Dzisiaj jest 20 września 2018, 09:17

Czas środkowoeuropejski letni




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 274 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14
Autor Wiadomość
Post: 30 sierpnia 2018, 18:58 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
ALMA obserwuje potężną galaktykę we wczesnym Wszechświecie

Astronomowie uzyskali najbardziej szczegółowy anatomiczny wykres potężnej galaktyki, która znajduje się 12,4 mld lat świetlnych stąd. Korzystając z ALMA, zespół wykazał, że obłoki molekularne w galaktyce są wysoce niestabilne, co prowadzi do niekontrolowanego tworzenia gwiazd. Potężne galaktyki uważane są za przodków olbrzymich galaktyk eliptycznych w obecnym Wszechświecie, dlatego więc odkrycia te otwierają drogę do zrozumienia procesów powstawania i ewolucji tego typu galaktyk.

Potężne galaktyki tworzą gwiazdy w zadziwiającym tempie – 1000x szybciej, niż ma to miejsce w naszej galaktyce. Dlaczego jednak są one tak aktywne? Aby rozwiązać ten problem, naukowcy muszą poznać środowisko wokół gwiezdnych żłobków. Obrazowanie szczegółowych map obłoków molekularnych jest ważnym krokiem we wstępnym zapoznaniu się z tymi kosmicznymi potworami.

Astronomowie celowali w kapryśną galaktykę COSMOS-AzTEC-1. Odkryto ją po raz pierwszy przy użyciu teleskopu Jamesa Clerka Maxwella zlokalizowanego na Hawajach, a później z pomocą teleskopu Large Millimeter Telescope w Meksyku odkryto ogromną ilość tlenku węgla w galaktyce i ujawniono jej ukrytą gwiazdotwórczość. Obserwacje LMT mierzyły także odległość do galaktyki, na podstawie których stwierdzono, że wynosi ona 12,4 mld lat świetlnych.

Badacze odkryli, że COSMOS-AzTEC-1 jest bogata w składniki gwiazd, ale wciąż trudno było odkryć naturę kosmicznego gazu w galaktyce. Zespół wykorzystał wysoką rozdzielczość i czułość ALMA do obserwacji tej potężnej galaktyki i uzyskania szczegółowej mapy rozkładu i ruchu gazu. Dzięki najbardziej rozbudowanej konfiguracji anten ALMA wynoszącej 16 metrów, uzyskano mapę gazu molekularnego o największej rozdzielczości tej odległej potężnej galaktyki.

Astronomowie odkryli, że istnieją dwa duże obłoki oddalone o kilka tysięcy lat świetlnych od centrum galaktyki. W najbardziej odległych galaktykach gwiazdotwórczych gwiazdy aktywnie tworzą się w centrum. Zaskakujące więc było odnalezienie obłoków poza centrum.

Naukowcy zbadali następnie naturę gazu w COSMOS-AzTEC-1 i odkryli, że obłoki w niej są bardzo niestabilne, co jest niezwykłe. W typowej sytuacji grawitacja wewnętrzna oraz zewnętrzne ciśnienie w obłokach są zrównoważone. Gdy grawitacja pokona ciśnienie, obłok gazu zapada się i tworzy gwiazdy w szybkim tempie. Następnie gwiazdy i supernowe wybuchają razem, co zwiększa ciśnienie zewnętrzne. W rezultacie grawitacja i ciśnienie osiągają zrównoważony stan, a tworzenie się gwiazd przebiega w umiarkowanym tempie. W ten sposób powstawanie gwiazd w galaktykach wykazuje niekontrolowane tworzenie się gwiazd i przekształcają się one w potężne galaktyki.

Zespół oszacował, że gaz w COSMOS-AzTEC-1 zostanie całkowicie wykorzystany za 100 mln lat, czyli 10 razy szybciej, niż w innych galaktykach tworzących gwiazdy.

Dlaczego jednak gaz w COSMOS-AzTEC-1 jest tak niestabilny? Badacze nie mają jeszcze ostatecznej odpowiedzi, ale możliwą przyczyną jest łączenie się galaktyk. Zderzenie galaktyki mogło skutecznie przetransportować gaz na niewielki obszar i spowodować intensywne powstawanie gwiazd.

W tej chwili astronomowie mają dowód na połączenie się tej galaktyki. Obserwując inne podobne galaktyki przy pomocy ALMA chcą odkryć związek z między łączeniem się galaktyk i potężnymi galaktykami.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
ALMA

Vega


Załączniki:
20180929-header-880x405.jpg
20180929-header-880x405.jpg [ 53.29 KiB | Przeglądany 237 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 04 września 2018, 15:35 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
Spadające gwiazdy kluczem do zrozumienia umierających gwiazd

Międzynarodowy zespół naukowców zaproponował nową metodę badania mechanizmu wewnętrznego wybuchów supernowych. Metoda ta wykorzystuje meteoryty i jest wyjątkowa pod tym względem, że może określać udział antyneutrin elektronowych, enigmatycznych cząstek, których nie można śledzić innymi metodami.

Supernowe są ważnymi elementami w ewolucji gwiazd i galaktyk, ale szczegóły tego, w jaki sposób dochodzi do eksplozji wciąż pozostają nieznane. Badania prowadzone przez Takehito Hayakawę znalazły sposób na prześledzenie roli antyneutrin elektronowych w supernowych. Poprzez pomiar ilości izotopu rutenu (98Ru) w meteorytach, powinno być możliwe oszacowanie, ile technetu (98Tc) było obecne w materii, z której powstał Układ Słoneczny. Ilość 98Tc jest wrażliwa na właściwości, takie jak temperatura antyneutrin elektronowych w procesie supernowej; jak również na to, ile czasu upłynęło pomiędzy wybuchem supernowej i procesem formowania się Układu Słonecznego.

Hayakawa wyjaśnia: „Istnieje sześć gatunków neutrin. Wcześniejsze badania wykazały, że izotopy neutrin są wytwarzane głównie przez pięć rodzajów neutrin, innych niż antyneutrino elektronowe. Znajdując izotop neutrina syntetyzowanego głównie przez antyneutrino elektronowe, możemy oszacować temperatury wszystkich sześciu rodzajów neutrin, które są istotne w zrozumieniu mechanizmu wybuchu supernowej.”

