku setek km/s i wciąż się łączą. Ten układ galaktyk znajdujących się w odległości ok. 300 mln lat świetlnych od nas – blisko, jak na kosmiczne standardy – został szczegółowo zbadany na wszystkich długościach fali i do tej pory był uważany za prototyp wzajemnego oddziaływania między galaktykami.

„Dzięki naszym obserwacjom byliśmy w stanie wykazać, że układ oddziałujących galaktyk NGC 6240 ma nie dwie – jak wcześniej zakładano – ale trzy supermasywne czarne dziury w swoim jądrze” – mówi prof. Wolfram Kollatschny z Uniwersytetu w Getyndze. Każda z nich ma masę 90 milionów Słońc. Zlokalizowane są w regionie o średnicy zaledwie 3000 lat świetlnych, to jest 1/100 całkowitego rozmiaru galaktyki. Do tej pory nie odkryto takiej koncentracji trzech supermasywnych czarnych dziur. Niniejszy przypadek dostarcza dowodów na proces jednoczesnego łączenia się trzech galaktyk wraz z ich centralnymi czarnymi dziurami” – dodaje dr Peter Weilbacher z Leibniz Institute for Astrophysics Potsdam (AIP).

Odkrycie tego potrójnego układu ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia ewolucji galaktyk w czasie. Do tej pory nie było możliwe wyjaśnienie, w jaki sposób największe i najbardziej masywne galaktyki, które znamy z naszego kosmicznego środowiska w „teraźniejszości”, powstały w wyniku zwykłych interakcji galaktyk i procesów scalania w ciągu minionych 14 mld lat (tyle w przybliżeniu wynosi wiek Wszechświata). Gdyby jednak zachodziły procesy jednoczesnego łączenia się kilku galaktyk, wówczas największe galaktyki z ich centralnymi supermasywnymi czarnymi dziurami mogłyby ewoluować znacznie szybciej. Obecne obserwacje dostarczają pierwszych wskazówek na temat tego scenariusza.

Do unikalnych, bardzo precyzyjnych obserwacji galaktyki NGC 6240 przy użyciu 8-metrowego teleskopu VLT zastosowano spektrograf 3D MUSE. Dzięki zastosowanej technologii uzyskiwane obrazy mają ostrość podobną do tych otrzymywanych z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a, ale dodatkowo zawierają widmo dla każdego obrazowanego piksela. Widma te były decydujące w określeniu ruchu i masy supermasywnych czarnych dziur w NGC 6240.

Naukowcy zakładają, że zaobserwowane bezpośrednie połączenie supermasywnych czarnych dziur w ciągu kilku milionów lat będzie również generować bardzo silne fale grawitacyjne. W dającej się przewidzieć przyszłości sygnały podobnych obiektów będą mogły być mierzone za pomocą planowanego satelitarnego detektora fal grawitacyjnych LISA i będą mogły być odkrywane przyszłe układy łączących się galaktyk.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University Goetingen

Vega


Załączniki:
pic_5e971224ca20191121100456.jpg
pic_5e971224ca20191121100456.jpg [ 315.14 KiB | Przeglądany 246 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 26 listopada 2019, 13:45 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Chemia w burzliwym ośrodku międzygwiezdnym

W przestrzeni kosmicznej odkryto ponad dwieście molekuł, niektóre z nich (jak Buckminsterfullerene) są bardzo złożonymi molekułami. Oprócz tego, że z natury są bardzo interesujące, molekuły te emitują ciepło, pomagając olbrzymim obłokom materii międzygwiazdowej ochłodzić się i skurczyć, tworząc nowe gwiazdy. Co więcej, astronomowie wykorzystują promieniowanie tych molekuł do badania warunków lokalnych, na przykład podczas formowania się planet w dyskach wokół młodych gwiazd.

Względna liczebność tych gatunków molekuł jest ważną, ale od dawna pozostaje zagadką, zależną od wielu czynników, m.in. od liczebności podstawowych pierwiastków i siły promieniowania pola UV po gęstość, temperaturę i wiek obłoku. Obfitość małych molekuł (tych z dwoma lub trzema atomami) jest szczególnie ważna, ponieważ stanowią one przejściowe etapy dla większych gatunków, a wśród nich te, które niosą ładunek netto, są jeszcze ważniejsze, ponieważ łatwiej poddają się reakcjom chemicznym. Obecne modele rozproszonego środowiska międzygwiezdnego zakładają równomierne warstwy gazu oświetlonego ultrafioletem o stałej gęstości lub gęstości, która zmienia się płynnie wraz z posuwaniem się w głąb obłoku. Problem polega na tym, że prognozowane modele często nie zgadzają się z obserwacjami.

Dekady obserwacji wykazały również, że ośrodek międzygwiezdny nie jest jednorodny, ale raczej burzliwy, z dużymi zmianami gęstości i temperatury na małych przestrzeniach. Astronom z CfA Shmuel Bialy kierował zespołem naukowców badających obfitość czterech kluczowych cząsteczek - H2, OH+, H2O+, and ArH+ - w naddźwiękowym i burzliwym ośrodku. Te konkretne cząsteczki są zarówno użytecznymi astronomicznymi próbnikami, jak i wysoce wrażliwymi na zmiany gęstości, które naturalnie powstają w niespokojnych ośrodkach. Opierając się na swoich wcześniejszych badaniach zachowanie wodoru w burzliwym ośrodku, naukowcy przeprowadzili szczegółowe symulacje komputerowe, które obejmują szeroki zakres chemicznych ścieżek wraz z modelami naddźwiękowych burzliwych ruchów w różnych scenariuszach wzbudzenia napędzanych promieniowaniem ultrafioletowym i kosmicznym. Ich wyniki wykazują dobrą zgodność. Zakres burzliwych warunków jest szeroki, a prognozy odpowiednio szerokie, jednak aby nowe modele lepiej tłumaczyły obserwowane zakresy, mogą być niejednoznaczne i wyjaśniać konkretną sytuację za pomocą kilku różnych kombinacji parametrów. Autorzy opowiadają się za dodatkowymi obserwacjami i modelami nowej generacji, aby ściślej ograniczyć wnioski.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CfA

Vega


Załączniki:
su201946.jpg
su201946.jpg [ 105.29 KiB | Przeglądany 219 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 27 listopada 2019, 20:26 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Radioteleskop odkrywa pozostałości martwych gwiazd w centrum Drogi Mlecznej

Radioteleskop z zachodniej Australii uchwycił nowy, spektakularny obraz centrum galaktyki, w której żyjemy, Drogi Mlecznej.

Obraz z teleskopu Murchison Widefield Array (MWA) pokazuje, jak wyglądałaby nasza galaktyka, gdyby ludzkie oczy widziały fale radiowe. Astrofizyk dr Natasha Hurley-Walker z ICRAR stworzyła ten obraz przy użyciu Pawsey Supercomputing Centre w Perth.

Obrazy uchwyciły miejsce znajdujące się w środku Drogi Mlecznej w kierunku, który astronomowie nazywają centrum Galaktyki.

Dane do badań pochodzą z przeglądu GaLactic and Extragalactic All-sky MWA, w skrócie GLEAM. Pomiar ma rozdzielczość 2 minut łuku (mniej więcej taką samą jak ludzkie oko) i mapuje niebo za pomocą fal radiowych na częstotliwościach między 72 a 231 MHz (radio FM to ok. 100 MHz).

Dzięki tak szerokiemu zakresowi częstotliwości możliwe jest rozdzielenie różnych nakładających się obiektów, gdy patrzy się w kierunku centrum Galaktyki.

Korzystając z tych obrazów, dr Hurley-Walker i jej koledzy odkryli pozostałości 27 masywnych gwiazd, które eksplodowały jako supernowe pod koniec swojego życia. Gwiazdy te były 8 lub więcej razy masywniejsze, niż Słońce, zanim uległy zniszczeniu przed tysiącami lat.

Młodsze i bliższe pozostałości po supernowych, lub te w bardzo gęstym otoczeniu są łatwe do wykrycia, i znanych jest już 295 takich obiektów.

W przeciwieństwie do innych instrumentów, MWA może znaleźć te, które są starsze, oddalone lub zlokalizowane są w bardzo pustym środowisku.

Dr Hurley-Walker powiedziała, że jedna z nowo odkrytych pozostałości po supernowej znajduje się w takim pustym obszarze przestrzeni kosmicznej, daleko od płaszczyzny Galaktyki, a więc pomimo tego, że jest dość młoda, jest również bardzo słaba. Jak mówi, są to pozostałości gwiazdy, która zmarła mniej, niż 9 000 lat temu, co oznacza, że eksplozja mogła być widoczna dla rdzennych mieszkańców Australii w owym czasie.