Pod koniec swojego życia potężna gwiazda ginie w eksplozji znanej jako supernowa. Eksplozja ta wyrzuca większość masy gwiazdy w przestrzeń kosmiczną. Następnie masa ta jest przetwarzana w nowe gwiazdy i planety, dzięki czemu pozostawia wyraźne chemiczne znaczniki, które mówią naukowcom o tej supernowej. Meteory, czasem nazywane spadającymi gwiazdami, powstały z materii pozostałej po narodzinach Układu Słonecznego, zachowując w ten sposób oryginalne sygnatury chemiczne.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NAO

Vega


Załączniki:
20180904-theory-fig-full.jpg
20180904-theory-fig-full.jpg [ 323.63 KiB | Przeglądany 229 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 05 września 2018, 16:09 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
Przesłonięte supernowe dostarczają wskazówek dotyczących ewolucji gwiazd

Pod koniec swojego życia czerwony nadolbrzym eksploduje jako supernowa bogata w wodór. Porównując wyniki obserwacji z modelami symulacji, międzynarodowy zespół badaczy odkrył, że w wielu przypadkach eksplozja ma miejsce wewnątrz gęstej chmury materii otaczającej gwiazdę. Wynik ten całkowicie zmienia nasze rozumienie ostatniego etapu ewolucji gwiazd.

Zespół badaczy pod kierownictwem Francisco Förster z Uniwersytetu w Chile użył Teleskopu Blanco do znalezienia 26 supernowych pochodzących od czerwonych nadolbrzymów. Celem naukowców było zbadanie krótkiego błysku światła poprzedzającego główny wybuch supernowej. Jednak nie mogli znaleźć żadnych oznak tego zjawiska. Okazało się także, że 24 z tych supernowych pojaśniało szybciej, niż się tego spodziewali astronomowie.

Aby rozwiązać tę zagadkę, Takashi Moriya z NAOJ przeprowadził symulację modeli 518 zmian jasności supernowych i porównał je z wynikami obserwacyjnymi. Zespół odkrył, że modele z warstwą materii okołogiwazdowej o masie ok. 10% masy Słońca, która otacza supernowe dobrze pasują do obserwacji. Ta okołogwiazdowa materia ukrywa wybuch, zatrzymując jego światło. Późniejsze zderzenie się materii wyrzucanej z supernowej z materią otaczającą gwiazdę tworzy silną falę uderzeniową, która wytwarza dodatkowe światło, powodując jej szybsze pojaśnienie.

Moriya wyjaśnia: „Pod koniec jej życia jakiś mechanizm we wnętrzu gwiazdy musi spowodować, że zrzuci ona masę, która najpierw tworzy warstwę wokół gwiazdy. Nie mamy jeszcze dobrego pomysłu dotyczącego mechanizmu powodującego tę utratę masy. Znalezienie go będzie również istotne w ukazaniu mechanizmu wybuchu supernowej i w genezie różnorodności w supernowych.”

Obserwacje zostały wykonane przez Teleskop Bianco w Cerro Tololo Inter-American Observatory przez sześć nocy w 2014 r. i osiem nocy w 2015 r. Symulacje Moriya zostały przeprowadzone na grupie komputerów NAOJ Center for Computational Astrophysics. Badanie zostało opublikowane 3 września 2018 r. w Nature Astronomy.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NAO

Vega


Załączniki:
20180904-sbo-fig-full.jpg
20180904-sbo-fig-full.jpg [ 127.71 KiB | Przeglądany 222 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 września 2018, 15:04 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
Najmłodszy dysk akrecyjny wykryty w obszarze gwiazdotwórczym

Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez Chin-Fei Lee z Academia Sinica Institute of Astronomy and Astrophysics (ASIAA) odkrył przy pomocy ALMA bardzo mały dysk akrecyjny utworzony wokół jednej z najmłodszych znanych protogwiazd. Odkrycie to stawia ograniczenie dla obecnej teorii powstawania dysków silniej, niż do tej pory, przesuwając czas ich powstawania o kilka rzędów wstecz. Ponadto udało się wykryć zwarty, rotujący wypływ, który może śledzić wiatr dysku odprowadzający moment pędu, tym samym ułatwiając proces tworzenia się dysku.

ALMA jest na tyle potężna, że potrafi dostrzec dysk akrecyjny o promieniu zaledwie 15 jednostek astronomicznych (j.a.). Ponieważ ten dysk jest kilka razy młodszy od wcześniej dostrzeżonego najmłodszego dysku, wynik ten dostarcza silniejszego ograniczenia dla obecnych teorii tworzenia się dysków przesuwając kilkukrotnie moment początku procesu formowania się dysku. Co więcej, wraz z poprzednimi wynikami dotyczącymi starszych dysków, wyniki te faworyzują model, w którym promień dysku rośnie liniowo wraz z masą protogwiazdy, co z kolei wspiera scenariusz „wczesnego startu, powolnego wzrostu” dysków akrecyjnych wokół protogwiazd.

HH 211 to jeden z najmłodszych układów protogwiazd w Perseuszu, znajdująca się w odległości około 770 lat świetlnych stąd. Centralna protogwiazda ma wiek około 10 000 lat i masę poniżej 0,05 masy Słońca. Z jej biegunów emitowane są potężne strumienie materii, a zatem musi intensywnie akreować materię.

Wcześniejsze poszukiwania z rozdzielczością około 50 j.a. pozwoliły na odkrycie jedynie niewielkich śladów małego dysku pyłowego w pobliżu protogwiazdy. Teraz, dzięki rozdzielczości ALMA dochodzącej do 7 j.a. (czyli siedem razy więcej) nie tylko udało się wykryć ale także przestrzennie rozdzielić dysk na falach submilimetrowych. Jest to dysk zwrócony do nas krawędzią, który zasila centralną protogwiazdę i ma promień około 15 j.a. Dysk jest gruby, co oznacza, że ziarna pyłu emitujące promieniowanie submilimetrowe jeszcze muszą ułożyć się w płaszczyźnie dysku. W przeciwieństwie do wcześniej zbadanego starszego dysku HH 212, który od strony krawędzi wygląda jak duży hamburger, ten młody przypomina małą bułkę. Wydaje się więc, że ten mały dysk w późniejszej fazie przerodzi się z małej bułki w dużego hamburgera (opis dosłowny autorów artykułu!).

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
ASIAA

Vega


Załączniki:
Dysk_akrecyjny.png
Dysk_akrecyjny.png [ 711.91 KiB | Przeglądany 217 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 07 września 2018, 13:52 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
Obserwacje radiowe potwierdzają super szybki wyrzut materii z łączących się gwiazd neutronowych

Precyzyjne pomiary za pomocą radioteleskopów National Science Foundation (NSF) ujawniły, że wąski strumień cząstek poruszających się z prędkością zbliżoną do prędkości światła wybuchł w przestrzeni międzygwiezdnej, gdy doszło do połączenia się pary gwiazd neutronowych znajdujących się w galaktyce oddalonej od nas o 130 mln lat świetlnych. Zdarzenie miało miejsce w sierpniu 2017 roku, czego następstwem była detekcja fal grawitacyjnych. Było to pierwsze zdarzenie, z którego wykryto zarówno fale grawitacyjne jak i elektromagnetyczne, w tym promieniowanie gamma, X, radiowe oraz światło widzialne.

Następstwa tego połączenia (nazwanego GW170817) obserwowano przy użyciu kosmicznych i naziemnych teleskopów na całym świecie. Naukowcy obserwowali, jak właściwości fal zmieniają się z czasem i wykorzystali zmiany jako wskazówki do odczytania natury zjawisk, które nastąpiły po zderzeniu.

Jedno pytanie, które się wyróżniało, nawet kilka miesięcy po połączeniu, dotyczyło tego, czy zdarzenie wytworzyło wąski, szybko poruszający się strumień materii, który trafił do przestrzeni międzygwiazdowej. Było to ważne, ponieważ takie dżety są niezbędne do stworzenia typu rozbłysków gamma, które według teoretyków powinny być wywołane połączeniem się dwóch gwiazd neutronowych.

Odpowiedź na to pytanie pojawiła się, gdy astronomowie użyli kombinacji teleskopów VLBA, VLA oraz GBT i odkryli, że region emisji radiowej z połączenia porusza się, a ruch był tak szybki, że tylko dżet mógł wytłumaczyć tę prędkość.

Astronomowie zmierzyli pozorny ruch, który jest cztery razy szybszy od światła. Ta iluzja, nazywana ruchem nadświetlnym, powstaje, gdy strumień jest skierowany niemal dokładnie w stronę Ziemi, a materia w nim porusza się z prędkością zbliżoną do światła.

Obiekt był obserwowany 75 dni po zderzeniu a następnie po 230 dniach.

Bazując na tych analizach, można oszacować, że dżet jest najprawdopodobniej bardzo wąski (co najwyżej 5o szerokości) i był skierowany 20o od Ziemi. Jednak aby dopasować te obserwacje, materia z dżety musi być wyrzucana z prędkością przynajmniej 97% prędkości światła.

Pojawił się scenariusz, że wstępne połączenie się dwóch bardzo gęstych gwiazd neutronowych spowodowało wybuch, który wypchał kulistą skorupę szczątków na zewnątrz. Gwiazdy neutronowe zapadły się do czarnej dziury, której potężna grawitacja zaczęła przyciągać do niej materię. Z kolei materia ta tworzy szybko wirujący dysk, który generował parę dżetów przesuwających się na zewnątrz z jego biegunów.

W miarę rozwijania się zdarzenia powstało pytanie, czy strumienie uciekną ze skorupy szczątków z pierwotnej eksplozji. Dane z obserwacji wskazują, że strumień wchodził w interakcję ze szczątkami, tworząc szeroki „kokon” materii rozszerzającej się na zewnątrz. Taki kokon rozszerzał by się wolniej, niż dżet.

Interpretacja naukowców jest taka, że kokon zdominował emisję radiową około 60 dni po zderzeniu, a w późniejszym czasie emisja ta była zdominowana przez dżet.

Naukowcy potwierdzili, że wykrywanie szybko poruszającego się strumienia w GW170817 znacznie wzmacnia związek pomiędzy łączącymi się gwiazdami neutronowymi i krótkotrwałymi rozbłyskami gamma. Dodają, że strumienie muszą być skierowane stosunkowo blisko Ziemi, aby możliwym było wykrycie błysku gamma.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NRAO

Vega


Załączniki:
gw170817_nature_cover_1_03Sep2018.jpg
gw170817_nature_cover_1_03Sep2018.jpg [ 137.29 KiB | Przeglądany 214 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 08 września 2018, 16:15 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
Wiatr galaktyczny tłumi proces powstawania gwiazd w bardzo odległej galaktyce

Po raz pierwszy naukowcom udało się wykryć potężny „wiatr” cząsteczkowy w galaktyce znajdującej się w odległości 12 mld lat świetlnych od Ziemi. Badania astronoma Justina Spilkera z University of Texas, który zagłębił się w czas, gdy Wszechświat miał mniej, niż 10% obecnego wieku, rzucają nowe światło na to, w jaki sposób najwcześniejsze galaktyki regulowały procesy gwiazdotwórcze tak, aby galaktyki nie uległy całkowitemu rozwianiu.

Według astronomów galaktyki są „skomplikowanymi i chaotycznymi bestiami”, a wypływy i wiatry stanowią kluczowy element ich rozwoju i ewolucji oraz regulując ich zdolność do wzrostu.

Niektóre galaktyki, takie jak Droga Mleczna czy Galaktyka Andromedy charakteryzują się stosunkowo powolnym tempem procesów gwiazdotwórczych. Powstaje w nich średnio jedna gwiazda na rok. W innych galaktykach, zwanych galaktykami gwiazdotwórczymi, każdego roku mogą powstawać setki a nawet tysiące gwiazd. Tak szalone tempo jednak nie może utrzymywać się przez cały czas.