Ekspert w astronomii kulturowej, prof. Duane Hamacher z University of Melbourne, powiedział, że niektóre tradycje Aborygenów opisują pojawiające się na niebie jasne nowe gwiazdy, ale nie znamy żadnych definitywnych tradycji opisujących to konkretne wydarzenie.

Dr Hurley-Walker powiedziała, że dwie odkryte pozostałości po supernowych są dość niezwykłymi „sierotami”, znalezionymi w regionie nieba, w którym nie ma masywnych gwiazd, co oznacza, że przyszłe poszukiwania w innych takich regionach mogą być bardziej skuteczne niż oczekiwali astronomowie. Jednocześnie inne odkryte w tym przeglądzie pozostałości po supernowych są bardzo stare.

Teleskop MWA jest prekursorem największego na świecie radioteleskopu, Square Kilometre Array, który ma zostać zbudowany w Australii i Afryce Południowej po 2021 roku.

MWA jest idealny do wyszukiwania tego typu obiektów, jednak jego czułość i rozdzielczość są dość ograniczone.

Część SKA, która zostanie zbudowana w tym miejscu co WMA, będzie tysiące razy bardziej wrażliwa i będzie miała znacznie lepszą rozdzielczość, więc powinna znaleźć tysiące pozostałości po supernowych, które powstały w ciągu ostatnich 100 000 lat, nawet po drugiej stronie Drogi Mlecznej.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
ICRAR

Vega


Załączniki:
rogues_gallery_v2.png
rogues_gallery_v2.png [ 2.25 MiB | Przeglądany 196 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 28 listopada 2019, 20:01 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Gwiazdowa czarna dziura, której nie powinno być

Szacuje się, że w naszej Drodze Mlecznej jest 100 mln gwiazdowych czarnych dziur – kosmicznych ciał utworzonych przez zapadnięcie się masywnych gwiazd i tak gęstych, że nawet światło nie jest w stanie z nich uciec. Do tej pory naukowcy oszacowali masę pojedynczej gwiazdowej czarnej dziury w naszej galaktyce na nie więcej niż 20 mas Słońca. Ale odkrycie ogromnej czarnej dziury obaliło to założenie.

Zespół kierowany przez prof. LIU Jifenga z Narodowego Obserwatorium Astronomicznego Chin (NAOC) zauważył gwiazdową czarną dziurę o masie 70 Słońc. Monstrualna czarna dziura znajduje się 15 000 lat świetlnych od Ziemi i została nazwana przez naukowców LB-1.

Odkrycie to było dużą niespodzianką. „Zgodnie z większością obecnych modeli ewolucji gwiazd, czarne dziury o takiej masie nie powinny istnieć w naszej galaktyce. Myśleliśmy, że bardzo masywne gwiazdy o składzie chemicznym typowym dla Drogi Mlecznej muszą wyrzucić większość gazu gdy zbliżają się do końca swojego życia. Dlatego nie powinny pozostać po nich tak masywne obiekty. LB-1 jest dwa razy większa, niż było uważane za możliwe” – powiedział prof. LIU.

Jeszcze kilka lat temu gwiazdowe czarne dziury można było odkryć tylko wtedy, gdy pochłonęły gaz z gwiazdy towarzyszącej. Proces ten tworzy silne emisje rentgenowskie, wykrywalne z Ziemi, które wskazują obecność zapadniętego obiektu,

Ogromna większość gwiazdowych czarnych dziur w naszej galaktyce nie jest jednak zaangażowana w kosmiczny bankiet, a zatem nie emitują promieniowania X. W rezultacie tylko ok. dwa tuziny czarnych dziur w Galaktyce zostało dobrze zidentyfikowane i zmierzone.

Aby zapobiec temu ograniczeniu, prof. LIU i jego współpracownicy zbadali niebo przy pomocy chińskiego teleskopu Large Sky Area Multi-Object Fiber Spectroscopic Telescope (LAMOST), szukając gwiazd krążących wokół niewidzialnych obiektów, przyciąganych przez grawitację.

Ta technika obserwacyjna została po raz pierwszy zaproponowana przez angielskiego naukowca Johna Michella w 1783 r., ale stała się możliwa do zrealizowania dopiero dzięki najnowszym udoskonaleniom technologicznym teleskopów i detektorów.

Jednak takie poszukiwania są jak szukanie przysłowiowej igły w stogu siana: tylko jedna gwiazda na tysiąc może krążyć wokół czarnej dziury.