Aby uniknąć wypalenia w krótkotrwałym blasku chwały, niektóre galaktyki spowalniają swoje procesy gwiazdotwórcze poprzez wyrzucanie – przynajmniej na jakiś czas – ogromnych zapasów gazu do rozległego halo, skąd gaz albo ucieka całkowicie, albo stopniowo powraca do galaktyki, wyzwalając kolejne procesy formowania się gwiazd.

Jednak do tej pory astronomowie nie byli w stanie bezpośrednio zaobserwować tych potężnych wypływów na wczesnym etapie historii Wszechświata, gdzie takie mechanizmy są niezbędne, aby zapobiec zbyt szybkiemu wzrostowi galaktyk.

Obserwacje Spilkera z użyciem ALMA po raz pierwszy pokazują potężny galaktyczny wiatr cząsteczek w galaktyce, którą obserwujemy taką, jaka była gdy Wszechświat miał zaledwie 1 mld lat. Uzyskane wyniki pozwalają dostrzec, jak niektóre galaktyki we wczesnym Wszechświecie były w stanie samodzielnie regulować swój wzrost tak, aby mogły kontynuować procesy tworzenia gwiazd przez miliardy lat.

Astronomowie dostrzegli wiatry o takich samych rozmiarach, prędkościach i masie w pobliskich galaktykach gwiazdotwórczych, jednak nowe obserwacje z pomocą ALMA przedstawiają najodleglejszy jak dotąd obserwowany wypływ we wczesnym Wszechświecie.

Galaktyka, którą nazwano SPT2319-55, oddalona jest od nas o 12 mld lat świetlnych i została odkryta z pomocą South Pole Telescope (SPT).

ALMA był w stanie obserwować ten obiekt w tak ogromnej odległości dzięki zjawisku soczewkowania grawitacyjnego. Soczewką w tym przypadku była inna galaktyka, która znajduje się niemal dokładnie wzdłuż linii pola widzenia między Ziemią a SPT2319-55. Soczewkowanie grawitacyjne – zakrzywienie światła pod wpływem grawitacji – powiększa obraz galaktyki tła sprawiając, że wydaje się ona jaśniejsza, co pozwala astronomom obserwować ją dokładniej, niż gdyby nie była soczewkowana. Astronomowie używają specjalistycznych programów komputerowych do usunięcia efektów soczewkowania grawitacyjnego aby mogli odtworzyć dokładny obraz odległego obiektu.

Obrazy uzyskane dzięki soczewce przedstawiają potężny wiatr gazu gwiazdotwórczego wydobywający się z galaktyki z prędkością bliską 800 km/s. Zamiast stałego, łagodnego wiaterku, mamy do czynienia z niewiarygodnie szybkim i nieregularnym wiatrem.

Wypływ został zarejestrowany dzięki submilimetrowej sygnaturze cząstki zwanej hydroksylem (OH), która ujawnia się jako linia absorpcji: zasadniczo to cień OH w jasnym promieniowaniu podczerwonym galaktyki.

Wiatry molekularne są wydajnym sposobem na regulowanie tempa wzrostu galaktyk. Prawdopodobnie są one wyzwalane poprzez połączone oddziaływanie eksplozji supernowych oraz gwałtownych procesów tworzenia się masywnych gwiazd, lub przez potężne uwolnienie energii, gdy część gazu w galaktyce spada na supermasywną czarną dziurę znajdującą się w jej centrum.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Texas

Vega


Załączniki:
nrao18cb19_align-images.jpg
nrao18cb19_align-images.jpg [ 196.04 KiB | Przeglądany 96 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 11 września 2018, 12:25 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
Naukowcy znajdują dowody na wczesne tasowanie się planet

Naukowcy z Southwest Research Institute zbadali niezwykłą parę planetoid i odkryli, że ich istnienie wskazuje na wczesne przegrupowanie planet w Układzie Słonecznym.

Owe ciała, nazwane Patroklos i Menoetius, są celem zbliżającej się misji NASA – Lucy. Mają rozmiary ok. 122 i 112 km i są układem podwójnym planetoid. Należą do grupy zwanej Trojańczykami i jest to największy znany układ podwójny w tej grupie. Dwa roje Trojańczyków krążą w przybliżeniu w takiej samej odległości od Słońca, co Jowisz. Jedne znajdują się na orbicie przed gazowym olbrzymem, drugie za nim.

Planetoidy z grupy Trojańczyków prawdopodobnie zostały schwytane podczas dramatycznego okresu dynamicznej niestabilności podczas potyczki między olbrzymimi planetami Układu Słonecznego – Jowiszem, Saturnem, Uranem i Neptunem. To trzęsienia międzyplanetarne wypchnęło Urana i Neptuna na zewnątrz, gdzie napotkały dużą pierwotną populację małych ciał, o których sądzono, że są źródłem dzisiejszych obiektów Pasa Kuipera – obiektu krążącego na skraju Układu Słonecznego. Wiele małych ciał pierwotnego Pasa Kuipera zostało powrzucanych do wewnątrz, a kilka zostało uwięzionych jako planetoidy z grupy Trojańczyków.

Kluczową kwestią związaną z tym modelem Układu Słonecznego było jednak to, kiedy do tego doszło. W swoim artykule naukowcy wykazali, że samo istnienie pary Patroklos-Menoetius wskazuje, że dynamiczna niestabilność wśród gazowych olbrzymów musiała nastąpić w ciągu pierwszych 100 mln lat formowania się Układu Słonecznego.

Najnowsze modele formowania się małych ciał sugerują, że te typy układów podwójnych są pozostałościami z najwcześniejszego okresu Układu Słonecznego, gdy pary takich obiektów mogły powstać bezpośrednio z zapadającego się obłoku „kamyków”.

Obserwacje dzisiejszego Pasa Kuipera pokazują, że takie planetoidy podwójne były dość powszechne w tamtym czasie. Obecnie istnieje zaledwie kilka takich układów i krążą na orbicie Neptuna. Pytanie brzmi: jak wytłumaczyć istnienie tych, które przetrwały?

Gdyby niestabilność została opóźniona o wiele setek milionów lat, jak sugerowały to niektóre modele ewolucji Układu Słonecznego, kolizje wewnątrz pierwotnego dysku zakłóciłyby te stosunkowo delikatne planetoidy podwójne, nie pozostawiając niczego do przechwycenia w grupie Trojańczyków. Wcześniejsze tasowania grawitacyjne pozostawiłyby więcej planetoid podwójnych w stanie nienaruszonym, zwiększając prawdopodobieństwo, że przynajmniej jedna z nich zostałaby przechwycona w grupie Trojańczyków. Zespół astronomów stworzył nowe modele, które pokazują, że istnienie planetoidy podwójnej Patroklos-Menoetius silnie wskazuje na wcześniejszą niestabilność.

Ów wczesny dynamiczny model niestabilności niesie ze sobą poważne konsekwencje dla planet skalistych, szczególnie w odniesieniu do pochodzenia dużych kraterów uderzeniowych na Księżycu, Merkurym i Marsie utworzone ok. 4 mld lat temu. Impaktory, które stworzyły te kratery, rzadziej są wyrzucane z zewnętrznych obszarów Układu Słonecznego. To mogło sugerować, że zostały wyrzucone przez pozostałości po formowaniu się małej planety skalistej.

To podkreśla znaczenie planetoid z grupy Trojańczyków w historii Układu Słonecznego. Znacznie więcej dowiemy się o Patroklos-Menoetius, gdy Lucy zbada ją w 2033 r. na zakończenie 12-letniej misji do obu grup Trojańczyków.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
SwRI

Vega


Załączniki:
trojan-asteroids-d021926.jpg
trojan-asteroids-d021926.jpg [ 3.82 MiB | Przeglądany 26 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 13 września 2018, 16:10 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
Fale magnetyczne tworzą chaos w obłokach gwiazdotwórczych

Nowe badania Stelli Offner z University of Texas w Austin pokazują, że fale magnetyczne są ważnym czynnikiem napędzającym powstawanie nowych gwiazd w ogromnych obłokach gwiazdotwórczych. Jej badania nowe rzucają światło na procesy, które są odpowiedzialne za ustalanie właściwości gwiazd, co z kolei wpływa na formowanie się planet krążących wokół nich, a ostatecznie na ewentualne życie na tych planetach.

Offner wykorzystała superkomputer do modelowania wielu procesów zachodzących wewnątrz obłoku, w którym formują się gwiazdy, starając się określić, jakie procesy prowadzą do danych efektów.

Obłoki gwiazdotwórcze są gwałtownymi miejscami. To ekstremalne środowisko, w którym różne rodzaje fizyki występują równocześnie, włącznie z grawitacją i turbulencjami, a także promieniowaniem i wiatrami pochodzącymi od formujących się gwiazd (gwiezdne sprzężenie zwrotne). Podstawowe pytanie brzmi: dlaczego ruchy w tych obłokach są tak gwałtowne?

Niektórzy astronomowie przypisują obserwowane ruchy zapaści grawitacyjnej, podczas gdy inni turbulencjom i gwiezdnemu sprzężeniu zwrotnemu. Offner chciała przetestować te teorie i zbadać, w jaki sposób gwiazdy kształtują środowisko, w którym powstają, ale jest praktycznie niemożliwym, aby wykorzystać obserwacje teleskopowe tych obłoków do oddzielenia wpływu różnych procesów w nich zachodzących. Dlatego właśnie potrzebne są modele komputerowe.

Po tym jak Offner porównała model obłoku posiadające grawitację, pola magnetyczne i gwiazdy, zauważyła dodatkowe ruchy. Jej modele pokazały, że wiatry gwiazdowe wchodzą w interakcję z polem magnetycznym obłoku wytwarzając energię i wpływając na gaz na znacznie większych odległościach, niż wcześniej sądzono.

Następnym krokiem Offner będzie badanie tego procesu na większą skalę, zarówno w czasie jak i przestrzeni. Jej obecne badania koncentrowały się na jednym obszarze w obrębie obłoków gwiazdotwórczych. Przyszłe zbadają wpływ pól magnetycznych informacji zwrotnej na skalach większych, niż pojedynczy obłok.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Obserwatorium McDonalda

Vega


Załączniki:
30 Doradus.jpg
30 Doradus.jpg [ 1.65 MiB | Przeglądany 23 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 14 września 2018, 17:35 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
Fale grawitacyjne nie potwierdzają istnienia dodatkowych wymiarów przestrzennych

Gdy w ubiegłym roku wykryto fale grawitacyjne pochodzące ze zderzenia się gwiazd neutronowych, wstrząsnęło to Ziemią, jednak nie spowodowało to dodania ekstra wymiaru dla naszego zrozumienia Wszechświata. A przynajmniej nie dosłownie.

Astronomowie z University of Chicago nie znaleźli żadnych dowodów na dodatkowe wymiary przestrzenne Wszechświata w oparciu o dane fal grawitacyjnych. Ich badania są jednymi z wielu artykułów po ogłoszeniu w zeszłym roku, że LIGO wykryło zderzenie gwiazd neutronowych.

Pierwsze w historii wykryte w 2015 r. fale grawitacyjne pochodziły z połączenia się dwóch czarnych dziur. W ubiegłym roku naukowcy zaobserwowali zderzenie się dwóch gwiazd neutronowych. Główna różnica między nimi polega na tym, że astronomowie mogli przy użyciu klasycznych teleskopów zaobserwować następstwa zderzenia gwiazd neutronowych, które emitowały promieniowanie na falach grawitacyjnych i elektromagnetycznych.

Teoria względności Einsteina wyjaśnia bardzo dobrze działanie Układu Słonecznego, ale gdy naukowcy dowiedzieli się więcej o Wszechświecie, zaczęły pojawiać się wielkie luki w naszym jego rozumieniu. Dwie z nich to ciemna materia – jeden z podstawowych składników Wszechświata i ciemna energia – tajemnicza siła, która sprawia, że Wszechświat rozszerza się coraz szybciej z upływem czasu.

Naukowcy zaproponowali wszystkie rodzaje teorii, aby wyjaśnić ciemną materię i ciemną energię, a wiele teorii alternatywnych dla ogólnej teorii względności zaczyna się od dodania kolejnego wymiaru. Jedna z teorii głosi, że na dużych odległościach grawitacja „przecieka” do dodatkowych wymiarów. To powoduje, że grawitacja wydaje się słabsza i może tłumaczyć niezgodności.