Po wstępnym odkryciu, do określenia parametrów fizycznych układu wykorzystano największe na świecie teleskopy optyczne: 10,4-metrowy hiszpański Gran Telescopio Canarias i 10-metrowy teleskop Keck I w Stanach Zjednoczonych. Rezultaty były fantastyczne: zaobserwowano gwiazdę ośmiokrotnie masywniejszą od Słońca okrążającą czarną dziurę o masie 70 Słońc w czasie 79 dni.

Odkrycie LB-1 idealnie dopasowuje się do kolejnego przełomu w astrofizyce. Ostatnio detektory LIGO i Virgo zaczęły wychwytywać fale w czasoprzestrzeni wywołane zderzeniami czarnych dziur w odległych galaktykach. Co ciekawe, czarne dziury uczestniczące w takich zdarzeniach są również znacznie większe niż to, co wcześniej uważano za typowe.

Bezpośrednia obserwacja LB-1 dowodzi, że ta populacja nadmiernie masywnych czarnych dziur istnieje nawet na naszym własnym podwórku. „To odkrycie zmusza nas do ponownego zbadania modeli powstawania czarnych dziur o masie gwiazdowej” – powiedział dyrektor LIGO, prof. David Reitze z University of Florida w USA.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CAS

Vega


Załączniki:
W020191122534837240451.jpg
W020191122534837240451.jpg [ 47.6 KiB | Przeglądany 165 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 02 grudnia 2019, 22:05 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Czarna dziura czy nowo narodzone gwiazdy? SOFIA odkrywa galaktyczną łamigłówkę

W nowym badaniu naukowcy zastanawiają się nad czarną dziurą, która wydaje się zmieniać galaktyczne środowisko w sposób zwykle kojarzony z nowo narodzonymi gwiazdami.

Czarne dziury są z natury dziwne, a ich siły grawitacyjne tak silne, że nic, nawet światło, nie może z nich uciec. Ponieważ aktywne czarne dziury pochłaniają gaz i pył, część tej materii jest wypuszczana na zewnątrz jako strumienie cząsteczek o wysokiej energii oraz promieniowanie. Zazwyczaj dżety te są prostopadłe do galaktyki gospodarza, ale obserwatorium SOFIA (Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy) znalazło taki, który strzela bezpośrednio do swojej galaktyki.

Strumień ten podgrzewa gaz wokół centrum galaktyki w sposób charakterystyczny dla rodzących się gwiazd. Skłania to naukowców do ponownej oceny swoich wyobrażeń na temat kluczowego gazu powiązanego z młodymi gwiazdami oraz na temat tego, w jaki sposób czarne dziury ogólnie wpływają na swoje galaktyki gospodarzy.

Gwiazdy rodzą się w obłokach gazu i pyłu. Jest to proces ukryty przed naszym spojrzeniem w świetle widzialnym. Ale światło podczerwone, którego nasze oczy nie widzą, może przenikać te obłoki. SOFIA wykorzystuje promieniowanie podczerwone do badania narodzin gwiazd. Jednak nawet mając potężne teleskopy, astronomowie nie widzą szczegółów takich jak nowo narodzone gwiazdy w bardzo odległych galaktykach. Zamiast tego szukają oznak gazu ogrzewanego przez takie gwiazdy, zwanego zjonizowanym węglem. Ponieważ zjonizowany węgiel jest tak często spotykany w związku z nowonarodzonymi gwiazdami, naukowcy zakładają, że powstawanie gwiazd zachodzi, gdy znajdą gaz w odległych galaktykach.

Jednak gdy naukowcy z SOFIA badali pięć pobliskich galaktyk z aktywnymi czarnymi dziurami, odkryli, że ta o najniższym wskaźniku narodzin gwiazd zawiera najbardziej zjonizowany węgiel. W rzeczywistości było go 10 razy więcej niż w innych galaktykach o podobnej wielkości i składzie. Ale wskaźnik narodzin gwiazd jest tak niski, że może wyprodukować tylko 25% wykrytego gazu. Innymi słowy, same nowo narodzone gwiazdy nie były w stanie wyjaśnić obfitości zjonizowanego węgla. Musi istnieć inne wyjaśnienie tej ważnej sygnatury chemicznej.

Zespół wykorzystał instrument SOFIA nazwany Field Imaging Far-Infrared Line Spectrometer (FIFI-LS), aby dokładnie zbadać galaktykę HE 1353-1917. Odkryli, że strumień czarnej dziury strzela promieniowaniem bezpośrednio w galaktykę, a nie w otaczającą ją przestrzeń. Większość zjonizowanego węgla jest skoncentrowana w pobliżu galaktycznej aktywnej czarnej dziury, co wskazuje, że tajemniczym źródłem gazu jest intensywne promieniowanie wytwarzane przez strumień czarnej dziury.

Jest to sprzeczne z od dawna przyjętym założeniem, że zjonizowany węgiel jest przede wszystkim wizytówką nowo narodzonych gwiazd.

Informacje z pobliskich galaktyk, takie jak sposób, w jaki czarne dziury mogą tworzyć zjonizowany węgiel i wpływają na późniejszą ewolucję galaktyki, są kluczowe dla zrozumienia danych z innych obserwatoriów, w tym z ALMA w Chile. Radioteleskopy badają niektóre z najodleglejszych i najsłabszych galaktyk, które często znajdują się tak daleko, że nawet potężne teleskopy mogą je wykryć jedynie jako punkt światła. Światło to jest pełne informacji, ale szczegóły dotyczące pobliskich galaktyk zebrane przez SOFIA są wymagane do interpretacji danych z najodleglejszych regionów Wszechświata. Teraz naukowcy wiedzą, że wysoki poziom zjonizowanego węgla w odległej galaktyce może wskazywać nie tylko na to, że rodzi się wiele gwiazd, ale także, że strumień czarnej dziury może być odpowiedzialny za te same rodzaje sygnatur chemicznych.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NASA

Vega


Załączniki:
sofia_black_hole_friday_nov_2019.png
sofia_black_hole_friday_nov_2019.png [ 591.56 KiB | Przeglądany 124 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 05 grudnia 2019, 21:50 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Najbardziej masywna czarna dziura w pobliskim Wszechświecie

Czarne dziury występują w kosmosie w różnych rozmiarach i o różnych masach. Rekord obecnie należy do okazu w gromadzie galaktyk Abell 85, w której znajduje się ultra-masywna czarna dziura o masie 40 mld mas Słońca w środku galaktyki centralnej Holm 15A. Astronomowie z grupy badawczej astronoma Ralf Bendera z Instytutu Maxa Plancka odkryli to, oceniając dane fotometryczne, a także nowe obserwacje spektralne wykonane za pomocą VLT.

Mimo, że galaktyka centralna gromady Abell 85 ma olbrzymią masę w widocznych gwiazdach stanowiącą 2 biliony mas Słońca, środek galaktyki jest wyjątkowo rozproszony i słaby. Właśnie dlatego astronomowie się nią zainteresowali. Ten rozproszony centralny region w galaktyce jest prawie tak duży, jak Wielki Obłok Magellana, co było podejrzaną wskazówką dotyczącą obecności czarnej dziury o bardzo dużej masie.

Gromada galaktyk Abell 85, która składa się z ponad 500 pojedynczych galaktyk, znajduje się w odległości 700 mln lat świetlnych od Ziemi, dwukrotnie większej, niż w przypadku poprzednich bezpośrednich pomiarów masy czarnej dziury.

Nowe dane uzyskane z Obserwatorium USM Wendelstein na Uniwersytecie Ludwiga Maximiliana i przy pomocy instrumentu MUSE na VLT pozwoliły zespołowi na oszacowanie masy bezpośrednio na podstawie ruchów gwiazd wokół jądra galaktyki. Mając masę 40 mld Słońc jest to najbardziej masywna czarna dziura znana obecnie w lokalnym Wszechświecie.

Profil światła galaktyki pokazuje centrum o wyjątkowo niskiej i bardzo rozproszonej jasności powierzchniowej, znacznie słabszej, niż w innych galaktykach eliptycznych. Oznacza to, że większość gwiazd w centrum musiała zostać usunięta w wyniku interakcji we wcześniejszych procesach łączeniach się galaktyk.

W powszechnie przyjętym poglądzie jądra w tak masywnych galaktykach eliptycznych powstają w wyniku tak zwanego „czyszczenia rdzenia”: przy połączeniu dwóch galaktyk oddziaływania grawitacyjne między ich łączącymi się centralnymi czarnymi dziurami prowadzą do proc grawitacyjnych, które wyrzucają gwiazdy na przeważnie radialne orbity od centrum galaktyki, która pozostała. Jeżeli gaz nie pozostaje w centrum, aby utworzyć nowe gwiazdy – jak w młodszych galaktykach – prowadzi to do wyczerpania jądra.