Jedno-dwa uderzenia fal grawitacyjnych i światła ze zderzenia się gwiazd neutronowych wykryte w zeszłym roku stanowiły dla astronomów okazję do przetestowania tej teorii. Fale grawitacyjne wyemitowane ze zderzenia zostały zarejestrowane przez LIGO 17 sierpnia 2017 r., po wykryciu promieniowania gamma, X, fal radiowych oraz światła widzialnego i podczerwonego. Jeżeli grawitacja po drodze przeciekała by do innych wymiarów, wtedy sygnał, który mierzyli w detektorach fal grawitacyjnych byłby słabszy, niż się spodziewano. Ale tak nie było.

Na razie wydaje się, że Wszechświat ma te same wymiary – trzy przestrzenne i jeden czasowy – nawet w skalach stu milionów lat świetlnych.

Jak mówią naukowcy, to dopiero początek. Istnieje tak wiele teorii, że do tej pory nie mieli konkretnych sposobów na ich sprawdzenie.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Chicago

Vega


Załączniki:
grav_waves_purple_-credits-_nasas_goddard_space_flight_centerci_lab.jpg
grav_waves_purple_-credits-_nasas_goddard_space_flight_centerci_lab.jpg [ 41.26 KiB | Przeglądany 21 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 15 września 2018, 15:00 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
Astronomowie świadkami narodzin nowej gwiazdy z gwiezdnej eksplozji

Eksplozje gwiazd, znane jako supernowe, mogą być tak jasne, że swoim blaskiem przewyższają jasność całej galaktyki, w której wybuchają. Mijają miesiące lub nawet lata, nim ich blask osłabnie, ale czasem gazowe pozostałości po eksplozji uderzają w gaz bogaty w wodór i chwilowo ponownie stają się bardzo jasne – jednak czy mogą pozostać świecącymi bez jakiejkolwiek ingerencji z zewnątrz?

Astrofizyk Dan Milisavljevic uważa, że widział SN 2012au sześć lat po eksplozji. „Nie zobaczylibyśmy eksplozji tego typu tak późno po wydarzeniu, dopóki nie nastąpiłaby jakaś interakcja z wodorem pozostawionym przez gwiazdę przed jej wybuchem. Jednak w zebranych danych nie ma widma wodoru – coś jeszcze wzbudza świecenie” – powiedział Milisavljevic.

Gdy duże gwiazdy eksplodują, ich wnętrza zapadają się do punktu, w którym wszystkie cząsteczki stają się neutronami. Jeżeli nowonarodzona gwiazda posiada pole magnetyczne i rotuje wystarczająco szybko, może przyspieszyć pobliskie naładowane cząsteczki i stać się tym, co astronomowie nazywają mgławicą pulsarową lub mgławicą wiatru pulsarowego (ang. pulsar wind nebula). Najprawdopodobniej to stało się z SN 2012au.

SN 2012au pod wieloma względami była już znana jako dziwna i niezwykła. Chociaż eksplozja ta nie była wystarczająco jasna, aby można ją było nazwać „super błyszczącą” supernową, była niezwykle energetyczna i długotrwała, a jej blask także przygasał na podobnie powolnej krzywej blasku.

Milisavljevic przewiduje, że jeżeli badacze nadal będą monitorować miejsca wyjątkowo jasnych supernowych, mogą zobaczyć podobne transformacje.

Super błyszczące supernowe są gorącym tematem w astronomii. Są one potencjalnymi źródłami fal grawitacyjnych i czarnych dziur, a astronomowie sądzą, że mogą być powiązane z innymi rodzajami eksplozji, takimi jak rozbłyski gamma i szybkie wybuchy radiowe. Naukowcy chcą zrozumieć podstawową fizykę, która za nimi stoi, jednak są one trudne do zaobserwowania, gdyż są stosunkowo rzadkie i dochodzi do nich tak daleko od Ziemi. Dopiero przy użyciu teleskopów nowej generacji astronomowie będą wstanie je zaobserwować.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CfA

Vega


Załączniki:
hires.jpg
hires.jpg [ 2.82 MiB | Przeglądany 19 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 16 września 2018, 19:27 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
Astronomowie badają „niezwykłą tajemnicę” tego, w jaki sposób galaktyki przestają tworzyć gwiazdy

Galaktyki, takie jak nasza Droga Mleczna są fabrykami wykorzystującymi grawitację do formowania gwiazd z cząsteczek wodoru.

Droga Mleczna zmienia gaz w gwiazdy o masie Słońca średnio raz na rok. Galaktyka jest wypełniona gazem i ciągle dostaje nowy spoza niej. Gaz, który formuje się w gwiazdy wpada do Galaktyki pod wpływem grawitacji, jednak część gazu zostaje z powrotem wydmuchana poza galaktykę.

Jednak niektóre galaktyki zatrzymały ten proces formowania się gwiazd, a astronomom trudno wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje.

Astronomowie obserwują wiele galaktyk, które nie tworzą gwiazd. Z jakiegoś powodu mają one w sobie niewystarczającą ilość gazu. Jednak to, dlaczego niektóre z nich są „odcięte” od nowych dostaw gazu, zostają z gwiazdami, które już mają i nie tworzą nowych, pozostaje zagadką.

Kluczem do jej rozwiązania może być nowa dziwna klasa galaktyk znajdująca się około 6 mld lat świetlnych od Ziemi, które są w trakcie procesu gwałtownego usuwania własnego gazu. Teraz naukowcy zaczęli badać te galaktyki aby dowiedzieć się, dlaczego niektóre z nich nie mają już gazu niezbędnego do tworzenia nowych gwiazd.

Niektórzy astronomowie uważają, że powodem, dla którego w galaktykach nie powstają nowe gwiazdy, jest gwałtowne usunięcie gazu przez aktywne jądro galaktyczne (AGN). Każda galaktyka ma w swoim wnętrzu supermasywną czarną dziurę. Gdy gaz do niej wpada, tuż przed uderzeniem w czarną dziurę robi się bardzo gorący, a energia, którą oddaje, może wydmuchać jego resztę z galaktyki. Pomysł jest ciekawy, gdyż jest to mechanizm na tyle energetyczny, aby wydalić cały gaz z galaktyki.

Jednak w 2007 r. zespół astronomów odkrył zbiór „samogaszących się” galaktyk, które wyłączyły tworzenie się gwiazd poprzez inny mechanizm.

Badania pokazały, że tego rodzaju galaktyka wydmuchuje gaz z prędkością tysięcy km/s – to ponad 3500 razy szybciej, niż odrzutowiec – ale nie ma żadnych dowodów na to, że jakikolwiek gaz opadnie do czarnej dziury. Pojawia się zatem pytanie, czy czarna dziura jest wymagana, czy też istnieją inne sposoby, aby do tego doszło.

Dzięki lepszym obrazom galaktyk uzyskanym z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a zespół zdał sobie sprawę, że gaz może być wyrzucany z galaktyki wyłącznie przez skoncentrowane światło gwiazd, bez potrzeby jakiejkolwiek dodatkowej energii z gazu opadającego na czarną dziurę.

Jeden z astronomów będący członkiem zespołu zauważa, że gwiazdy emitują cząsteczki światła, które uderzają w cząsteczki gazu i „popychają” je trochę. Suma wielu tych małych pchnięć wystarczy, aby wypchnąć cały gaz z galaktyki z niesamowitą prędkością.

„Gdy zagęści się całą Drogę Mleczną w niewielkim punkcie w wyniku np. połączenia się galaktyk, może to spowodować, że setki miliardów gwiazd znajdzie się w bardzo zwartym miejscu. Kiedy się to stanie, wystarczająca ilość światła znajdzie się na odpowiednio małej przestrzeni, co może wystarczyć do wypchnięcia całego gazu z galaktyki, bez dodatkowej energii potrzebnej, aby gaz wpadł do supermasywnej czarnej dziury” – mówi Gregory Rudnick, profesor fizyki i astronomii na Uniwersytecie Kansas, członek zespołu zajmującego się badaniem tych galaktyk.

Astronomowie mają możliwość dalszego badania tych samogaszących się galaktyk. Rudnick powiedział, że wraz z zespołem będą badać te galaktyki na różne sposoby, jakie są możliwe, przy użyciu teleskopów takich, jak np. rentgenowski Chandra, obserwatoria Kecka na Hawajach oraz ALMA w Chile.

Astronomowie stwierdzili, że tego rodzaju galaktyka jest pozostałością po gwałtownym połączeniu się dwóch galaktyk. Taka „pozostałość po fuzji” zawiera także potężne wiatry gęstego gazu molekularnego, jednak bez śladu aktywnego jądra galaktycznego. Badacze chcieli ustalić, jak szybko gaz został wyrzucony z galaktyki.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Kansas

Vega


Załączniki:
galaxy-5.jpg
galaxy-5.jpg [ 280.81 KiB | Przeglądany 10 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 17 września 2018, 15:43 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
Teoria grawitacji uratowana od unicestwienia

Międzynarodowa grupa astronomów wskrzesiła wcześniej obaloną teorię grawitacji, argumentując, że ruchy w galaktykach karłowatych będą wolniejsze, jeśli zbliżą się one do masywnej galaktyki.

Naukowcy zbadali teorię opublikowaną wcześniej w czasopiśmie Nature, według której zmodyfikowana dynamika newtonowska (Modified Newtonian Dynamics – MOND) nie może być prawdziwa, ponieważ ruchy wewnątrz małej galaktyki karłowatej NGC1052-DF2 zawierającej 200 mln gwiazd, były zbyt wolne.

Takie teorie są niezbędne dla naszego zrozumienia Wszechświata, gdyż galaktyki rotują tak szybko, że zgodnie ze znaną fizyką, powinny się rozpaść.

Przedstawiano różne teorie, aby wyjaśnić, co trzyma galaktyki razem. Obecnie obalone badanie twierdziło, że MOND jest martwa. Jednak najnowsze wyniki pokazują, że wcześniejsze prace nie uwzględniły wpływu środowiska grawitacyjnego wokół galaktyki karłowatej na ruchy w jej obrębie. Innymi słowy, gdyby galaktyka karłowata znajdowała się blisko masywnej galaktyki – tak jak w tym przypadku, ruchy w jej wnętrzu byłby wolniejsze.

Jak już wspomnieliśmy, galaktyki rotują tak szybko, że zgodnie ze znaną fizyką powinny się rozpadać. Dwie obecnie obowiązujące teorie to tłumaczą. Według pierwszej halo ciemnej materii znajduje się wokół każdej galaktyki. Cząsteczki ciemnej materii nigdy nie zostały odkryte, pomimo wielu dziesięcioleci dokładnych badań, często z użyciem dużych detektorów.

Drugą jest MOND, która wyjaśnia ogromny zasób danych na temat prędkości rotacji galaktyk, wykorzystujących jedynie widoczne gwiazdy i gaz. MOND robi to według matematycznych założeń, wzmacniając grawitację widocznej materii ale tylko wtedy, gdy staje się ona bardzo słaba. W przeciwnym razie grawitacja byłaby zgodna ze standardowym prawem Newtona, np. w Układzie Słonecznym lub w pobliżu masywnej galaktyki.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of St Andrews

Vega


Załączniki:
gravity-resized-001.jpg
gravity-resized-001.jpg [ 161.57 KiB | Przeglądany 9 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 18 września 2018, 13:56 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
Kiedy gwiazda nie jest już gwiazdą?

Linia oddzielająca gwiazdy od brązowych karłów wkrótce może być wyraźniejsza dzięki nowym badaniom prowadzonym przez Serge Dietericha z Carnegie Institution for Science. Opublikowane przez The Astrophysical Journal wyniki badań jego zespołu pokazują, że brązowe karły mogą być bardziej masywne, niż wcześniej sądzono.

Aby świecić, gwiazdy potrzebują energii pochodzącej z łączenia się atomów wodoru głęboko w ich wnętrzach. Jeżeli jest ona zbyt mała, nie dojdzie do procesu fuzji, więc obiekt stanie się chłodniejszy i ciemniejszy, zmieniając się w coś, co astronomowie nazywają brązowym karłem.