Nawet przy tak niezwykłej historii łączenia naukowcy mogliby ustalić nowy i solidny związek pomiędzy masą czarnej dziury a jasnością powierzchniową galaktyki: z każdym połączeniem czarna dziura zyskuje masę, a centrum galaktyki traci gwiazdy. Astronomowie mogliby wykorzystać tę zależność do oszacowania masy czarnej dziury w bardziej odległych galaktykach, gdzie bezpośrednie pomiary ruchów gwiazdowych wystarczająco blisko czarnej dziury nie są możliwe.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
MPG

Vega


Załączniki:
original.jpg
original.jpg [ 344.49 KiB | Przeglądany 96 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 grudnia 2019, 18:39 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 1060
Oddział PTMA: Kraków
Skład gazowych olbrzymów nie jest zdeterminowany przez gwiazdę gospodarza

Zaskakująca analiza składu gazowych olbrzymów i ich gwiazd macierzystych pokazuje, że nie ma silnej zależności między składem chemicznym, jeżeli chodzi o pierwiastki cięższe niż wodór i hel. Odkrycie to ma ważne implikacje dla naszego zrozumienia procesu formowania się planet.

W młodości gwiazdy otoczone są wirującym dyskiem gazu i pyłu, z którego rodzą się planety. Astronomowie od dawna zastanawiają się, jak bardzo skład gwiazd determinuje materię, z której zbudowane są planety – pytanie, które łatwiej jest zadać, skoro wiemy, że galaktyka pełna jest egzoplanet.

Jak wyjaśnia Johanna Teske, autorka pracy opublikowanej w The Astronomical Journal, zrozumienie związku między składem chemicznym gwiazdy i jej planet może rzucić światło na proces formowania się planet.

Wcześniejsze badania wykazały, że występowanie gazowych olbrzymów wzrasta wokół gwiazd o wyższym stężeniu ciężkich pierwiastków, innych niż wodór i hel. Uważa się, że dostarcza to dowodów na jedną z głównych konkurencyjnych teorii na temat powstawania planet, która sugeruje, że gazowe olbrzymy formują się od powolnej akrecji materii dysku do momentu powstania jądra o masie ok. 10 razy większej niż masa Ziemi. W tym momencie skaliste niemowlęce planetozymale mogą otoczyć się wodorem i helem rodząc dojrzałą olbrzymią gazową planetę.

Teske, Daniel Thorngren – współautor pracy – i ich koledzy porównali zawartość ciężkich pierwiastków 24 chłodnych gazowych olbrzymów z obfitością „pierwiastków tworzących planety” – węgiel, tlen, magnez, krzem, żelazo i nikiel w 19 gwiazdach-gospodarzach.

Byli zaskoczeni, gdy stwierdzili, że nie ma zależności między ilością ciężkich pierwiastków w olbrzymich planetach a ilością pierwiastków tworzących planety w ich gwiazdach-gospodarzach. Jak więc astronomowie mogą wyjaśnić ustanowiony trend, że gwiazdy bogate w ciężkie pierwiastki częściej posiadają gazowe olbrzymy?

Jedna wskazówka może pochodzić z wyników badań dotyczących łączenia ciężkich pierwiastków w grupy, które odzwierciedlają ich charakterystykę. Autorzy zauważyli wstępną zależność między pierwiastkami ciężkimi planety a względną obfitością węgla i tlenu gwiazdy macierzystej, które są nazywane pierwiastkami lotnymi.

Taske powiedziała: „Jestem podekscytowana dalszym badaniem tego niepewnego wyniku i mam nadzieję, że dodam więcej informacji do naszego zrozumienia związków między składem chemicznym gwiazd i planet z nadchodzących misji, takich jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który będzie w stanie mierzyć pierwiastki w atmosferach egzoplanet.”

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Carnegie Science

Vega


Załączniki:
Kepler-432b_Crop_0.jpg
Kepler-432b_Crop_0.jpg [ 130.86 KiB | Przeglądany 89 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 7D, Canon 15-85, Canon 75-300, Canon 50/1.8, Samyang Fish Eye 8mm
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 541 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 24, 25, 26, 27, 28  Następna

Czas środkowoeuropejski letni


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Baidu [Spider] i 6 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group