Wielu naukowców próbuje określić masę, temperaturę oraz jasność obiektów po obu stronach tego podziału.

Poznanie granicy, która oddziela gwiazdy od brązowych karłów pomoże astronomom lepiej zrozumieć to, w jaki sposób się formują i ewoluują oraz czy potencjalnie mogą w przyszłości posiadać planety zdolne do zamieszkania.

Najnowsze modele teoretyczne przewidują, że granica dzieląca brązowe karły od gwiazd pojawia się w obiektach o masie pomiędzy 70 a 73 masy Jowisza, czyli około 7% masy Słońca. Jednak wyniki zespołu Dietericha kwestionują tę prognozę.

Zespół zaobserwował dwa brązowe karły, które nazwano Epsilon Indi B i Epsilon Indi C, będące częścią układu obejmującego także gwiazdę średniej jasności – Epsilon Indi A. Dwa brązowe karły są zbyt słabe, aby być gwiazdami, ale zgodnie z ustaleniami naukowców ich masy stanowią odpowiednio 75 i 70 mas Jowisza.

Astronomowie prowadzili te pomiary, wykorzystując dane z dwóch długoterminowych badań – Carnegie Astrometric Planet Search w Carnegie Las Campanas Observatory oraz Cerro Tololo Inter-American Observatory Parallax Investigation prowadzone przez Research Consortium of Nearby Stars – które pozwoliły im wykryć drobne ruchy dwóch brązowych karłów na tle odległych gwiazd.

Ku zaskoczeniu zespołu, ich odkrycia wprowadzają Epsilon Indi B i Epsilon Indi C do strefy gwiazd, chociaż z innych obserwacji wiemy, że nimi nie są.

„Podsumowując, nasze wyniki oznaczają, że istniejące modele muszą zostać zmienione. Pokazaliśmy, że najcięższe brązowe karły i najlżejsze gwiazdy mogą nieznacznie różnić się między sobą masą. Jednak mimo to są przeznaczone do różnych żyć” – podsumowuje Dieterich.

Ulepszona definicja linii podziału między gwiazdami i brązowymi karłami może również pomóc astronomom określić, ile z nich istnieje w naszej Galaktyce.

Astronomów interesuje, czy gwiazdy i brązowe karły zawsze istnieją w tych samych proporcjach w regionach gwiazdotwórczych, co może im pomóc w zrozumieniu ogólnego stanu życia w Galaktyce.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Carnegie Institution for Science

Vega


Załączniki:
Epsilon_Indi-700x398.jpg
Epsilon_Indi-700x398.jpg [ 19.8 KiB | Przeglądany 7 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 19 września 2018, 19:45 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 maja 2014, 18:29
Posty: 760
Oddział PTMA: Kraków
Duet Obłoków Magellana może pochodzić z tercetu

Dwie najbliższe Drodze Mlecznej galaktyki karłowate – Wielki i Mały Obłok Magellana – mogły mieć w przeszłości trzeciego towarzysza.

Opublikowane wczoraj (18 września) badania opisują, w jaki sposób inna galaktyka prawdopodobnie została pochłonięta przez Wielki Obłok Magellana jakieś 3-5 mld lat temu.

Benjamin Armstrong, główny autor badania, powiedział, że większość gwiazd w LMC rotuje zgodnie z ruchem wskazówek zegara wokół centrum galaktyki. Jednak część gwiazd rutuje w kierunku przeciwnym.

Przez jakiś czas sądzono, że gwiazdy te mogły pochodzić od jego towarzysza – Małego Obłoku Magellana. Teraz pomysł jest taki, że pochodzą one z innej galaktyki, z którą LMC połączył się w przeszłości.

Armstrong i jego zespół użył modelowania komputerowego aby zasymulować połączenie się galaktyk. Odkryli, że w przypadku tego rodzaju połączenia, po zakończeniu procesu, można uzyskać silną rotację przeciwną. I jest to zgodne z obecnymi obserwacjami.

Obłoki Magellana są widoczne nieuzbrojonym okiem z półkuli południowej i były obserwowane na przestrzeni tysiącleci przez starożytne kultury. Wielki Obłok Magellana (LMC) jest oddalony od nas o 160 000 a Mały Obłok Magellana (SMC) o około 200 000 lat świetlnych.

Armstrong powiedział, że odkrycie to może pomóc wyjaśnić problem, który od lat wprawia astronomów w zakłopotanie – dlaczego gwiazdy w LMC są albo bardzo stare albo bardzo młode. W galaktykach są duże obiekty, zwane gromadami gwiazd. Zawierają one gwiazdy, które są w podobnym wieku i stworzone w podobnym środowisku.

W Drodze Mlecznej gromady gwiazd są bardzo stare. Ale w LMC mamy bardzo stare gromady oraz takie, które są bardzo młode. Jednak nie ma żadnych w wieku pomiędzy. Jest to tak zwany problem „luki wieku”. Ponieważ w LMC widzimy powstawanie nowych gwiazd, może to wskazywać na połączenie się galaktyk.

Odkrycie zespołu Armstronga może także pomóc wyjaśnić dlaczego Wielki Obłok Magellana wydaje się mieć gruby dysk. Ich praca nadal jest bardzo wstępna, ale sugeruje, że ten rodzaj zderzenia mógł być w przeszłości odpowiedzialny za grubszy dysk.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
ICRAR

Vega


Załączniki:
Magellanic-Clouds-2-1024x684.jpg
Magellanic-Clouds-2-1024x684.jpg [ 223.65 KiB | Przeglądany 5 razy ]

_________________
Pozdrawiam,
Agnieszka Nowak
Prezes O/Kraków PTMA, krakow[at]ptma.pl, agnieszka.nowak[at]ptma.pl PTMA Kraków, Facebook
SOS PTMA
Vega
Urania
Astronarium
Sky Watcher 127/1500, EOS 350D, EOS 700D, Canon 75-300, Samyang Fish Eye 8mm, FASTRON 5s
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 274 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14

Czas środkowoeuropejski letni


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group